Polski PEN Club ostrzega: Wolności słowa w Polsce grozi dziś polityczna i ideologiczna cenzura

Polski oddział PEN Clubu wydał oświadczenie, w którym bije na alarm: w Polsce tak fundamentalnym prawom człowieka jak wolność słowa i myśli zagraża cenzura, zarówna polityczna jak i ideologiczna. "Mitomania żąda monopolu autorytarnej fikcji. (...) Zmonopolizowane już wcześniej media publiczne demonstrują, jak agresywną propagandową fantasmagorią zastąpić świat realny" - czytamy.

22 lutego organizacja wydała specjalne oświadczenie, w którym wskazuje, że w Polsce postępuje proces cenzurowania wolności słowa.

Zobacz wideo Którzy artyści uniknęli cenzury, a którzy spotkali się z jej nadgorliwością?

Polski PEN Club: Wolności nie wolno nam zaprzepaścić

"Wolności słowa i myśli - fundamentalnym prawom człowieka i obywatela - grozi dziś w Polsce de facto polityczna i ideologiczna cenzura" - czytamy na wstępie. Autorzy punktują, że metodą małych kroków od kilku lat pisarze, dziennikarze, urzędnicy, przedsiębiorcy, historycy i nauczyciele są poddawani coraz większej presji.

Przytoczono najbardziej jawne i spektakularne przykłady z ostatnich miesięcy, takie jak choćby odwołanie wystawy Chrisa Niedenthala w galerii miejskiej w Rzeszowie. Ten angielski fotograf polskiego pochodzenia wsławił się fotografiami publikowanymi na łamach amerykańskiego "Newsweeka" oraz "TIME Magazine", dla którego przygotował wstrząsające reportaże z Europy Wschodniej, ZSRR czy Bałkanów. Obserwował powstanie "Solidarności" i relacjonował wprowadzenie stanu wojennego w Polsce. Jego ostatnie zdjęcia z serii "Tu i Teraz" pokazać miała Miejska Zespołu Szkół Plastycznych w Rzeszowie, ale wystawa została odwołana. Dyrektorka placówki napisała, że nastąpiło to "z powodu zawartych treści politycznych". Jak relacjonował sam fotograf w rozmowie z press.pl:

Żyjemy w czasach, kiedy wszystko jest w gruncie rzeczy polityczne, tym bardziej przy obecnym rządzie. Tak więc owszem, fotografując to, co się działo w Polsce przez te ostatnie 5 lat, dokumentowałem nasze życie polityczne. Na mojej wystawie są fotografie demonstracji i protestów pod Sądem Najwyższym, Sejmem, Pałacem Prezydenckim, ale są też fotografie z Marszu Równości, z festiwalu Pol'and'Rock Owsiaka, wiecu wyborczego Andrzeja Dudy, plus różne zdjęcia z czasów pandemii.
Najdziwniejsze z tego wszystkiego jest to, że nigdy w latach 80. nie byłem ocenzurowany. Dopiero teraz, w roku 2020 dopadł mnie ten wątpliwy zaszczyt.

W piśmie PEN Clubu wymieniono także przykład radiowej Trójki. "Powróciła też cenzuralna obrona propagandowego obrazu zideologizowanej rzeczywistości. Mitomania żąda monopolu autorytarnej fikcji" - opisują literaci.

Trójka bije nowy niechlubny rekord. Dziennikarze stacji: Czujemy się oszukani >> 

Amos Oz"Takie są fakty, on mnie bił". Córka oskarża Amosa Oza, choć reszta rodziny zaprzecza

Przykładem cenzury mają być także procesy toczone z powoływaniem się na obrazę uczuć religijnych (np. głośna sprawa tęczowej matki Boskiej, wyrok dla Adama "Nergala" Darskiego) i "obrazy narodu polskiego", które są pojęciami nieostrymi. "Pojęcia te i związane z nimi sankcje karne należy natychmiast usunąć z Kodeksu i z praktyki sądowej. Nie dość, że niejasne, stosowane są wybiórczo, a zarzuty na nich oparte same mają najczęściej charakter insynuacji i zniesławienia. Obecność takich artykułów w Kodeksie nakłada na prokuratorów i sędziów obowiązki propagandzistów" - czytamy.

Zdaniem PEN Clubu podobne funkcje spełnia Reduta Dobrego Imienia: "formalnie fundacja, personalnie i finansowo – ideologiczna przybudówka PiS i rządu". Ta zaangażowała się w proces, który badaczom Zagłady Barbarze Engelking i Janowi Grabowskiemu wytoczyła spadkobierczyni jednej z osób opisanych w monografii poświęconej Holocaustowi. Redutę założył Maciej Świrski, a do jej rady należą Andrzej Nowak, Tadeusz Płużański, Marcin Wolski i Jan Pietrzak. Jak czytamy w oświadczeniu PEN Clubu:

W kilkuosobowym zarządzie wspomnianej fundacji obok prawicowych polityków i publicystów zasiada twórca kabaretowy, do niedawna dyrektor telewizji publicznej, który na jej antenie wsławił się „żartem” z ludobójstwa: obozy zagłady, jak oświadczył, można by nazwać żydowskimi, bo wiadomo, kto obsługiwał krematoria. Tak obsadzona instytucja służy do procesowania się z historykami Holocaustu. W odgrzewanej prowokacji nie chodzi o historyczną prawdę o Zagładzie, lecz o mitomanię narodową. To obrona fikcji, a nie „dobrego imienia” Polski, którą obrona ta i hańbi, i ośmiesza.

Jako szkodliwą opisuje też działalność ministra edukacji Przemysława Czarnka, który zarządził "ideologiczną weryfikację programów i instytucji oświatowych", a to tego wsławił się zdaniem o "idiotyzmie jakichś tam praw człowieka".

Czarnek zaprosił ekspertów, by przejrzeli podręczniki. "Oświetleni światłem Ewangelii pokażemy prawdę" >>

Krzyk MunchaMunch ukrył coś w "Krzyku", tajemnica wreszcie wyjaśniona. "Nie mamy wątpliwości"

PEN Club wskazuje przykład nowego podatku medialnego, a także wykupywania spółek medialnych przez państwowe koncerny handlowe, jak Orlen. Zdaniem autorów listu media publiczne pokazują, jak świat realny zastępowany jest "agresywną propagandową fantasmorgią". Pismo kończy konkluzja:

Przyjętym zwyczajem od małych kroków przechodzi się do wielokierunkowego ataku na wolność słowa i myślenia. Wolności tej nie wolno nam zaprzepaścić. Jest ona nie tylko prawem, lecz przymiotem, definiującym człowieka.

PEN Club to działająca od 1921 roku międzynarodowa instytucja zrzeszająca pisarzy, tłumaczy, poetów czy eseistów, która ma za cel promowanie przyjaźni i intelektualnej współpracy pomiędzy twórcami z całego świata. Organizacja jest pozarządowa, niepolityczna, a w działaniach wspiera ją UNESCO i ONZ. Polski oddział powstał jeszcze w 1925 roku, a pierwszym jego prezesem był Stefan Żeromski. Obecnie przewodzi jej Adam Pomorski.