Katarzyna Boni debiutuje jako autorka książek dla dzieci. Przeczytaj fragment "Ośmiornicy Zośki"

Ceniona i nagradzana reporterka Katarzyna Boni debiutuje powieścią dla dzieci, zabierając czytelniczki i czytelników w daleką podróż w podmorskie głębiny. Hipnotyzujące feerią barw ilustracje do książki stworzył Marcin Minor. Publikujemy fragment "Ośmiornicy Zośki".

Do tej pory Katarzyna Boni była znana dorosłym czytelnikom z reportaży "Kontener" (wraz z Wojciechem Tochmanem), "Ganbare. Warsztaty z umierania" czy "Auroville. Miasto z marzeń". 18 maja premierę ma jej pierwsza książka dla dzieci.

Zobacz wideo Wieczorynka, dobranocka, czyli jak to się zaczęło i co oglądaliśmy najchętniej [Popkultura Extra]

Katarzyna Boni "Ośmiornica Zośka", Wydawnictwo Agora dla dzieci - fragment:

Wstęp, w którym odkrywamy, skąd się biorą ośmiornice

Nad Słoneczną Zatoką wzeszło słońce. Śpiące w cieniu Rafy zwierzęta przecierały zaspane oczy, rozprostowywały płetwy, szeroko ziewały i podrygiwały, wytrząsając z ciał resztki snu. Przeciągały się od czubka głowy po ogonek i ruszały na śniadanie za koralowy płot, na Rafowe Zbocze.

Jaki tam panował ścisk i harmider! Warczały tuńczyki, dudniły strzępiele, trzeszczały parmy. Skrzydlice zgrzytały, małże klekotały, garbiki świergotały, a langusty rzępoliły, grając na własnych wąsach. Ryby uwijały się pomiędzy wachlarzami koralowców i tłoczyły w kolejce do stacji czyszczącej, gdzie zwinne wargatki wydłubywały pasożyty spomiędzy ich łusek. Srebrzyste barakudy rozciągały płetwy, a mały konik morski opływał wybujałe fioletowe gorgonie na porannym spacerze. Wszyscy z radością witali wschodzące słońce.

Michael J. Fox w 'Powrocie do przyszłości'Michael J. Fox: Kocham mamę za bardzo, żeby ją przytulić. A ludzie myślą, że choroba Parkinsona to tylko drżenie

Im wyżej słońce unosiło się nad wodą, tym głębiej docierały jego promienie. Jeden wpadł do jaskini ukrytej między wachlarzami gorgonii. W środku było gęsto od nici. Opadały z sufitu, biegły w prawo, lewo, dołem, górą, skosem. Były ich setki, a na każdej wisiały perłowe koraliki. Dokładnie pięćdziesiąt dwa tysiące sto trzynaście koralików. Promień słońca odbił się od perłowych ścianek i na chwilę rozświetlił je tęczą.

Więcej ciekawych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Kiedy zniknął, z głębi jaskini wysunęło się ramię – blade i grube, od spodu ozdobione dwoma rzędami ssawek. Dotknęło kilku koralików i czule nimi zakołysało. W ten sposób codziennie je pieściło i czyściło z glonów. A jeśli do jaskini zabłąkała się ryba, ramię stanowczym ruchem odpychało intruza, grożąc mu giętkim koniuszkiem.

Właścicielka ramienia nie opuszczała jaskini. Wyjątek robiła dla Delfina, starego przyjaciela, który przypływał, żeby podzielić się plotkami. Ledwie się wychyliła, on już zaczynał mówić.

– Wiesz, że Karmazynowy Pirat Lucjan znowu pojawił się w okolicy?! Król Morza zwołał naradę – świszczał przejęty Delfin. – Pewnie wyśle na niego brygadę krewetek kowbojów. Poza tym nic ciekawego, null, niente, nada.

– Rodzina Błazenków wyprowadziła się spod kamienia w Słonecznej Zatoce. Po prostu zniknęła! – bulgotał oburzony następnym razem. – A jaki zostawiła bałagan… resztki pancerzyków, rozbite muszle, wyliniałe łuski. Macabre! Do sprzątania trzeba było zatrudnić kilkanaście gąbek.

– Sardynki pokłóciły się z szorstnikami – donosił podekscytowany. – Zrobiły taką wrzawę i zamieszanie, że murena uderzyła głową w Rafę. Teraz pływa zygzakiem. Funny!

– Konik morski niedługo urodzi, tak samo jak ty! – gwizdał radośnie. – Torba na plecach tak mu napęczniała, że lada dzień niczym fajerwerki wystrzelą z niej małe koniki! Juhuuu!

Ośmiornica, bo właścicielka ramienia była najprawdziwszą ośmiornicą, słuchała Delfina z przymkniętymi powiekami. Czasem powoli podnosiła jedną – pokazując bursztynowe oko – i uśmiechała się. Jej ciało robiło się wtedy lekko różowe. Rozmawiali przez chwilę o dawnych przygodach, ale kiedy ośmiornica bladła ze zmęczenia, Delfin rzucał przyjaciółce troskliwe spojrzenie, machał płetwą, fikał koziołka i znikał. Ośmiornica wracała do jaskini, czule dotykając koralików i podśmiewając się z mureny.

'Bridgertonowie' - sezon drugiTwórcy zdradzili, kto będzie głównymi bohaterami trzeciego sezonu "Bridgertonów"

Gdyby tylko wiedzieli, że nad Słoneczną Zatoką czyha śmiertelne niebezpieczeństwo, nie byliby tacy spokojni.

Ale Ośmiornica nic nie wiedziała. Z radością obserwowała, jak codziennie zmienia się kolor jej ukochanych koralików. Najpierw z perłowych zrobiły się alabastrowe. Potem z alabastrowych porcelanowe, a z porcelanowych srebrzyste. Srebrzyste koraliki jaśniały i jaśniały, aż stały się tak jasne i przezroczyste, że można było zajrzeć do środka. Mieszkały tam dzieci Ośmiornicy. Każde miało maleńką głowę, z której wyrastało osiem ramion. Były tak maluśkie, że gdybyście posadzili je sobie na paznokciu najmniejszego palca u dłoni, to jeszcze zostałoby miejsce. Ośmiornica patrzyła, jak jej dzieci wiercą się z niecierpliwością. Nie mogły się doczekać, aż urosną i wypłyną w świat. Najbardziej podekscytowana z nich wszystkich była najmniejsza ośmiornica, Zośka, której koralik wisiał na samym końcu jaskini. Kręciła piruety i obijała się o przezroczyste ścianki. Podskakiwała, licząc na to, że dojrzy, co dzieje się na zewnątrz. Była bardzo ciekawska. Ale choćby nie wiem jak się starała, nic nie widziała zza pięćdziesięciu dwóch tysięcy stu dwunastu braci i sióstr.

Aż przyszedł taki dzień, zwykły morski dzień – ani bardziej, ani mniej słoneczny, ani bardziej, ani mniej mokry, ani bardziej, ani mniej słony, ani bardziej, ani mniej wietrzny – kiedy Zośka poczuła, że jej głowa nie mieści się już w koraliku i napiera na jego ścianki.

– No! Wreszcie! – zawołała z przejęciem i pchnęła ramionami z całych sił.

Pyk!

Koralik pękł, a do środka wpłynęła słononiebieska woda o ciemnozielonym smaku (tak, tak – smaku, bo Zośka już od narodzin, jak wszystkie inne ośmiornice, patrzyła na świat nie tylko oczami – jej ramiona czuły kolory i widziały smaki). Mała ośmiornica chciała jak najszybciej wydostać się z jaskini, ale drogę zagradzały jej dwadzieścia siedem tysięcy sześćset trzydzieści cztery siostry i dwadzieścia cztery tysiące czterystu siedemdziesięciu ośmiu braci. Rozrywali ścianki koralików z głośnym pyknięciem.

Pyk, pyk, pyk, pyk.

PYK.

PYK. PYK.

PYK!

Echo narodzin pięćdziesięciu dwóch tysięcy stu trzynastu małych ośmiornic słychać było na całym Rafowym Zboczu.

Zośka próbowała wyminąć braci i siostry. Machała ramionami ze wszystkich sił, ale nic z tego – była najmniejsza i miała najdalej do wyjścia. „Nigdy stąd nie wypłynę", pomyślała i opuściła ramiona. Zamiast płynąć do przodu, opadała na dno jaskini. Nagle poczuła delikatne dotknięcie. Jej głowę natychmiast wypełniła ciepła puszystoróżowa fala. Wlała się w osiem ramion i trzy serca. Zośka fiknęła koziołka i spojrzała w górę.

Mama.

Mama była bardzo piękna i blada. Patrzyła na córkę bursztynowym okiem. Zośka objęła jej ramię ośmioma krótkimi mackami, a Mama przyciągnęła ją do siebie i mocno przytuliła.

– Nic się nie martw, Zosiemko. Nawet kiedy myślisz, że jesteś za mała, to obok masz przyjaciół. A oni mogą sprawić, że urośniesz.

Mama Ośmiornica pchnęła delikatnie Zośkę ramieniem i pomogła jej wypłynąć z jaskini.

Obok puszystoróżowej słodyczy Zośka poczuła coś jeszcze. Nie potrafiła tego nazwać, ale wiedziała, że to smak pożegnania.

Małe ośmiornice patrzyły na otaczający je słononiebieski świat, który mienił się kolorami i smakami. Mijały je wielkie ryby i maleńkie robaczki. „W oceanie jest Wszystko", ucieszyła się Zośka. Wszystko czekało na nią do odkrycia.

Bracia i siostry chwycili się za ramiona. Wypatrywali Wielkiego Oceanicznego Prądu, który rozdzieli ich i zabierze daleko od Rafowego Zbocza, Słonecznej Zatoki i drapieżników – na sam środek oceanu. Tam nabiorą sił i mocy. Kiedy urosną, znajdą drogę do domu.

Skąd mieli wiedzieć, że kiedy wrócą do Słonecznej Zatoki, życie pięćdziesięciu dwóch tysięcy stu trzynastu braci i sióstr oraz wszystkich innych zwierząt będzie zagrożone i że to oni będą musieli uratować ocean?

<<Reklama>> Ebooki i audiobooki Katarzyny Boni dostępne są w Publio.pl >>

Więcej o: