Audycja o aborcji usunięta z ramówki Radia 357. "Odbieramy to jako formę cenzury"

Mary Komasa i Antoni Komasa-Łazarkiewicz zakończyli współpracę z Radiem 357, po tym jak z anteny bez uprzedzenia zdjęto odcinek ich programu, który miał dotyczyć aborcji. Oni uważają, że zarząd stacji zastosował cenzurę, prezes radia zaś twierdzi, że audycji nie wyemitowano, bo była publicystyczna, a nie muzyczna.

W poniedziałek po godzinie 19.00 słuchacze Radia 357 mieli usłyszeć odcinek programu "Sister Cities" prowadzony przez Mary Komasę i Antoniego Komasę-Łazarkiewicz. Audycja miała być poświęcona terminacji niechcianej ciąży" i berlińskiemu kolektywowi Ciocia Basia, który umożliwia Polkom dokonanie zabiegu. Zarząd stacji podjął decyzję o zdjęciu materiału z antenty - zamiast tego przedłużono program muzyczny Daniela Wyszogrodzkiego "Godzina Satysfakcji". Autorzy byli tą decyzją zaskoczeni.

>>> TVP przerobiła koncert z piosenkami Agnieszki Osieckiej. Magda Umer: Wysoce niemoralne<<<

Zobacz wideo Którzy artyści uniknęli cenzury, a którzy spotkali się z jej nadgorliwością?

Radio 357 nie wyemitowało audycji o aborcji. Mary Komasa mówi o cenzurze

Prezes stacji 357 w rozmowie z Wirtualnymi Mediami oznajmił, że odcinek audycji "Sister Cities", w którym gościła Urszula Bertin z kolektywu Ciocia Basia, nie został wyemitowany, bo program był publicystyczny. Jego zdaniem Mary Komasa i Antoni Komasa-Łazarkiewicz wiedzieli, że Radio 357 oczekuje od nich audycji muzycznej. Paweł Sołtys argumentuje:

Od początku umawialiśmy się na audycję kulturalno-muzyczną. Gdyby było inaczej, audycja nie trafiłaby do pasma muzycznego. Autorzy mieli świadomość w ramach jakiego pasma i w jakich godzinach będzie emitowana ich audycja, a także naszych oczekiwań co do formatu audycji. Uzgodniliśmy jednak warunki ich obecności i oczekiwaliśmy, że je spełnią.

Autorzy programu mieszkają w Berlinie i nagrywają swoje programy z wyprzedzeniem. Sołtys twierdzi, że najnowszy odcinek przesłali później niż normalnie, przez co było mniej czasu na reakcję. Dodaje, że Komasowie zostali o decyzji poinformowani w poniedziałek wieczorem, otrzymali także propozycję omówienia formuły programu. W oświadczeniu Mary Komasy i Antoniego Komasy-Łazarkiewicza czytamy z kolei, że przesłali materiały w sobotę wieczorem i przez dwa nikt się z nimi nie kontaktował:

Zdjęcie audycji przyjęliśmy z ogromnym zaskoczeniem, tym większym, że dotykała ona tematu ważnego, wpływającego na życie tysięcy Polek i Polaków, opowiedzianego z perspektywy osobistej, ludzkiej i empatycznej.
Zarówno sam akt odebrania nam głosu, jak i to, że nawet nie próbowano z nami na ten temat dyskutować, odebraliśmy jako formę cenzury. Wydawało nam się, że przyjęliśmy zaproszenie do współpracy od Wolnych Mediów. Zawiedliśmy się.

Dodają też, że od samego początku jasno oznajmiali, iż audycja będzie miała charakter autorski i nigdy ich nie interesowało "puszczanie na antenie piosenek dla umilania czasu". Podkreślają, że od tego w Radiu 357 jest pełno fachowców. Już w rozmowie z Onetem dodali, że jeszcze w grudniu zapowiadali, że chcą zaprosić kogoś z kolektywu Ciocia Basia i przygotowali nawet specjalną playlistę, która tę rozmowę będzie uzupełniać. Antoni Komasa-Łazerkiewicz twierdzi, że decyzja o zdjęciu audycji z anteny była "lękowa" i wynikała z obaw o finansowanie stacji:

Radio 357 utrzymywane jest z wpłat patronów. Są wśród nich osoby przekonane, że za 10 zł miesięcznie wykupują sobie prawo do decydowania o tym, co zostanie wyemitowane na antenie radia.

Mary Komasa uzupełnia, że początkowo tłumaczono im, że program zdjęto by "uchronić ich przed hejtem" ze strony słuchaczy, z czym oni sami nie mają problemu. Oboje są też zwiedzeni, że Radio 357 nie uzgodniło z nimi treści oświadczenia. Tym bardziej więc sytuacja ich zdaniem jest przykładem cenzury - jak powiedział Antoni Komasa-Łazerkiewicz: "Szczególnie w tak zwanym "wolnym" medium. Tutaj serdecznie pozdrawiamy kolegę Kazika".

>>> Radio Nowy Świat nadal zbiera więcej niż Radio 357, ale co będzie dalej? "Serdeczna konkurencja" <<<

Więcej o: