Marcin Dorociński: Dla mnie to naturalne, że trzeba mieć szacunek do innych, również do natury

Aktor Marcin Dorociński obok innych znanych aktywistów i podróżników wziął udział w klipie promującym najnowszą serię przyrodniczą BBC Studios Natural History Unit. "Siedem światów, jedna planeta" ukazuje bogatą i zaskakującą różnorodność natury z perspektywy siedmiu kontynentów.

Skąd wzięły się u Ciebie takie pokłady miłości do przyrody?

Marcin Dorociński: Dorastałem na wsi. Moi rodzice wychowywali mnie w duchu empatii wobec drugiego człowieka i każdego stworzenia. Dla mnie to naturalne, że trzeba mieć szacunek do innych, również do natury, pomagać słabszym i szanować to, co jest w koło. Poza tym zawsze jeżdżąc do dziadków ze strony mojego taty czy mamy, miałem do czynienia ze stworzeniami, które są udomowione, które pomagają człowiekowi, żywią go i bronią… Podziwiałem też zawsze wszystkie dzikie zwierzęta, które były wokół - sarny, jelenie, lisy, zające. Odkąd pamiętam towarzyszy mi takie silne przekonanie, że natura jest po prostu piękna i trzeba ją szanować.

Bardzo często udzielasz się w sprawach ekologicznych. Czy była jakaś chwila, jakiś przełomowy moment, który wywołał w Tobie tak silne emocje, że pomyślałeś "Trzeba działać"?

Nie pamiętam takiego przełomowego momentu. To przyszło naturalnie, a z wiekiem i z doświadczeniem tylko się pogłębiło i ucementowało - poszanowanie człowieka i przyrody. Im jestem starszy, tym bardziej doceniam to, co mamy i czego człowiek jeszcze nie zniszczył. Dlatego cieszę się, że powstają takie produkcje jak m.in. "Siedem światów, jedna planeta" BBC Earth, bo to sprawia, że niekoniecznie musimy podróżować w te nienaruszone jeszcze przez człowieka tereny, żeby ich doświadczyć i je docenić. Tym bardziej, że podróżowanie, zwłaszcza samolotem, oznacza spalanie dużej ilości paliwa, poza tym to też ingerencja w dzikie tereny, przeszkadzanie zwierzętom. Dzięki takim produkcjom przyrodniczym możemy przenieść się w miejsca, których może lepiej żebyśmy nie odwiedzali, żebyśmy zostawili je takimi, jakie są.

 

Myślisz, że produkcje przyrodnicze mogą uczyć miłości do natury? Że mogą być oknem na świat?

Zdecydowanie. David Attenborough od lat nas uczy nas miłości do przyrody. Przy tej technologii, która wykorzystywana jest obecnie, przy takiej jakości i sposobie realizacji serii przyrodniczych niemal natychmiast przenosimy się w najdalsze zakątki świata i możemy dostrzec prawdziwe piękno tych terenów, których człowiek jeszcze nie "podeptał". Świat jest niezwykły i nie musimy przeszkadzać w tym życiu, jakie toczy się blisko, czy daleko nas. Myślę, że każdy film, nawet jeśli jest to science-fiction o podróży w kosmos, może rozwijać naszą wyobraźnię i miłość do czegoś, co jest nieznane.

Czy taką moc pobudzania wyobraźni i świadomości środowiskowej ma również Twoja książka "Na ratunek"? Czego możemy się w niej spodziewać?

Zbieranie materiałów do książki "Na ratunek" trwało dwa lata. Przez ten czas odbyłem mnóstwo rozmów z bardzo mądrymi ludźmi, niesamowitymi dla mnie bohaterami, którzy mają olbrzymią wiedzę. Dużą część swojego życia poświęcili na naukę, a jednocześnie są też świetni w działaniu - ratują ptaki, wilki, żubry, jeże - wszelkie stworzenia, które tej pomocy i ratunku potrzebują. W książce opowiadają mi, co to dla nich znaczy i dlaczego tak ważne jest to, żebyśmy podchodzili do przyrody i do zwierząt zgodnie z naturą - czyli tak, jak ona sama podchodzi do siebie, a nie w sposób, który my uznajemy za właściwy. Opowieści bohaterów "Na ratunek" nie tylko pokazują, czym jest prawdziwa miłość i szacunek do przyrody, ale również uczą, jak okazywać to w praktyce, czyli np. co robić, jak spotkamy rannego jeża, wilka czy ptaka.

Na końcu każdego rozdziału można znaleźć wskazówki dotyczące tego, jak żyć w zgodzie z naturą. Czy znajdziemy w niej również takie uniwersalne rady, co zrobić, by skutecznie walczyć o przyszłość naszej planety? O naszą przyszłość?

To, co podkreślają bohaterowie książki, którą miałem przyjemność z nimi stworzyć, to przede wszystkim potrzeba zgłębiania wiedzy i zyskiwania świadomości na temat środowiska. Jeżeli nie mamy tej świadomości, żyjemy w bajkowym wręcz przeświadczeniu, że wszystko jest i będzie dobrze. Natomiast zyskując świadomość poznajemy konsekwencje swoich czynów. To, co możemy zrobić już teraz z myślą o przyszłości naszej planety, to zwracać przede wszystkim uwagę na swoje wybory, i to dotyczy wszystkiego. Czy to, co chce sobie kupić, na pewno jest mi potrzebne? Czy mogę ograniczyć spożywanie mięsa? Czy mogę ograniczyć używanie wody, której jest bardzo mało? Czy koniecznie muszę nabywać i produkować coś, co zostanie? Może można się dzielić? W końcu to środowisko nie jest niczyje. Ono jest nas wszystkich. Nie może się skończyć na nas. Nie możemy być tak egoistyczni. Musimy podziękować tym, którzy byli przed nami i zachować je w jak najlepszym stanie dla tych, którzy będą po nas.

W ostatnim rozdziale książki "Na ratunek" mam przyjemność rozmawiać z profesorem Szymonem Malinowskim z Instytutu Geofizyki Polskiej Akademii Nauk, który uważa, że nasz brak pokory i skromności w rozwoju powoduje, że ten proces niszczenia przyrody, który się rozpoczął, jest prawie nie do zatrzymania. Możemy go tylko spowolnić. Z kolei Rafał Kowalczyk z Instytutu Biologii Ssaków w Puszczy Białowieskiej mówi, że Ziemia sobie poradzi. Uważa, że właśnie niczym ten wilk czy żubr otrząśnie się i my, niczym "insekty", pospadamy. Ziemia się odrodzi, choć zajmie jej to setki, tysiące czy więcej lat. Wszystkie scenariusze przyszłości zależą jednak od nas już teraz, od naszych wyborów, świadomości i podejmowanych działań.

Uważasz, że miłość do natury może jednoczyć ludzi? Że ten nasz zachwyt i naturalne przywiązanie do naszej planety, może motywować do walki z niszczeniem piękna, potęgi i różnorodności naszej planety?

Wierzę w ludzi. Wierzę, że ludzi mądrych jest więcej na świecie i wierzę, że jeszcze jesteśmy w stanie zatrzymać ten proces niszczenia, który człowiek dawno temu rozpoczął. Jeśli chcemy mieć wkoło prawdziwe lasy, puszcze i stworzenia, które żyły tu setki czy tysiące lat temu, to powinniśmy o to dbać. Problem w tym, że przestaliśmy być skromni w swoim rozwoju i wzrost zasłania nam szacunek do innych stworzeń i samej planety. Jak się czyta, że w ciągu ostatnich 40 lat w wyniku działalności człowieka populacje niektórych zwierząt zmniejszyły się o 60%, że co roku ten problem dotyka tysięcy gatunków, które stają się zagrożone wyginięciem, to jest niewiarygodne i przerażające. Ale wierzę w to, że poprzez pokazanie tak pięknych obrazów natury, jak w serii "Siedem światów, jedna planeta", jesteśmy w stanie rozbudzić w ludziach miłość do natury, siłę i motywację do walki o nią. I to właśnie może jednoczyć. Wierzę, że ludzie chcą, żeby Ziemia została jeszcze taką, jak za dawien dawna, żeby zostały takie miejsca, w których naturze nie będzie się przeszkadzać. A tam, gdzie cywilizacja przecina się z naturą, wszyscy żyją w pełnej zgodzie.

Premiera serii "Siedem światów, jedna planeta" odbędzie się już 3 listopada o godz. 11:00 na antenie BBC Earth. Łącznie będzie to siedem odcinków, z których każdy pozwala lepiej poznać naturę i różnorodność każdego kontynentu. Pokazuje niezwykłe zachowania zwierząt, od spalonych słońcem równin Afryki po skute lodem wody otaczające Antarktydę. Narratorem w wersji brytyjskiej jest Sir Davida Attenborough, w polskiej Krystyna Czubówna. 

Więcej o: