Minister daje, a potem odbiera (przynajmniej na razie). Dotacje dla teatrów, ale też gwiazd Opola i disco polo

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego 13 listopada opublikowało listę beneficjentów, którzy skorzystają z Funduszu Wsparcia Kultury. I choć minister Piotr Gliński kilkadziesiąt godzin później wstrzymał dotacje "do czasu pilnego wyjaśnienia wszelkich wątpliwości", komentarze nie ustają. Niektórzy zwracają uwagę, że obok np. teatrów duże pieniądze mieli dostać ci, którzy od lat są częstymi gośćmi telewizyjnych festiwali.

2020 rok - co wiele osób często podkreśla - to rok wyjątkowy. Pandemia koronawirusa zdeterminowała wiele wyborów i sytuację finansową ludzi na całym świecie. Od miesięcy wiele branż jest w kryzysie. Jedną z nich są artyści i, szerzej, ludzie kultury. Zamknięcie teatrów, kin czy odwołanie koncertów miało wpływ na setki Polaków - aktorów, reżyserów, operatorów, bileterów, oświetleniowców, muzyków rockowych i filharmoników... można by było wymieniać długo.

Zobacz wideo "The Crown" i inne nowości tygodnia

Zaśpiewali w Opolu i na trasie Dwójki, dostaną pieniądze jak ci, którzy nie zarobili w ogóle?

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego wielokrotnie podkreślało, że przeznacza środki na pomoc finansową dla ludzi kultury w czasie epidemii, m.in. w ramach pakietu antykryzysowego "Kultura w sieci". Głośniej o tej pomocy zrobiło się 13 listopada, gdy do wiadomości publicznej została podana lista beneficjentów blisko 400 mln złotych z Funduszu Wsparcia Kultury.

Ministerstwo przekazało, że o wsparcie mogły ubiegać się samorządowe instytucje artystyczne, organizacje pozarządowe i przedsiębiorcy prowadzący działalność kulturalną w dziedzinie teatru, muzyki i tańca. Środki przekazane twórcom w ramach Funduszu Wsparcia Kultury mają być rekompensatą utraconych przychodów w okresie od 12 marca do 31 grudnia, a na liście znalazły się 2064 podmioty. I choć minister Gliński w odpowiedzi na komentarze dotyczące listy przekonywał, że najważniejsze było wsparcie dla "tysięcy zwykłych ludzi pracujących w kulturze", którzy ucierpieli na skutek kryzysu wywołanego epidemią koronawirusa, kilka nazwisk zwróciło większą uwagę niż inne.

Rekompensatę otrzymają zarówno niewielkie firmy, jak i duże instytucje kulturalne - m.in. Teatr Dramatyczny m. st. Warszawy (1,45 mln zł), Filharmonia im. Karola Szymanowskiego w Krakowie (679,5 tys. zł) czy też Polska Filharmonia Bałtycka im. Fryderyka Chopina w Gdańsku (1,7 mln zł), Państwowy Zespół Ludowy Pieśni i Tańca "Mazowsze" im. Tadeusza Sygietyńskiego (1,4 mln). Fundacja Krystyny Jandy na rzecz Kultury dostanie 1,8 mln zł, a fundacja Imka Tomasza Karolaka - 1,4 mln. 

Wśród 144 samorządowych instytucji artystycznych, 306 organizacji pozarządowych, 448 przedsiębiorców i 1166 firm świadczących usługi zaplecza scenotechnicznego znalazły się jednak także m.in. spółka Golec Fabryka, należąca do Łukasza i Pawła Golców (prawie 1,9 mln zł) oraz zespoły disco polo - zespół Weekend (520 tys. zł) oraz Bayer Full (550 tys. zł, z czego 150 tys. zł dla "Bayer Full Sławomir Świerzyński" i 400 tys. zł dla "Renata Świerzyńska Bayer Full Impresariat"). Beata Kozidrak i jej firma Beata Art Beata Pietras miała otrzymać 750 tys. zł, z kolei Bajm Andrzej Pietras 613 tys. zł., firma Kamila Bednarka 500 tys., Grzegorza Hyżego (449 tys. zł), Wojciecha Mazolewskiego (444,5 tys. zł), a Igora Herbuta (428,6 tys. zł).

Kluczowe kryteria brane pod uwagę przez - jak podkreśla ministerstwo - algorytm, dotyczyły: spadku przychodów instytucji/przedsiębiorcy 2020 vs. 2019, liczby zatrudnionych osób, liczby odwołanych imprez/wydarzeń artystycznych, wpływu dofinansowania na lokalną społeczność, udziału przychodów z muzyki tańca i teatru w ogólnych przychodach (w odniesieniu do przedsiębiorców) oraz zadłużenia przedsiębiorców spowodowanego pandemią. "Rekompensaty za straty spowodowane pandemicznym zamknięciem instytucji i działalności gospodarczej w kulturze obejmują do ok. 40/50 proc. udokumentowanych strat (pomniejszonych o wcześniej otrzymane wsparcie antycovidowe) w okresie od marca do grudnia 2020 r. Są to więc rekompensaty za prawie roczne zamrożenie działalności, których celem jest wsparcie ważnego sektora polskiej gospodarki w obliczu bankructwa" - można było przeczytać na stronie MKiDN.

Tymczasem, o ile z pewnością sytuacja finansowa większości, jeśli nie wszystkich osób pracujących w sektorze kultury uległa w tym roku pogorszeniu, trudno nie zauważyć, że część nie mogła pracować praktycznie w ogóle, a inni jednak trochę grali. Golec uOrkiestra, Beata Kozidrak czy Igor Herbut wystąpili w tym roku na organizowanym przez TVP i transmitowanym w Jedynce Krajowym Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu, Bayer Full był jednym z zespołów grającym na serii koncertów Wakacyjna Trasa Dwójki (podobnie zresztą jak m.in. Golec uOrkiestra czy Weekend). I chociaż często gaże zespołów za tego typu występy są niejawne, to z pewnością nie są to małe kwoty. Szacuje się, że za koncert znani inkasują od kilkunastu do nawet 60 tys. złotych. Tymczasem, w 2015 roku muzycy Filharmonii Narodowej zwracali uwagę, że ich miesięczne zarobki są poniżej średniej krajowej. - Dorabiam jako taksówkarz w Uberze - mówił w audycji OFF Czarek w TOK FM pierwszy flecista Orkiestry Filharmonii Narodowej.

Uroki telewizji na żywo? W Opolu Cerekwicka płakała, a Dudziak przeżyła koszmarUroki telewizji na żywo? W Opolu Cerekwicka płakała, a Dudziak przeżyła koszmar

Aktor na etacie może zarabiać mniej niż 2 tys. zł brutto. I początkujący, i gwiazda

Jeszcze w marcu, tuż po ogłoszeniu po raz pierwszy zamknięcia instytucji kultury, wśród wielu artystów pojawił się niepokój. - Jestem aktorką, nie jestem związana z żadnym teatrem etatowo. Pracuję na umowach o dzieła, gram w różnych miejscach. Zarabiam tylko wtedy, kiedy gram spektakle. Problem polega na tym, że zazwyczaj umowy podpisuję w dniu grania spektakli, co oznacza, że nawet nie mogę udowodnić, że miałam dane tytuły zagrać - mówiła nam anonimowo aktorka, absolwentka wrocławskiej PWST. Aktorka Aleksandra Popławska w rozmowie z Gazeta.pl wyjaśniała:

Wielu moich bezetatowych kolegów zostało bez środków do życia i bez możliwości zarobku, a mają rodziny dzieci i rachunki do zapłacenia. Aktorzy etatowi są w odrobinę lepszej sytuacji, ale etaty są marne, trudno się z nich utrzymać i zapłacić rachunki, więc aktor zawsze liczy na spektakle.

Pisaliśmy wtedy, że chociaż stawki są zróżnicowane (to nawet 5-6 tys.), to nie tylko początkujący często mają w ramach etatu wynagrodzenie mniejsze niż 2 tysiące złotych. Jak pisał w 2018 roku Łukasz Knap, Agata Kulesza przyznała, że na etacie zarabia 1,6 tys. zł. "Oczywiście, ma więcej źródeł dochodów, ale jej 'podstawa' dobrze pokazuje, że na początkach kariery życie aktora nie jest usłane różami" - pisał Knap.

O ile jednak gwiazdy nawet w czasie pandemii mogły zarabiać choćby dzięki kontraktom reklamowym czy dostawać pieniądze z tantiem, warto pamiętać, że z kulturą są związane dziesiątki osób, które w trakcie pandemii zostały praktycznie pozbawione dochodów. W lipcu właściciel jednoosobowej firmy nagłośnieniowej, zarabiający głównie na koncertach, mówił, że na jego koncie zieje pustką od trzech miesięcy, a zobowiązania finansowe pozostały. Polska Izba Techniki Estradowej prognozowała, że w wielu przypadkach sytuacja nie poprawi się do wiosny przyszłego roku. I najwyraźniej miała rację, bo chociaż pierwsze oznaki "odmrożenia" kultury pojawiły się w czerwcu, teraz znowu widownie sal teatralnych, koncertowych czy kinowych są niedostępne.

Przy koncertach Kayah pracuje kilkadziesiąt osóbBez imprez nie zarabiają. "Szczęściarze" w czerwcu zrobili procesje Bożego Ciała

Markowski się odcina, Kazik kpi, a Bednarek się broni

Od listy beneficjentów odciął się Grzegorz Markowski, podkreślając, że to jego management, nie zespół, zgłosili się po dofinansowanie. "Całe życie graliśmy, koncertowaliśmy. Niemoralnym byłoby w naszej ocenie ubieganie się o tak wielkie pieniądze, gdy w Polsce jest obecnie tak strasznie dużo ludzi, którzy potrzebują ich sto razy bardziej. Dlatego bardzo prosimy o niełączenie nas z tą listą" - napisał wokalista Perfectu. "Czasy są ciężkie. Dla wszystkich. Rząd w końcu przyznał 400 milionów artystom, którzy o to go poprosili. Nie nam oceniać, kto z nich jest w tak tragicznej sytuacji, by rząd o taką zapomogę prosić. Jeśli nie widzą w tym jakiejkolwiek niestosowności, to niech biorą jak dają" - skomentował sytuację na facebookowym fanpage'u Kultu Kazik Staszewski, dodając:

My nie prosiliśmy, chociaż sytuacja w Kulcie daleka jest od choćby różowej. Niektórzy koledzy już zarabiają w inny sposób, dzieląc swój czas na pracę i próby. Właściwie wróciliśmy do czasów, gdy zaczynaliśmy. Jednak od tych.... (z trudnością powstrzymujemy się od użycia wulgaryzmu) nic nie chcemy.

Z kolei Kamil Bednarek, któremu przyznano pół miliona złotych, wzburzony komentował: "Prowadzę od kilku lat działalność, zatrudniam ludzi, płacę podatki jak każdy obywatel, płacę ZUS i inne ściągane przez Urząd Skarbowy opłaty... Każdy, kto ma zarejestrowaną działalność w obrębie kategorii kulturalno-artystycznej, mógł wystartować w projekcie. W moim imieniu postulował o to manager. Gratuluję wszystkim, komu udało się dostać dofinansowanie na przyszłe branżowe działania. Wierzę, że mądrze je wykorzystacie i nie będziecie zmuszeni ich oddać z powrotem" i bronił się przed sugerowanymi przez niektórych powiązaniami politycznymi:

Nie rozumiem, dlaczego media wyszczególniły na tapecie głównie moje nazwisko spośród ponad dwóch tysięcy podmiotów. Może właśnie dlatego, że nie opowiedziałem się nigdy za żadną opcją polityczną?! Może dlatego, że uczciwie prowadzę firmę i nie wymieniam pieniędzy pod stołem?!

Na tę wypowiedź zareagował m.in. piszący o popkulturze Bartek Przybyszewski. "To prawda ludzie, Kamil Bednarek nie ma nic a nic wspólnego z polityką! Zupełnie nic! Kamil Bednarek nie miał nic wspólnego z polityką, gdy śpiewał reggae'owe aranżacje pieśni legionowych (sic!) przed widownią, na której siedział Andrzej Duda z małżonką. Ani wtedy, gdy rok temu występował z piosenką 'Bóg' na koncercie 'Wsłuchiwać się w papieża', gdzie na sali oprócz pary prezydenckiej znalazł się również minister Gliński, a mecenasami były grupy LOTOS i PZU. A że oba te koncerty transmitowała TVP? Błagam, co ma niby TVP wspólnego z polityką? A gdy KPRP wkleiła na Twittera wspólne zdjęcie Kamila z Andrzejem Dudą po gali XV edycji Nagrody Gospodarczej Prezydenta RP? To też było absolutnie apolityczne!".

W tym momencie nie wiemy, czy Bednarek, Kozidrak albo któraś z filharmonii trzyma poziom dotacji. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez Glińskiego, sporządzona lista beneficjentów, którzy mieli otrzymać pomoc z Funduszu Wsparcia Kultury, musi zostać poddana pilnej weryfikacji. Szef resortu oznajmił, że "instytucje i przedsiębiorcy kultury czekają na to wsparcie":

Wstępne decyzje w sprawie Funduszu Wsparcia Kultury podejmiemy w poniedziałek. Nie wykluczam, że część rekompensat dla jego beneficjentów będzie utrzymana.

Tymczasem, jak twierdzi Onet, pojawiają się informacje o planowanym strajku artystów, którzy mają się domagać odwołania ministra.