Fani wymagali od niej wiele, ale najgorszym krytykiem była jej własna matka. "Nie umiem z nią rozmawiać"

"Zastanawiam się, czy właśnie dlatego nigdy nie odpuszczała Whitney, bo jej samej przez większość życia też nikt nie dawał taryfy ulgowej" - pisze Robyn Crawford o matce Whitney Houston. Publikujemy fragment książki "A song for you. Moje życie z Whitney Houston".

Whitney Houston i Robyn Crawford poznały się jako nastolatki i spędziły razem dwadzieścia dwa lata. Ich relacja zaczęła się od fascynacji i przyjaźni, ale szybko przerodziła się w intymny związek dwóch bezgranicznie oddanych sobie kobiet. W amerykańskim showbiznesie lat 80. XX wieku takie uczucie wciąż stanowiło nienaruszalne tabu. Sama Whitney wiedziała, że plotki dotyczące orientacji seksualnej mogą przyćmić nawet najbardziej spektakularną karierę. Zwłaszcza kobiecą. Przez całe życie stanowczo więc im zaprzeczała, odsuwając Robyn coraz dalej i jednocześnie nie pozwalając jej nigdy do końca odejść.

"Ta historia to opowieść o lojalności i zaufaniu – o dwóch dziewczynach, które zawarły pakt, by nawzajem się chronić i wspierać. Ale to również opowieść o manipulacji, kontroli, głodzie władzy, kwestiach rasowych, uzależnieniu i presji, jaką przemysł rozrywkowy wywiera na kobiety. Ponad wszystko jest to jednak opowieść o trwałej przyjaźni" - zapowiada wydawca. My publikujemy fragment o stosunkach Whitney z matką.

Więcej ciekawych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Zobacz wideo Co nowego w popkulturze?

Robyn Crawford "A song for you. Moje życie z Whitney Houston", przełożył: Krzysztof Kurek, premiera 7 grudnia 2022 nakładem Wydawnictwa Agora

Stosunki Whitney z jej matką wprawiały mnie w zdumienie: były kompletnie odmienne od moich doświadczeń. Tamtego lata, kiedy się poznałyśmy, Whitney zatrudniła się jako opiekunka kolonijna tylko dlatego, że Cissy uznała, iż jej córka musi nauczyć się odpowiedzialności. Whitney okazała się osobą odpowiedzialną, ale jej brat Michael, który tamtego lata również zatrudnił się jako opiekun, rzadko stawiał się w pracy. Z jakiegoś powodu pozostali opiekunowie kryli go, podpisując za niego listy obecności.

Nie przypominam sobie, by Michaela kiedykolwiek przywoływano w domu do porządku za miganie się od obowiązków, podczas gdy zachowanie Whitney zawsze było brane pod lupę. Nip powiedziała mi, że matka Cissy zmarła, kiedy ta była jeszcze dziewczynką. W drugim roku nauki odeszła ze szkoły średniej South Side High School, a kiedy miała osiemnaście lat, zmarł jej ojciec. Zastanawiam się, czy właśnie dlatego nigdy nie odpuszczała Whitney, bo jej samej przez większość życia też nikt nie dawał taryfy ulgowej.

Whitney Houston z matką Cissy w 1994 rokuWhitney Houston z matką Cissy w 1994 roku ABC/Courtesy Everett Collection /

Kiedy Cissy była w trasie, Whit zostawała pod opieką jej dobrej znajomej, "ciotki Bae". W zabawie towarzyszyły Whitney dzieci ciotki Bae, a nie znajomi ze szkoły. Jej życie zostało zorganizowane wokół prób kościelnego chóru i sesji nagraniowych matki.

Whitney chciała pójść do publicznej szkoły artystycznej Cicely L. Tyson Community School of Performing and Fine Arts, mieszczącej się w jej dzielnicy w East Orange. Próbowała odnaleźć siebie i własne plemię, ale matka uznała, że tamtejsze dziewczyny jej nie polubią i będą wobec niej zawistne.

Do Mount St. Dominic Academy w większości uczęszczała biała młodzież. Pewnego razu Whit została na noc u koleżanki z klasy i kiedy ojciec tej dziewczyny wrócił z pracy, rzucił:

– Co ta czarna robi w moim domu?

Whitney zadzwoniła do matki, żeby po nią przyjechała. Jad tych słów sprawił, że poczuła się okropnie. Stosunek do kwestii rasowych był w tym środowisku niezmienny przez wszystkie lata jej obecności w szkole. W ostatnim roku nauki koleżanka z klasy poprosiła Whitney, żeby zaśpiewała na jej weselu. Z ekscytacją przyjęła tę propozycję, ale rodzice dziewczyny, Amerykanie włoskiego pochodzenia, nie wyrazili na to zgody ze względu na kolor jej skóry.

George HarrisonGeorge Harrison: napastnik wtargnął do jego domu i ranił go nożem

Dziadek Whitney, John Russell Houston Senior, który zmarł pięć lat przed tym, jak ją poznałam, również nie okazywał wnuczce zbyt wiele miłości. Wolał dzieci swojego drugiego syna, Henry’ego.

– Któregoś dnia byłam w parku i bawiłam się z kuzynami – opowiadała Nip. – Dziadek przyszedł po nas i oznajmił, że zawiezie nas do domu, ale najpierw wstąpimy na lody. Zabrał tylko moich kuzynów, a mnie rozmyślnie zostawił. Po powrocie do domu byłam roztrzęsiona i powiedziałam tacie, co się stało. Wdali się z dziadkiem w taką awanturę, że tata zagroził mu, że go zabije – ciągnęła Nip. – Byłam dzieckiem i nie rozumiałam, dlaczego tak się wobec mnie zachował.

– Teraz rozumiesz? – zapytałam.

– Jasne. Moja skóra była ciemniejsza niż u innych dziewczyn, a włosy nie tak długie.

– A on jakiego koloru miał skórę? – zapytałam.

– Można by ją uznać za białą – odpowiedziała Nip. – Nigdy mnie nie lubił. Był wrednym sukinsynem.

***

Nippy nie mogła się doczekać ukończenia szkoły średniej i angażowała się w naukę minimalnie, byle tylko mieć ją za sobą. Jedynymi zajęciami, o których mówiła, były lekcje religii z siostrą Donną Marie, bo lubiła toczące się na nich dyskusje. Whitney, mocno zakorzeniona w nurcie baptystycznym, czuła, że ma bezpośrednią więź z Bogiem i pomysł spowiedzi ją odrzucał.

– Czemu miałabym zwierzać się z moich problemów jakiemuś facetowi siedzącemu za kratką? – pytała. – Jaki w tym sens?

Szczerze mówiąc, nie miałam pojęcia, jakim cudem Whitney ukończyła tę szkołę. Z jednej strony w nikłym stopniu interesowała się nauką, a z drugiej już wtedy wiedziała, do czego dąży. W tamtych czasach rzadko zdarzało się widzieć ciemnoskórą dziewczynę na okładce czasopisma "Seventeen", ale w 1981 roku Whitney znalazła się na niej obok młodej białej modelki. Zresztą siostry zakonne zaczęły ją potem nazywać "Panną Seventeen".

Robiła tylko tyle, by przebrnąć przez szkołę; nikt jej nie mówił, że nigdy niczego nie osiągnie. Podjęła już decyzję. Nawet przez myśl jej nie przeszło, żeby iść na studia.

– Powrót do szkoły był moim najgorszym koszmarem – twierdziła.

Zgodnie z tradycją obowiązującą w Mount St. Dominic Academy Whitney jako uczennica trzeciej klasy wybrała pierwszoklasistkę Michelle Zakee jako swoją "siostrzyczkę", co oznaczało, że powinna się nią opiekować. Robiła to, niemal codziennie kupując Michelle lunch, i drażniła się z nią przy tym, mówiąc:

– Cholera, dziewczyno, znowu nie masz na jedzenie?

Zostały przyjaciółkami na całe życie.

White 2115White 2115 to dziś najpopularniejszy muzyk w Polsce. Kim jest raper?

Matka Michelle woziła obie dziewczyny do szkoły i prawie każdego ranka przed wyjściem z domu Michelle ukradkiem dzwoniła do Whitney. Whit podnosiła słuchawkę i odpowiadała zaspanym szeptem, który brzmiał tak, jakby chciała powiedzieć, że jest martwa dla świata.

– Dziewczyno, jesteś jeszcze w łóżku?! – wołała Michelle. – Będziemy za dziesięć minut.

Cissy nigdy nie pomagała Whitney wyszykować się do szkoły. Wiele lat później Michelle opowiedziała mi, że jej matka udawała obojętność, ale tak naprawdę współczuła Whitney osamotnienia w tych porannych zmaganiach. Co więcej, złościło ją, że kiedy z rzadka to Cissy podwoziła dziewczynki, zawsze przyjeżdżały spóźnione.

***

Odkąd Whitney oświadczyła, że chce poświęcić się śpiewaniu, Cissy zaczęła zabierać ją ze sobą do pracy. Nip spędzała więc młodzieńcze lata w studiu, wśród muzyków, stojąc u boku matki i ucząc się fachu chórzystki. Latem jako nastolatka często jeździła w trasy koncertowe z Dionne Warwick, co stanowiło jeszcze inny element jej edukacji. Miała talent i ziarno już kiełkowało, ale to czas spędzony w studiu i w trasach okazał się czymś w rodzaju przyśpieszonego trybu nauczania.

Whitney jednak nie potrafiła rozmawiać z matką – ani o szkole, ani o swoich uczuciach. Jako najmłodsza z rodzeństwa tylko ona mieszkała jeszcze z rodzicami. Powiedziała mi, że jej przyrodni brat, Gary, miał za sobą krótki epizod gry w NBA, w drużynie Denver Nuggets, ale został usunięty z zespołu i odesłany do domu. Wprawdzie nie znałam żadnego z nich, ale jej brat Michael grał w reprezentacji koszykarskiej Clifford J. Scott High School, gdy też chodziłam do tej szkoły, i trafił potem do drużyny Uniwersytetu Fairleigh Dickinson.

Nippy – córeczka tatusia i oczko w głowie Cissy – była wciągana w przepychanki zwaśnionych rodziców. Kiedy kazali jej się wytłumaczyć ze słabych ocen w pierwszej klasie, z krzykiem dała upust tłumionym przez lata lękom i frustracjom:

– Nienawidzę tkwić tutaj między wami!

Wkrótce potem pan Houston wyprowadził się do mieszkania w północnej części Newark.

Whitney nie radziła sobie z targającymi nią sprzecznymi emocjami dotyczącymi rodziny i czuła, że rodzice zawsze wplątują ją w swoje problemy i dramaty. Kiedy podzieliła się ze mną niektórymi z domowych historii, zasugerowałam jej, by spróbowała ponownie otworzyć się przed matką, tak jak ja otworzyłam się przed moją. – Nie umiem rozmawiać z matką. Ona wszystko wie najlepiej – odparła sarkastycznie.

– Powinnaś spróbować – poradziłam.

– Za nic nie mogłabym opowiedzieć matce o moich uczuciach.

<Reklama> Ebook i audiobook "A song for you. Moje życie z Whitney Houston" są dostępne na Publio.pl >>

'A song for you. Moje życie z Whitney Houston' - okładka'A song for you. Moje życie z Whitney Houston' - okładka Wydawnictwo Agora

Więcej o: