Katarzyna Bonda zbierała materiały do kryminału i odkryła rodzinną tajemnicę. Nie wiedziała, jak zginęła jej babcia

Niedawno premierę w sieci miał pierwszy odcinek serialu "Żywioły Saszy" na podstawie serii powieści Katarzyny Bondy z Magdaleną Boczarską w roli głównej. Pisarka znana jest z tego, że przed napisaniem każdej powieści, robi najpierw bardzo szczegółową dokumentację miejsc i wydarzeń, które będzie opisywać. I tak oto, kiedy zbierała materiały w okolicach rodzinnej Hajnówki, odkryła sekret jeszcze z czasów II wojny światowej.

Katarzyna Bonda już od kilku lat pozostaje jedną z najbardziej poczytnych polskich autorek, a jej kolejne kryminały wyprzedają się pniu. Popularność przyniosła jej seria powieści "Cztery żywioły" o Saszy Załuskiej, policyjnej profilerce z trudną przeszłością i niezwykłym talentem do rozwiązywania kryminalnych zagadek. W najnowszym serialu "Żywioły Saszy" bohaterkę tę gra Magdalena Boczarska, a dwa pierwsze odcinki produkcji mogą obejrzeć już użytkownicy strony player.pl. Od 17 listopada co tydzień w sieci emitowane są kolejne epizody, a wiosną produkcja zawita na antenę TVN. Przy okazji premiery serialu, wypłynęła historia powstania jednej z części książkowego cyklu.

Zobacz wideo "Żywioły Saszy". Zwiastun serialu na podstawie książki Katarzyny Bondy

Bonda zbierała materiały do książki i odkryła rodzinną tajemnicę

Opowieść "Okularnik" to druga część cyklu "Cztery żywioły", a akcję powieści Katarzyna Bonda umieściła w swoich rodzinnych stronach. Sasza jedzie na Podlasie, do Hajnówki, gdzie podczas białoruskiego wesela staje się świadkiem porwania panny młodej. Szybko okazuje się, że to zniknięcie to dopiero czubek góry lodowej, a wielu ludziom będzie zależało na tym, żeby ich tajemnice nie ujrzały światła dziennego. Sprawa robi się o tyle skomplikowana, że w grę wchodzą nie tylko tajemnicze zniknięcia młodych kobiet, wszystko zahacza o skomplikowane relacje polsko-białoruskie, konflikty na tle religijnym, a sprawa chwilami wręcz cofa się do czasów, kiedy tzw. żołnierze wyklęci działali w tamtych stronach.

Katarzyna Bonda bardzo starannie przygotowuje się do pisania każdej powieści. Jak tłumaczy w wywiadzie dla Weekend.gazeta.pl:

Nie chcę powtarzać czegoś, co już napisano. A jak się zobaczy coś - np. jakieś miejsce - na własne oczy, to zawsze dostrzeże się rzeczy, których inni nie zauważyli. Dlatego research zajmuje mi lwią część pracy. (...)  Mam taką osobowość, że jeśli nie zrobię porządnego researchu, to muszę przerwać pisanie i wrócić do zbierania danych.

A jeden z wątków "Okularnika" oplotła właśnie wokół kontrowersyjnej postaci Romualda Rajsa "Burego" - żołnierza Wojsk Polskich, Członka Związku Walki Zbrojnej Armii Krajowej, a także antykomunistycznego podziemia i "żołnierza wyklętego", uznawanego za zbrodniarza wojennego odpowiedzialnego za brutalne pacyfikacje całych wsi oraz mordy na ludności prawosławnej. W wywiadzie dla Gazeta.pl pisarka powiedziała: "Nie interesował mnie sam problem 'żołnierzy wyklętych', ale to, jak on nas dziś infekuje. Gdyby to była martwa historia, to w ogóle bym tego nie wzięła. A przez to, że ta historia cały czas żyje, dla fabuły jest po prostu genialna".

Dodajmy, że IPN jeszcze w 2005 roku - po trwającym trzy lata śledztwie w sprawie zamordowania 79 mieszkańców powiatu Bielsk Podlaski w dniach od 29 stycznia do 2 lutego 1946 roku, w tym kobiet i dzieci - pisał, że "Bury" i jego oddział byli winni, a jego działania miały doprowadzić do wyniszczenia grupy narodowej i religijnej.

W 2019 roku jednak IPN oznajmił, że "Należy zdecydowanie odrzucić tezę, że determinantem podjętych przez 3. Wileńską Brygadę NZW działań były motywy religijno-narodowościowe". Tymczasem ONR od 2016 roku pod koniec lutego organizuje marsze żołnierzy wyklętych w Hajnówce, by uczcić pamięć "Burego" - co spotyka się z dużym sprzeciwem i oporem mieszkańców tych stron, których krewni zginęli w efekcie jego działań. "'Burego' czcić, jak on niewinnych cywilów zabijał? Rozumiem, z milicją, z Ludowym Wojskiem Polskim walczyć, bo ja za komuchami nie jestem, ale on wioski palił" - przytacza opinie jednej z takich osób Daniel Drob z Gazeta.pl.

>>> Mieszkańcy Zaleszan pamiętają zbrodnie "Burego". "Przyjechali i nas rozbombili, spalili całą wieś, ludzi, zwierzęta"<<<

Kwestia "żołnierzy wyklętych" to na Podlasiu sprawa trudna, i - jak mówi sama pisarka w wywiadzie dla Weekend.gazeta.pl - "niektórzy ludzie nadal nie chcą opowiadać o dawnych czasach. Nie powiedzą ci prawdy, bo nadal się boją".

Ona sama urodziła się w Białymstoku, ale w Hajnówce zamieszkała z rodziną, kiedy miała cztery lata. Uczyła się w białoruskim liceum, ale o "Burym" i innych żołnierzach wyklętych dowiedziała się więcej dopiero po latach. A przy okazji pisania "Okularnika" odkryła, że jej własna rodzina jest mocno dotknięta ich działaniami.

W trakcie przygotowań do "Okularnika" spędziła długie godziny w IPN-ie, gdzie czytała akta dotyczące mordów w różnych miejscowościach w tym regionie. I w ten sposób natrafiła na informację, że jej własna babcia, po której nosi z resztą imię, zginęła w czasie jednego z pogromów dokonanych przez ludzi "Burego", a ten atak przeżyła jej matka. By chronić córkę, przez długi czas mówiła jej, że babcia zginęła od kuli z niemieckiego czołgu. Wtedy też pisarka dowiedziała się, że ma białoruskie korzenie. I jak sama mówi, ta historia żyje w niej:

Na zasadzie zmowy milczenia. Spędziłam tam całe dzieciństwo, skończyłam liceum i nigdy, przenigdy nikt mi o tym nie powiedział. Mało tego, chodziłam do białoruskiego liceum, gdzie też o tym nie wspominano. Nikt wtedy o tym nie mówił, bo to były zupełnie inne czasy, lata 80. Zaciekawiło mnie to, w jaki sposób w małej miejscowości może przez tyle lat tkwić taka tajemnica. Na początku myślałam, że to jest niegodne powieści kryminalnej, teraz sądzę, że jest wręcz odwrotnie.

Podkreśla też, że na początku nie było jej łatwo uzyskać więcej informacji od innych osób dotkniętych tymi samymi wydarzeniami:

Gdy mówiłam, że chcę porozmawiać, to byłam bez szans, ale jak dowiadywali się, że jestem potomkinią kobiety, która również tam zginęła, zamordowana przez oddział "żołnierzy wyklętych", to okazywałam się swoja. Dopiero wtedy ludzie zaczynali mówić. I widać było te emocje, potrzebę mówienia o tym. Kiedy już zebrałam wszystkie materiały, byłam przerażona, zaburzyła mi się kompletnie rzeczywistość, bo w takiej sytuacji już nie wiesz, kim jesteś. Jesteś kundlem, jakimś miksem, ja do tej pory się jeszcze nie pozbierałam.

W sadze o Saszy Załuskiej ukazały się książki "Pochłaniacz - Powietrze", "Okularnik - Ziemia", "Lampiony - Ogień" i "Czerwony pająk - Woda". Zgodnie z raportem o polskim czytelnictwie w 2019 roku, który przygotowała Biblioteka Narodowa, Katarzyna Bonda zajęła siódme miejsce na liście najpopularniejszych polskich pisarzy, a ciekawostką jest to, że prawa do wydawania jej książek wykupił brytyjski wydawca Stephena Kinga!

<<Reklama>> Książki Katarzyny Bondy dostępne są w formie e-booków w Publio.pl >>