"Na przekór swym zasadom spróbowała zbliżyć do tego wrażliwego chłopca". Inna więź niż z Harrym [FRAGMENT]

William i Harry kiedyś byli sobie bardzo bliscy, od kilku lat się nie dogadują. Bracia razem i w towarzystwie żon pojawili się jednak publicznie w Londynie, by oddać hołd babci. Babci i królowej w jednej osobie, z którą każdy miał inne relacje.

Robert Lacey "Bitwa braci. William, Harry i historia rozpadu rodziny Windsorów", tłum. Janusz Ochab, Wydawnictwo Agora - fragment:

Gdy rankiem w sobotę 6 lipca (2019- red.) William pojawił się na chrzcinach swojego bratanka Archiego w prywatnej kaplicy królowej w Windsorze, a potem pozował do zdjęcia w nienagannym wnętrzu Zielonego Salonu, uśmiech ani na moment nie schodził mu z twarzy. Był to jednak cierpki i tajemniczy uśmiech, a komentatorzy szeroko rozwodzili się nad tym, jaki podtekst mógł się kryć za tym grymasem oraz mową ciała młodego księcia. Ale także za uśmiechem i postawą jego żony. Kate celowo założyła na tę okazję perłowe kolczyki po swej zmarłej teściowej – te same, które podobno wybrała Diana na chrzest Harry’ego w 1984 roku. – Siedziała jednak "dziwnie wyprostowana", zauważyła Judi James, ekspertka od mowy ciała. Księżna pochylała się sztywno do przodu, jakby "gotowa do ucieczki".

Elżbieta II i Miś Paddington świętowali jubileusz królowej w czerwcu 2022 rokuDla misia Paddigtona królowa zrobiła wyjątek, teraz on zrobił dla niej

Jeszcze ciekawiej brzmiała analiza zachowania Williama przedstawiona przez James. Książę stał na baczność obok żony z "dłonią jak liść figowy" osłaniającą jego krocze, a przy tym "trzymał wysoko głowę niczym policjant na krótką chwilę przed zatrzymaniem podejrzanego".

Niektórzy komentatorzy internetowi w pełni zgadzali się z ekspertką. "William wygląda tak, jakby wolał być gdzie indziej" – tweetował jeden z nich, podczas gdy inny "fan rodziny królewskiej" twierdził, że "William powinien był się znacznie szerzej uśmiechać".

Och, jakże ciężki jest los przyszłego króla! Czy na takie właśnie życie, pełne małostkowości i krytyki, pracował książę William – drugi w kolejce do tronu – kiedy pod koniec lat 90. spotykał się podczas lunchów w zamku Windsor ze swoją babką, królową? Trzynastoletni wówczas książę jesienią 1995 roku zaczął właśnie naukę w Eton College, ekskluzywnej szkole dla chłopców założonej w 1440 roku i położonej po drugiej stronie Tamizy, naprzeciwko Windsoru. Mijały wtedy trzy lata, odkąd jego rodzice ogłosili separację – za dwa lata Diana zginie w wypadku – a królowa martwiła się o stan psychiczny swojego wnuka. Czy Karol był zbyt pochłonięty własnymi problemami, związkiem z Kamilą Parker Bowles i całą resztą, by należycie wypełniać ojcowskie obowiązki? W tym czasie Diana wdawała się w kolejne romanse, głównie z cudzoziemcami, celowo przybierając pozę wywrotowej, antykrólewskiej "latawicy". Królowa naprawdę się obawiała, że wszystko to może doprowadzić chłopca do załamania nerwowego, z czego zwierzyła się jednemu ze swych doradców, tym bardziej że matka Williama najwyraźniej już przechodziła przez tego rodzaju załamanie.

Zobacz wideo Księżna Kate i książę William z dziećmi w ogrodzie

Więcej ciekawych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Interweniował książę Edynburga. Filip podzielał obawy żony, sugerował jej również, by na przekór swym zasadom zaangażowała się w trudne rodzinne sprawy i spróbowała zbliżyć do tego wrażliwego chłopca, który był nie tylko jej wnukiem, ale i przyszłym następcą tronu. Może dzieciak mógłby co jakiś czas wpadać do ich zamku w niedziele, gdy uczniom Eton wolno było wychodzić do miasta? I tak zaczęły się ich regularne spotkania przy lunchu. Co kilka niedziel – wyłączając weekendy, które William mógł spędzić ze swą matką lub ojcem – nastolatek śledzony dyskretnie przez ochroniarza wybierał się na spacer wzdłuż Eton High Street i przechodził przez most do Windsoru, by zjeść smaczny i pożywny posiłek w towarzystwie królowej i księcia Edynburga.

Po puddingu Filip szedł do innej części zamku, by zostawić żonę i wnuka samych w Oak Room, pokoju o wykładanych dębowym drewnem ścianach, z wielkim sześcioramiennym żyrandolem wiszącym nad stołem i pięknym arrasem królowej Wiktorii zatytułowanym Polowanie stworzonym we francuskiej manufakturze gobelinów. W tym olśniewającym, przesyconym historią, ale i onieśmielającym otoczeniu babcia i wnuk – monarchini i jej dziedzic – przechodzili do sedna, prowadząc szczerą i bezpośrednią rozmowę.

"Cechuje ją ogromna pogoda ducha" – ujawnił dziesięć lat później William, udzielając w 2011 roku wywiadu biografowi babki Robertowi Hardmanowi i wyjaśniając, jak królowa zachęcała go, by zachował spokój w obliczu wszystkiego, czym może go kiedyś zaskoczyć świat: "Myślę, że kiedy już osiągniesz dojrzały wiek, kierujesz się w życiu staromodną wiarą, codziennie robisz wszystko, co w twojej mocy, i modlisz się co wieczór. Cóż, nawet jeśli ktoś cię za to krytykuje, i tak nie osiągniesz o wiele więcej, choćbyś nie wiem jak się starał. Dlaczego więc miałbyś się tym przejmować?".

To właśnie podczas tych rozmów w Dębowym Pokoju książę William dowiedział się od babki, dlaczego należy utrzymywać i szanować instytucję monarchii, a także dlaczego warto walczyć – być może z wielkim zaangażowaniem – by ją zachować. W końcu było to dziedzictwo Williama należne mu w takim samym stopniu jak jej. Szczególne wrażenie robiły na księciu opowieści królowej o pierwszych latach jej panowania. O tym, jak w 1952 roku, w wieku zaledwie dwudziestu pięciu lat, musiała zastąpić swego ojca króla Jerzego VI i pełnić funkcję, którą chętnie przejęłoby wielu mężczyzn przekonanych, że poradziliby sobie lepiej niż ona.

"To musiało być bardzo trudne i przytłaczające – mówił William Hardmanowi. – Ogromna większość dwudziestopięciolatków, choćby ja, mój brat i wielu innych, nie musiała zmagać się z takim obciążeniem. Nikt nie wywierał na nas takiej presji, gdy byliśmy w podobnym wieku. To zdumiewające, że jednak się nie poddała. Znosiła wszystko dzielnie i parła naprzód. To chyba właśnie jej najważniejsza cecha. Stawiasz przed nią wyzwanie, a ona je pokonuje. I robi to od sześćdziesięciu lat – to nieprawdopodobne".

W wywiadzie udzielonym BBC w 2005 roku, gdy kończył już studia na Uniwersytecie w St Andrews, William ponownie wyraził wdzięczność za osobiste wsparcie i rady, jakich udzielała mu babka. "Zawsze służy mi pomocą, gdy mam jakieś trudności czy problemy – mówił. – Jest wspaniałym człowiekiem, prawdziwym wzorem".

Podczas rozmów w Dębowym Pokoju William poznał także historię szkandeli i Rewolucji Chwalebnej oraz dowiedział się, jaką rolę w jego przyszłości będą musiały odegrać siły zbrojne. Mówiono wówczas jeszcze o monarszych obowiązkach związanych z Kościołem Anglii. Żadnej z tych informacji nie przekazano mu jednak w formalny sposób.

"Mam wrażenie, że [królowa] nie wierzy szczególnie w skuteczność oficjalnych szkoleń" – tłumaczył William w 2016 roku, omawiając szerzej styl osobistych kontaktów i pouczeń królowej, które opisywał jako "dyskretne, wyważone i rzeczowe wskazówki".

Claire Foy w 'The Crown', animowana Elżbieta II w 'Corgi - psiak królowej' i Emma Thompson w 'Playhouse Presents'Była bohaterką wielu filmów. W dniu koronacji umalowała usta na niebiesko

Sama królowa z kolei odebrała formalne lekcje z historii konstytucyjnej. Jeszcze przed wybuchem drugiej wojny światowej młoda, zaledwie trzynastoletnia księżna dwa razy w tygodniu pokonywała tę samą trasę między Windsorem i Ethon, którą później chadzał William. Tyle że w przeciwnym kierunku. Przyszła królowa, której towarzyszyła wówczas jej niania Marion Crawford ("Crawfie"), uczęszczała na zajęcia z historii do wypełnionego po sufit książkami gabinetu sir Henry’ego Martena, wicedyrektora Eton i ekscentrycznego naukowca, który miał w zwyczaju pogryzać podczas lekcji kostki cukru, dzieląc się tym przysmakiem ze swoim udomowionym krukiem.

Jednym z ulubionych tematów sir Henry’ego była Brytyjska Wspólnota Narodów utworzona w 1931 roku na mocy statutu westminsterskiego oraz jej przemyślana struktura, która w owym czasie obejmowała ponad pół tuzina monarchii, między innymi Kanadę i Australię. Ojciec Elżbiety, Jerzy VI, nie był tam postrzegany jako fikcyjny monarcha sprawujący rządy z odległego Londynu, lecz jako prawdziwy król i głowa państwa.

Elżbieta II była szczególnie dumna z tego, że podczas jej panowania udało się rozbudować i rozwinąć ten zdecentralizowany system rządów – w 2000 roku na świecie było aż czternaście monarchii należących do Wspólnoty – i starała się uzmysłowić Williamowi, jak ważne jest utrzymanie tych powiązań, szczególnie w Afryce, na Pacyfiku, Karaibach, subkontynencie indyjskim oraz w innych rozwijających się zakątkach globu. To wszystko stanowiło tylko jedno z wielu wyzwań stojących przed księciem, który kiedyś będzie musiał przede wszystkim stworzyć wizerunek dostojnego i poważanego – choć nie nazbyt wytwornego i odległego – "reprezentatywnego" monarchy Zjednoczonego Królestwa i trafić w gusta większości marudnych Brytyjczyków.

Jak sam później opowiadał, William miał wrażenie, że słuchając wszystkich tych nauk swojej babki, w pewnym sensie się z nią jednoczy, tworzy poczucie ciepłej bliskości – silną i niezwykłą międzypokoleniową więź, którą opisał jako "wspólne zrozumienie tego, co konieczne". Rozmowy prowadzone w Dębowym Pokoju pomogły przemienić kruchego i wrażliwego chłopca, któremu groziło załamanie nerwowe, w odpornego na przeciwności losu młodzieńca, który niegdyś zostanie porównany do "ochroniarza z nocnego lokalu" broniącego standardów i dostępu do swego ekskluzywnego królewskiego klubu. Książę nie zamierzał pozwolić, by ktokolwiek – a już z pewnością nie jego brat i jego amerykańska celebrycka żona – zagroził cennemu dziedzictwu powierzonemu mu przez babcię.

"Nie dba o sławę i splendory, to pewne – mówił o królowej w 2011 roku. – Nie to jest istotą monarchii. Tą istotą jest dawanie przykładu. Wypełnianie swoich obowiązków, jak by to ujęła. Używanie swej pozycji dla większego dobra. Służenie krajowi – właśnie o to w tym wszystkim chodzi".

Brat Harry mógł sobie bujać w obłokach, lecz brat William przygotowywał się do roli króla.

"Przez całe nasze wspólne życie stałem u jego boku" – powiedział książę przyjacielowi, wyjaśniając, dlaczego zachowanie Harry’ego i Meghan oraz ich dziwne decyzje związane z narodzinami i chrztem Archiego – szczególnie niezrozumiałe ukrywanie tożsamości rodziców chrzestnych – doprowadziły braci do punktu, w którym, jak to określił nieco później Harry, "ich drogi się rozeszły".

"Dłużej nie mogę już tego robić" – dodał William.

Bitwa braci - okładkaBitwa braci - okładka mat. prasowe

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina

<<Reklama>> Ebook "Bitwa braci. William, Harry i historia rozpadu rodziny Windsorów" jest dostępny na Publio.pl >>

Więcej o: