Bezprawie i niesprawiedliwość. "Żeby nie było śladów" Łazarewicza w teatrze Jandy [RECENZJA]

Jakub Panek
Z początkiem roku do repertuaru warszawskiego Teatru Polonia dołączył spektakl "Żeby nie było śladów" w reżyserii Piotra Ratajczaka, na podstawie nagrodzonego Nike reportażu Cezarego Łazarewicza. To nie tylko udana próba przeniesienia genialnego tekstu na deski sceniczne, ale wyraźny sygnał, że teatrowi Jandy nie jest wszystko jedno.

"Żeby nie było śladów" to nie jest kolejna "jakaś tam" premiera teatralna w "jakimś tam" teatrze. Fundacja Krystyny Jandy, która w Warszawie zarządza Polonią i Och-Teatrem oprócz misji komercyjnej - co zrozumiałe dla teatrów prywatnych, stara się także regularnie podejmować ważne społecznie tematy. Stąd w repertuarach obu scen można znaleźć sporo wartościowych pozycji, jak chociażby "Danutę W.", czyli opowieść o wkraczaniu Polski w erę wolności. W tym roku - nieprzypadkowym przecież, bo świętujemy 100-lecie odzyskania niepodległości, na scenie przy Marszałkowskiej 56 Piotr Ratajczak podjął się zadania karkołomnego. Ale nie dlatego, że nie ma narzędzi i talentu, by wystawić takie przedstawienie. Bo ma. W pamięci jest jego doskonała praca na Podlasiu, gdzie z sukcesem w Białymstoku pokazał "Białą siłę, czarną pamięć" według reportażu Marcina Kąckiego.

Anatomia kłamstwa

Ratajczak w Polonii musiał pogodzić trzy elementy. Po pierwsze - jak pokazać w teatrze sprawę Przemyka na podstawie wybitnego reportażu Łazarewicza, by zachować silne emocje? Po drugie - w którą stronę pójść, by spektakl był jednocześnie świadectwem haniebnych działań ówczesnej władzy, ale też pytaniem, czy metody stosowane w tzw. sprawie Przemyka dotyczą wyłącznie władz totalitarnych? Po trzecie - kim to pokazać, by gwiazdami nie przykryć przesłania? Pokusa zaangażowania wielkich nazwisk w teatrze, który przecież buduje swój wizerunek na nazwiskach, była ogromna.

'Żeby nie było śladów', Teatr Polonia'Żeby nie było śladów', Teatr Polonia Fot. Katarzyna Kural-Sadowska / TEATR POLONIA

Jego praca nie poszła na marne. W Polonii historię śmiertelnego pobicia Grzegorza Przemyka w dniu 12 maja 1983 roku, a także całego haniebnego sądowego "ogona" oglądamy w zawrotnym tempie, podbitym doskonale dobraną muzyką: The Cure, Lady Pank, Lech Janerka, Maanam, Dezerter, czy Joy Division. To właściwie warstwa muzyczna i dobre kreacje aktorskie - szczególnie Agnieszki Przepiórskiej (płomienne monologi w roli matki Grzegorza, Barbary Sadowskiej), Jolanty Olszewskiej (bezwzględna prokurator Wiesława Bardon, trybik w propagandowej machinie chorego państwa) i Adriana Brząkały (Grzegorz Przemyk jakiego sobie wyobrażałem) bronią ascetyczną scenografię. Jej autorka Matylda Kotlińska postawiła - zapewne w uzgodnieniu z reżyserem - na szerokie na całą pustą scenę schody, będące jednocześnie też salą rozpraw, czy poszczególnymi miejscami, w które zabiera nas reżyser. W mojej ocenie jest to nadmierny ascetyzm. W tej sztuce się nie broni.

Państwo bezprawia i niesprawiedliwości

"Jedyną nadzieją płynącą ze sprawy Grzegorza Przemyka jest to, że prawdy zakłamać się nie da. Można mieć podporządkowany i zdyscyplinowany aparat represji, sądy, prokuraturę, telewizję, radio, gazety, usłużnych dziennikarzy i propagandzistów, a prawda i tak zwycięży. Kłamstwa władzy żaden lud nie kupi. Nawet najciemniejszy. Nadzieja w tym, że ci, co kłamią, manipulują, zastraszają, zostaną kiedyś napiętnowani tak, jak ludzie służący generałowi Kiszczakowi" - takie słowa Cezary Łazarewicz zamieścił w programie do spektaklu. To nie tylko wprowadzenie do sztuki, która powstała na podstawie jego przejmującego reportażu. To sygnał dla widza, że to przedstawienie za sprawą adaptacji Piotra Rowickiego ma też punktować poczynania obecnej władzy. Ma być żółtą kartką dla "dobrej zmiany", która ignoruje lekarzy, która chętnie sięga po propagandowe hasła, i która w końcu miesza w systemie sprawiedliwości. Czy te zabiegi były konieczne? Myślę, że można je odczytać jako manifest Krystyny Jandy i jej fundacji. Ta "mała prywata" w sztuce Ratajczaka to pokłosie zaangażowania Jandy w życie polityczne. Ale tytuł "Człowieka wolności", który pani Krystyna otrzymała w 2014 roku zobowiązuje. Sztuką o Przemyku w reżyserii Ratajczaka pokazała, że jej teatrowi nie jest wszystko jedno. Że obok doskonałych fars, komedii i obyczajówek, trzeba sięgać po wybitne, ale też obarczone ryzykiem teksty. I za to, jak i za "Żeby nie było śladów" brawo.

PS W lipcu 2010 roku Sąd Najwyższy uznał za przedawnione śmiertelne pobicie Przemyka. I podkreślił, że ta sprawa jest porażką polskiego wymiaru sprawiedliwości.

Więcej o:
Komentarze (18)
"Żeby śladów nie było", Teatr Polonia [RECENZJA]
Zaloguj się
  • kapitan.kirk

    Oceniono 5 razy 3

    <<< Nadzieja w tym, że ci, co kłamią, manipulują, zastraszają, zostaną kiedyś napiętnowani tak, jak ludzie służący generałowi Kiszczakowi. >>>

    Hmmm, a jak też oni zostali napiętnowani?? Toć włos im z głowy nie spadł. Kiszczak który osobiście wyznaczył "winnych", co zachowało się na piśmie do dziś, kilka razy pokazał się w sądzie (z innych zresztą powodów), po czym spokojnie zmarł sobie z starości we własnym zamożnym domu. Nadzorujący śledztwo prokurator Starszak w 1991 został zatrudniony przez Urbana w "Nie" i dożył przez nikogo nie niepokojony 2015. Profesorowie Szewczuk i Borgosz, autorzy kampanii propagandowej rządu podczas śledztwa i procesu, dożyli równie spokojnie lat 1997 i 2002 jako cenieni naukowcy-humaniści. Z osób które doprowadziły do skazania niewinnej lekarki i sanitariuszy - prokuratorzy Chałupczak i Maciej Białek byli prokuratorami także w III RP, później przeszli w stan spoczynku i nie mieli nigdy żadnych kłopotów; sędzia Jankowski przeszedł niedawno w stan spoczynku, sędzia Lewandowski jest praktykującym adwokatem... Żaden z milicjantów, którzy bili - w tym autor słów o "biciu tak żeby nie było śladów", wykorzystanych jako tytuł sztuki, nie odsiedział ani minuty w więzieniu, choć jednego w końcu nawet udało się skazać. I już nic się w tej kwestii nie zmieni, bo sprawa przedawniła się w 2005. Gdzie to wzorcowe "napiętnowanie" niby??
    Pozdrawiam

  • krzysztof_ptk

    Oceniono 2 razy 2

    ..Kłamstwa władzy żaden lud nie kupi..
    Nikt nie zarzuca że panie Goś... są głupie. Tylko roszczeniowe. Pomaga im w tym zdyscyplinowany aparat represji, sądy, prokuratura, telewizja, radio, gazety, usłużnych dziennikarzy i propagandzistów...

  • 111pln

    Oceniono 4 razy 2

    "Można mieć podporządkowany i zdyscyplinowany aparat represji, sądy, prokuraturę, telewizję, radio, gazety, usłużnych dziennikarzy i propagandzistów, a prawda i tak zwycięży."

  • alinaw1

    Oceniono 9 razy 1

    Recenzja na poziomie ucznia klasy siódmej. Język, styl, interpunkcja, pseudogłębia wywodów i to łapotologiczne wyjaśnienie ciemnemu ludowi, że to przedstawienie o PiS- żenujące. Ten tekst nadaje się bardziej do Plotka, a nie do działu Kultura. Zresztą, kultury już dawno nie ma na tym portalu.

  • tojestbardzoproste

    Oceniono 11 razy 1

    Nowa faza kampanii reklamowej pani Jandy?

    Pozdro dla tych myślących

  • nic_wam_to_nie_da

    Oceniono 10 razy 0

    Będzie coś o człowieku honoru czy tradycyjnie wina PIS bo nie dały tyle ile Janda chciała?

  • tomek.tw22

    Oceniono 4 razy -2

    Sprawa Przemyka jest porażką polskiego wymiaru sprawiedliwości. Dalej mamy sprawy Kiszczaka, Jaruzelskiego tych przykładów jest więcej. Chcesz mieć sprawiedliwy wyrok musisz za niego zapłacić, takie są realia polskiego sądownictwa.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX