Czuł się molestowany przez reżysera Grzegorza Wiśniewskiego. "Wyraźnie eksponował swoje krocze"

Kompozytor Rafał Ryterski w rozmowie z Przemysławem Guldą z "Gazety Wyborczej" pod nazwiskiem opowiedział o swoich doświadczeniach z Grzegorzem Wiśniewskim. To reżyser wyrzucony z pracy w łódzkiej filmówki po wystąpieniu Anny Paligi, ukarany przez komisję antymobbingową w Gdańsku. Niedawno premierę miał jego spektakl w Teatrze Narodowym.

Ryterski pytany, dlaczego zdecydował się mówić otwarcie, pod nazwiskiem, o tym, co zdarzyło się między nim a Wiśniewskim, odpowiada wprost:

Bo doświadczyłem mobbingu oraz czułem się molestowany seksualnie przez reżysera Grzegorza Wiśniewskiego. I bardzo chcę o tym opowiedzieć. Właśnie teraz. Nieco ponad rok po całym zajściu.

Gulda zaznacza, że rozmowa miała miejsce latem ubiegłego roku i w trakcie przygotowywania publikacji wielokrotnie próbował kontaktować się z Wiśniewskim. Bezskutecznie.

Przeczytaj cały wywiad z Rafałem Ryterskim na stronie "Gazety Wyborczej" >>

Zobacz wideo Co nowego w popkulturze?

Kompozytor oskarża reżysera. "Czułem się brudny, obserwowany"

Ryterski współpracował z Wiśniewskim przy spektaklu "Lilla Weneda" w gdańskim Teatrze Wybrzeże. Premiera odbyła się w lutym 2021 roku, kilka tygodni przed publikacją postu Anny Paligi, od którego zaczęła się działalność komisji antymobbingowej w łódzkiej filmówce i w wyniku którego Wiśniewski stracił pracę na tej uczelni.

Paliga pisała:

Rola współczesna III rok, próby odbywające się w szkole do 5 rano. Dr Grzegorz Wiśniewski uderzył studentkę w twarz tak mocno, że z nosa trysnęła jej krew. Do przerażonego partnera scenicznego dziewczyny powiedział: »Tak to powinieneś grać, ucz się«.

Problem przemocy w uczelniach artystycznychUtarło się takie przekonanie, że "film jest najważniejszy". Tym się usprawiedliwia najgorsze rzeczy

Ryterski także zgłosił dyrekcji Teatru Wybrzeże, że podczas pracy nad "Lillą Wenedą" doszło do nieprawidłowości i wszczęto tam procedurę antymobbingową. Wiśniewskiego ukarano naganą.

Akademia Pana Kleksa - konferencja prasowaTomasz Kot to nowy Pan Kleks. "Najważniejsze to tego nie schrzanić" [WYWIAD]

Tymczasem Ryterski w rozmowie z "Wyborczą" wspomina o różnych przypadkach niewłaściwego zachowania reżysera, nie tylko związanych z jego osobą. Mówi o toksycznej atmosferze, ale jednocześnie podkreśla, że na początku Wiśniewski był dla niego serdeczny i miły "nieproporcjonalnie w stosunku do jego zachowania wobec reszty zespołu". Przełomem miał być okres okołoświąteczny, w którym kompozytor chorował, i w związku z jego samopoczuciem tym doszło do spotkania jego i reżysera w pokoju teatralnym Ryterskiego. Artysta wspomina: 

Czułem potworny dyskomfort. Raz, bo źle się czułem, dwa, z powodu jego zachowania. W pokoju były dwa krzesła i łóżko. I chociaż podstawiłem mu krzesło, usiadł na łóżku, szeroko rozstawiając nogi. Wyraźnie eksponował swoje krocze. Nie patrzył na ekran komputera, przez większość czasu gapił się na mnie. Czułem się brudny, obserwowany. Co chwila zresztą, siedząc okrakiem na łóżku, powtarzał protekcjonalne teksty – że ma nadzieję, że się przy nim dużo uczę, i że mam ciekawe spojrzenie na muzykę. Czułem się tak, jakby zapraszał mnie do łóżka. Czułem to bardzo wyraźnie.

- Nie wiedziałem tego wtedy, ale ktoś mi potem opowiedział, że rekwizytorka zaproponowała, że zrobi i przyniesie mi do pokoju herbatę. Wiedziała, że źle się czuję. Wiśniewski kategorycznie jej tego zabronił, przy okazji siarczyście klnąc. Zakazał też komukolwiek innemu wchodzić do pokoju, żeby nie przeszkadzać. Aktorzy i aktorki mówili ponoć między sobą: "Wiadomo, po co tam poszedł". Nie wiedziałem wtedy, że ma opinię człowieka, który upodobał sobie młodych mężczyzn - dodaje.

Teatr Narodowy w Warszawie pracuje z Wiśniewskim: Poniósł on właściwe konsekwencje udowodnionych mu czynów

Ryterski twierdzi, że po tym spotkaniu Wiśniewski, który "chyba wtedy zrozumiał, że nie dostanie tego, czego chce...", się od niego odsunął i stracił zainteresowanie zarówno jego osobą, jak i jego muzyką. 

Netflix / Materiały prasowe37 lat od wydania brytyjski hit zdobył po raz pierwszy Top10 w USA

W ostatnich zdaniach rozmowy Ryterski mówi:

Chciałbym, żeby Grzegorz Wiśniewski wreszcie poniósł jakąś odpowiedzialność za to, co zrobił mnie i innym ludziom. I żeby już nigdy nie mógł nikogo skrzywdzić.

Wiśniewskiego publicznie oskarżył także aktor Paweł Tomaszewski, który napisał na Facebooku w zeszłym roku:

Byłem uczestnikiem jego manipulacji, zastraszania, znęcania się, zamęczania, dręczenia, nagabywania, wykorzystywania, nadużyć na każdej płaszczyźnie, nie wykluczając sfery seksualnej. Byłem świadkiem i uczestnikiem przemocy oraz patologii.

Więcej podobnych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Tymczasem "Maria Stuart" w reżyserii Grzegorza Wiśniewskiego miała premierę w maju tego roku w warszawskim Teatrze Narodowym. W obsadzie są Danuta Stenka, Wiktoria Gorodecka czy Jarosław Gajewski. "Skoro przewiny Grzegorza Wiśniewskiego zostały osądzone i ukarane, należy uznać, że poniósł on właściwe konsekwencje udowodnionych mu czynów" - twierdzi dyrektor Jan Englert w oświadczeniu wysłanym "Gazecie Wyborczej" przez rzeczniczkę prasową na dwa tygodnie przed premierą spektaklu. 

Przemoc w szkołach filmowych, ale nie tylko. Głośno pierwsza powiedziała o tym Anna Paliga

Anna Paliga w marcu 2021 roku oskarżyła w liście otwartym część wykładowców Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. L. Schillera w Łodzi o stosowanie przemocy fizycznej i psychicznej wobec studentów. Wiśniewski był jedną z osób, które wymieniła z nazwiska. Próbowaliśmy już wtedy porozmawiać z Wiśniewskim i uzyskać jego komentarz , ale się to nie udało.

W listopadzie zeszłego roku powołana wiosną Komisja Antymobbingowa i Antydyskryminacyjna Szkoły Filmowej w Łodzi opublikowała raport podsumowujący rok akademicki 2020/2021. Z dokumentu wynika, że studenci i studentki zgłosili zarzuty wobec 27 nauczycieli akademickich oraz trzech innych osób. W dwóch przypadkach do prokuratury trafiły zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Rektorka uczelni postanowiła w przypadku trzech wykładowców skierować wniosek do Rzecznika Dyscyplinarnego o wszczęcie odpowiedniej procedury. Dodatkowo dwóch wykładowców złożyło wypowiedzenie, z jednym z nich nie przedłużono umowy. Kolejne trzy osoby zostały odsunięte od prowadzenia zajęć i zobowiązane do odbycia odpowiednich szkoleń. Pojawiły się też wzmianki o złożeniu do prokuratury dwóch zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa - jedno z nich dotyczy wykładowcy, drugie - pracownika niebędącego nauczycielem akademickim.

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina

Więcej o: