Papcio Chmiel nie żyje, żegnają go znani i nieznani. "Z tuszuś powstał, w tusz się obrócisz"

Papcio Chmiel nie żyje - autor komiksów o Tytusie, Romku i A'Tomku Henryk Chmielewski zmarł w wieku 97 lat. Jego rysunkowe opowieści od kilkudziesięciu lat były obecne w życiu kolejnych pokoleń czytelników, którzy dzisiaj wzruszająco go żegnają.

- Nie biorę życia zbyt poważnie - mówił w rozmowie z "Rzeczpospolitą" kilka lat temu, dodając, że miał dobre, długie życie:

Nie znam przepisu na szczęśliwie życie, ale wiem, że w życiu nie ma sensu się napinać. 

Poczuciem humoru Papcio Chmiel (zaczął używać tego pseudonimu na początku kariery, by odróżnić się od innego Henryka Chmielewskiego, który także rysował dla prasy) czarował nie tylko w komiksie, ale także w rozmowie. Jackowi Nizinkiewiczowi zapowiadał:

Będę rysował aż do śmierci, a założyłem sobie, że dociągnę do setki. Pogrzeb mój powinien się zatem odbyć nie wcześniej niż 7 czerwca 2023 r.
Zobacz wideo Najciekawsze ekranizacje polskich książek [Popkultura Extra]

Papcio Chmiel nie żyje. Henryka Chmielewskiego żegnają i prezydent, i nieznani wielbiciele

Niestety, odszedł 21 stycznia 2021 roku, w wieku 97 lat. Żegnają go tysiące fanów jego twórczości, tych znanych i nieznanych. "Na Wieczną Wartę odszedł 'Papcio Chmiel', Henryk J. Chmielewski - rysownik, autor komiksów o przygodach Tytusa Romka i A’Tomka. Żołnierz AK i Powstaniec Warszawski. Harcerz 70 WDH" - napisał na Twitterze prezydent Andrzej Duda. "Dla ludzi mojego pokolenia, dorastających kiedyś na Jego komiksach, kończy się jakaś epoka. RiP." - dodał.

Rysownika pożegnali również pracownicy Muzeum Powstania Warszawskiego - Henryk Chmielewski w 1943 roku wstąpił do Armii Krajowej i przyjął pseudonim "Jupiter", brał udział w powstaniu w 1944 roku (7. pułk piechoty "Garłuch").

Wiele osób, w tym prof. Marek Belka, cytuje jeden z tekstów Tytusa, bohatera komiksowego stworzonego przez Chmielewskiego w latach 50. ubiegłego wieku:

Myślałem i wymyśliłem bezmyślnik ~. Stawiać się go będzie przed zdaniem nie mającym sensu.

Przygody "Tytusa, Romka i A'Tomka" to najdłużej ukazująca się polska seria komiksowa, doczekały się też wersji filmowych, słuchowiska oraz gry komputerowej, a nawet znaczka pocztowego (w 2009 roku). Każde kolejne urodziny twórcy tych postaci były dla jego wielbicieli wielkim świętem. Chmielewski został kawalerem Orderu Uśmiechu, był odznaczony Złotym Medalem "Zasłużony Kulturze Gloria Artis" i Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

Włoscy policjanci odnaleźli skradzioną kopię obrazu 'Salvator Mundi'.Włochy. 500-letni obraz ucznia Leonarda da Vinci odnaleziony w szafie

Dziennikarz Andrzej Cała wspomina swoje spotkanie z Papciem Chmielem, nazywając wspólną fotografię "najważniejszą ze znaną osobą". "Był pięknym człowiekiem" - napisał.

"Dziś kilka pokoleń Polaków zostało sierotami" - pisze jeden z fanów twórczości Papcia Chmiela, "dla mnie komiks to nie był batman, superman, czy inne marvele, a Tytus de zoo" - wspomina drugi, "pokolorował mi dzieciństwo: Tytus, obok Kajko, Kokosza, Milusia i Thorgala był jego najważniejszą komiksową postacią" - podkreśla trzeci. Rzeczywiście, odkąd w 1957 roku wydany został pierwszy z serii komiksów z Tytusem, Romkiem i A'Tomkiem, systematycznie zyskiwały nowe grono czytelników, także tych, którzy dzisiaj są jeszcze dziećmi. W sieci można znaleźć już pełno wzruszających pożegnań, choćby takich słów jak te:

Papciu Chmielu miałeś przecież żyć co najmniej 150 lat. Na to liczyliśmy z Bronkiem - Twoim największym fanem, który zestaw 27 ksiąg o Tytusie, Romku i A’Tomku, ważących około 5 kg brał wszędzie ze sobą. Zna je wszystkie niemal na pamięć. Papciu drogi - byłeś inspiratorem życiowej myśli przewodniej naszego syna. Na pytanie kim chce zostać jak dorośnie powtarzał to, co było w chmurce tekstowej u Tytusa: 'wiem! Zostanę zawodowym bezrobotnym!'
 

Henryk Chmielewski inspirował swoich czytelników, "zwykłych" ludzi, ale także tych, którzy sami tworzyli i tworzą. Graficzka Magdalena Cyrczak-Skibniewska żegna Papcia Chmiela prostą, wzruszającą pracą:

 

- Od kiedy skończyłem 60 lat, muszę po kolei coś odstawiać. Najpierw pływanie. Rower. Narty. Wreszcie dobiłem do 82 i pożegnałem się z samochodem. Obraz mi się przesuwał i nie mogłem prowadzić. Nie mówię już o seksie. Trudno walczyć ze śmiercią, kiedy ciągle widzi się jej żniwo. Odchodzą moi koledzy w podobnym wieku, albo nawet młodsi. Myślę sobie wtedy: O, kolej na mnie! - mówił Tomaszowi Kinowi dla "Zwierciadła" w 2012 roku i dodawał wtedy: 

Ja przede wszystkim nie wierzę w życie pozagrobowe. Dlatego może zbyt lekceważę sobie tę nabożność śmierci.

popkulturaZanim Lady Gaga dostała Oscara, próbowała przebić się w filmie dużo wcześniej

A swojemu bohaterowi, Tytusowi de Zoo, w pierwszym albumie powiedział (narysowany oczywiście przez siebie samego):

Z tuszuś powstał, w tusz się obrócisz. 
Więcej o: