Krystyna Janda hipnotyzuje. Jej najnowszy spektakl to ważna lekcja historii dla Polaków [RECENZJA]

Jakub Panek
Krystyna Janda repertuary swoich teatrów od zawsze układa z dużą precyzją. Ostatnia propozycja Teatru Polonia - spektakl "Zapiski z wygnania" to dowód, że Janda sięga nie tylko po komercyjne hity światowych scen. O wydarzeniach Marca '68 mówi przejmująco, hipnotyzując publiczność.

O Krystynie Jandzie można pisać i mówić bez końca. Lista ról, które podarowała polskiemu kinu i teatrowi jest naprawdę długa. Od wielu lat prowadzi z sukcesem (komercyjnym i artystycznym) w Warszawie dwie prywatne sceny - Teatr Polonia nieopodal pl. Konstytucji i Och-Teatr w budynku dawnego kina Ochota. 

Nie jest tajemnicą, że spektakle z Krystyną Jandą w obsadzie zawsze wypełniają się widzami po brzegi. Paleta ról, w których obecnie można na żywo zobaczyć aktorkę jest pokaźna. I każda jej sceniczna propozycja jest warta uwagi. Od uwielbianej przez widzów nieszczęśliwej i zahukanej gosposi domowej, która nagle mając dość - rzuca wszystko i wyjeżdża do Grecji ("Shirley Valentine" - grana w stolicy od 1990 roku; od 2005 roku w Polonii), poprzez marzycielkę i "najgorszą śpiewaczkę operową na świecie" Florence Foster Jenkins (kultowa "Boska", T. Polonia), surową i demoniczną Marię Callas ("Maria Callas - Master Class", Och-Teatr), aż po zwariowaną i nadużywającą alkoholu pomoc domową ("Pomoc domowa", Och-Teatr). Wszystkich twarzy Jandy opisać w krótkim tekście nie sposób. Ale celowo je przytaczam, by zwrócić uwagę na najnowszą kreację Krystyny Jandy.

Słowa ze sceny tną ciszę jak sztylety

W marcu do repertuaru Teatru Polonia włączono "Zapiski z wygnania". To spektakl na podstawie bardzo osobistych wspomnień Sabiny Baral. Po Marcu '68 roku, mając niespełna 20 lat wyemigrowała z Polski z rodzicami. - W marcu 1968 r. Polacy nie tylko nie walczyli w żaden sposób o nas, a wręcz niektórzy szukali możliwości wzbogacenia się. Urzędnicy i celnicy np. wymuszali łapówki, a sąsiedzi przychodzili do mojej mamy i mówili: „Pani Esterko, ten stół się na pewno nie sprzeda, a państwo musicie zostawić puste mieszkanie, może my ten stół zabierzemy” - mówiła Baral w ostatnim  wywiadzie opublikowanym m.in. na łamach  "Magazynu Świątecznego".

Wstrząsającą książkę na potrzeby teatru zaadaptowały Krystyna Janda i Magda Umer. W 100 minutach musiały zmieścić nie tylko szczegółową relację wędrówki Baral z jej rodzinnego Wrocławia poprzez Wiedeń i Rzym do USA, ale także historię Marca '68. Bo "Zapiski" to przecież świadectwo tamtych wydarzeń, swoisty akt oskarżenia wobec PRL-u i dowód na haniebną postawę Polaków wobec Żydów. 

Pomysł na inscenizację "Zapisków" w Polonii to majstersztyk. W czarnej przestrzeni sceny znalazły się tylko miejsca dla Krystyny Jandy i kilkuosobowego zespołu muzycznego Janusza Bogackiego. Publiczność od artystów dzieli przezroczysty ekran kinowy, na którym jednocześnie pokazywana z bliska jest twarz Krystyny Jandy i projekcje historyczne. Jednak ta wydawałoby się z pozoru bariera tylko wzmacnia przekaz. Bo oko w oko jesteśmy w Jandą i jej emocjami. Swoją opowieść przeplata muzyczną recytacją. Przekaz z każdym kwadransem jest mocniejszy - na widowni pełne skupienie. W tym hipnotycznym doznaniu nie ma jednak obojętności. Słowa ze sceny tną ciszę jak sztylety. Nie brakuje łez. Widzowie (to powinna być reguła) nie bawią się smartfonami, nie szukają godziny na zegarku, nie rozmawiają.

Pomyli się ten, kto stwierdzi, że to przedstawienie wyłącznie okazjonalne na 50-lecie wydarzeń Marca '68. To ważna lekcja historii dla Polaków, która nie została odrobiona przez polski system edukacji, przez Polskę. To też ostrzeżenie przed przyzwalaniem dziś na skrajny nacjonalizm i faszyzm. Przedstawienie kończy krótki dokument "bez komentarza" zmontowany z pochodów narodowców 11 listopada w Warszawie. Wydawałoby się, że w dzisiejszych czasach na ulicach takich słów nikt nie powinien skandować? A jednak. To moment porażający, który daje widowni katharsis. Wychodząc z teatru ludzie są bogatsi nie o kolejną doskonałą rolę Jandy. Nie tylko. Opuszczając mury zaczynają inaczej patrzeć na rzeczywistość. Szerzej i mądrzej.

Więcej o:
Komentarze (255)
"Zapiski z wygnania", Teatr Polonia w Warszawie. Krystyna Janda hipnotyzuje [RECENZJA]
Zaloguj się
  • shelmahh

    Oceniono 80 razy 48

    Niesamowity spektakl. Pierwszy, na którym płakałam ze smutku. Cenna i bolesna lekcja historii. Polecam każdemu kto lubi teatr. Krystyna Janda daje tam pokaz swoich umiejętności. To aktorka najwyższej klasy.

  • puzonik48

    Oceniono 53 razy 27

    Chciałabym to zobaczyć :)Niestety ,nie mam szansy:( Uwielbiam monodramy Krystyny Jandy ! Polacy znają dobrze historię Polski i nie trzeba wielkiej wyobraźni ,żeby wiedzieć jak zachowywali się w 1968r. ,bo dzisiaj zachowują się tak samo i tak samo władza popiera takie zachowania :(

  • alfalfa

    Oceniono 41 razy 23

    "To ważna lekcja historii dla Polaków, która nie została odrobiona przez polski system edukacji, przez Polskę."

    Niezależnie od tego czego byśmy nie zrobili, nigdy tej sprawy nie "odrobimy" bo edukującym wcale nie o to przecież chodzi. Tak jak z Jedwabnem.
    A.

  • Sieniek AJ

    Oceniono 40 razy 22

    Już nie taki najnowszy ten spektakl. Byłem na nim niespełna 2 miesiące temu. Urzekający, przejmujący. Wspaniała Krystyna Janda. Polecam każdemu.

  • 111pln

    Oceniono 35 razy 21

    Na nazioli to nie podziała... Organizacja Nienawiści Rasowej ma inny punkt widzenia.

  • gacek1947

    Oceniono 30 razy 10

    I odezwały się prymitywne pisowskie trole, które raczej w teatrze nie bywają. Bo "liczy się tylko kasa". A ze sztuk najwyżej cenią sobie sztukę mięsa jako zagrychę.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX