Nagroda World Press Photo przyznana. To pierwsze takie zdjęcie w historii konkursu

Zdjęcie Amber Bracken dla "New York Timesa" zdobyło nagrodę World Press Photo. Po raz pierwszy w historii przyznano to wyróżnienie fotografii, na której nie ma ludzi.

Na zdjęciu widać czerwone sukienki zawieszone na krzyżach wzdłuż drogi w kanadyjskim mieście Kamloops. Upamiętniają one dzieci, które zmarły w Kamloops Indian Residential School, instytucji stworzonej w celu asymilacji rdzennych dzieci. Krzyże pojawiły się po wykryciu w Kamloops w Kolumbii Brytyjskiej aż 215 nieoznakowanych grobów. Zdjęcie zostało zrobione w czerwcu 2021 roku.

To pierwszy raz, gdy w 67-letniej historii tego prestiżowego konkursu na nagrodzonej fotografii nie ma żadnego człowieka. Wszystkie nagrodzone zdjęcia obejrzysz w galerii.

Christina Lamb i okładka 'Nasze ciała, ich pole bitwy. Co wojna robi kobietom'"Czułam, że nawet śmierć mnie nie chce". Setki tysięcy kobiet noszą niewidzialne rany wojenne

World Press Photo - kto jeszcze został nagrodzony?

W kategorii Fotoreportaż Roku główną nagrodę otrzymał Matthew Abbott. Jego zdjęcie zatytułowane "Ratowanie lasów ogniem" wykonane w maju 2021 roku dla "National Geographic" i Panos Pictures przedstawia rdzennych Australijczyków, którzy przy użyciu ognia starają się powstrzymać rozprzestrzenianie się pożarów.

Więcej ciekawych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

W kategorii Technika Dowolna doceniona została Isadora Romero za projekt wideo "Krew to ziarno". To zdjęcia cyfrowe i filmowe oraz rysunki ojca autorki.

Agent Cooper pochwalałby słuchanie muzyki z 'Twin Peaks'Miasteczko "Twin Peaks" 32 lata później. Laura Palmer miała się pojawić tylko w jednej scenie

W kategorii Projekty Długoterminowe wyróżniona została seria zdjęć "Dystopia amazońska" Lalo de Almeidy dla "Folha de São Paulo" i Panos Pictures. Projekt powstawał 12 lat i pokazuje gospodarcze, społeczne i środowiskowe skutki wycinki Amazonii. Znaleźli się na nich m.in. przedstawiciele brazylijskich Munduruku, żyjących przy brzegu Amazonki.

Zobacz wideo Co nowego w popkulturze?

O czym opowiada zdjęcie, które zdobyło World Press Photo?

W 2021 roku w ciągu sześciu tygodniu odkryto w Kanadzie 1148 nieoznakowanych miejsc pochówku przy tylko trzech szkołach, w których przymusowo uczone były dzieci rdzennych mieszkańców. Takie szkoły były prowadzone przez Kościół katolicki, dlatego też archidiecezja Vancouver po odkryciu grobów zapewniła, że otworzy archiwa i przekaże "wszystkie historyczne dokumenty" na temat uczniów prokuraturze. To właśnie w kościołach, a nie u rdzennych mieszkańców, znajdują się akty zgonów z datami i przyczynami śmierci uczniów katolickich szkół. O dostęp do tych dokumentów występowali już wcześniej rodzice zmarłych, ale misjonarze oblaci (którzy prowadzili 48 ze 139 takich placówek) odmawiali udzielenia im jakichkolwiek informacji, powołując się na "ochronę danych osobowych".

W Kanadzie w latach 1874-1996 działało 139 katolickich szkół dla dzieci rdzennych mieszkańców. Przez 150 lat uczniowie byli tam kierowani przymusowo, by zgodnie z planem kanadyjskiego rządu "ucywilizować" potomków m.in. Metysów i Inuitów.

W 2015 roku Komisja Prawdy i Pojednania oceniła, że było to "kulturowe ludobójstwo", ponieważ dzieci odcinane były od swoich rodzin, zapominały języka i kultury bliskich. Udokumentowano także przemoc (bicie kijem po głowach, molestowanie seksualne przez księży), do której dochodziło w szkołach. Z danych komisji wynika, że śmierć mogło ponieść tam nawet 6 tysięcy dzieci.

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina.  

Więcej o: