Klubradio nie odzyskało częstotliwości. To była ostatnia niezależna rozgłośnia na Węgrzech

Urząd regulujący rynek medialny na Węgrzech odrzucił wniosek Klubradia o przywrócenie mu częstotliwości, na której nadawało przez 19 lat. Węgierska Rada Mediów zamknęła też konkurs na rzeczoną częstotliwość bez wyłaniania zwycięzcy - startował w nim tylko jeden kandydat.

Klubradio znane jest z krytycznego nastawienia do Viktora Orbana i jego partii. Było też ostatnim niezależnym nadawcą na Węgrzech, przez 19 lat można było go słuchać na częstotliwości 92,9 FM. W niedzielę 14 lutego wygasła jednak koncesja, której regulujący węgierski rynek medialny urząd NMHH (Nemzeti Média és Hírközlési Hatóság) nie chciał przedłużyć. Na częstotliwość rozpisano nowy konkurs, w którym startowało tylko Klubradio. NMHH uznało, że oferta nie spełnia wymagań.

Zobacz wideo Media bez wyboru. Gazeta.pl wzięła udział w proteście wydawców

Klubradio nie odzyskało częstotliwości

Jak donosi Radio Free Europe, urząd NMHH odrzucił 11 marca ofertę Klubradia, bo uznał, że zawierała obiektywne błędy, była pełna sprzeczności i nie spełniała nawet podstawowych wymagań do nadawania. Zdaniem przedstawicieli Rady Mediów Narodowego Urzędu ds. Mediów, firma w tak niepewnym położeniu gospodarczym nie nadaje się do wyłącznego wykorzystywania częstotliwości.

Klubradio ma 15 dni, by odwołać się od tej decyzji. Przedstawiciele rozgłośni decyzję urzędu określili mianem "bezprawnej" i uwarunkowanej politycznie. Prezes Klubradia zwrócił uwagę, że reżimy zawsze uznają eliminację niezależnych mediów za swoje najważniejsze zadanie. Zapewnia też, że stacja będzie dalej nadawać w sieci. 

Nie jest to pierwszy przypadek, kiedy węgierska Rada Mediów ogranicza działalność stacji. Do pierwszego starcia doszło niedługo po zwycięstwie partii Viktora Orbana w 2010 roku: wtedy po rozprawie Klubradio straciło prawo do nadawania na terenie całych Węgier, a jego zasięg został ograniczony tylko do Budapesztu.

Jak ograniczana jest wolność mediów na Węgrzech?

Scott Griffen, dyrektor International Press Institute, wydał w sprawie Klubradia oświadczenie, w którym wskazuje, że decyzja Rady była absolutnie "arbitralna" i pokazuje, "do czego są zdolne węgierskie władze, by upewnić się, że Klubradio nie będzie nadawać na falach przed nadchodzącymi w przyszłym roku wyborami parlamentarnymi". Nawołuje też do Komisji Europejskiej, by podjęła działania w tej sprawie i sprawdziła, czy decyzje węgierskiego urzędu są zgodne z prawem unijnym.

Komisja Europejska już wcześniej apelowała do węgierskich władz, by zezwoliły Klubradiu na nadawanie, bo koncesja została odebrana na "podstawie wątpliwych kruczków prawnych". Na ironię zakrawa fakt, że dzień przed ogłoszeniem decyzji Rady Mediów, w Parlamencie Europejskim odbyła się debata o trudnej sytuacji wolnych mediów w krajach takich jak Węgry, Polska i Słowenia.

Organizacja Human Right Watch jeszcze w lutym wskazywała, że przypadek Klubradia jest kolejnym etapem kampanii węgierskiego rządu, która ma zlikwidować krytyczne głosy i pozwolić na opanowanie rynku medialnego. Jeszcze w 2016 roku największy opozycyjny dziennik "Nepszabadsag" został zamknięty. Niedługo po tym jak jeden z największych portali informacyjnych Index został wykupiony przez nowego właściciela powiązanego z rządem, zwolniono redaktora naczelnego - w lipcu 2020 roku w ramach protestu zwolnili się wszyscy pracownicy portalu. Dodajmy, że w 2018 roku powstał też medialny konglomerat 500 różnych nadawców wiernych rządowi, co skutecznie ograniczyło pluralizm mediów. Jak to działa w praktyce?

- Jeśli w Polsce minister zdrowia Łukasz Szumowski mówił, że w zasadzie wszystko jest pod kontrolą, a dziennikarze by wątpili, to wedle węgierskiego prawa mogliby już podpadać pod paragraf, ponieważ szerzą niepokój społeczny. Dziennikarze na Węgrzech de facto sami przestają pisać i interesować się niektórymi rzeczami. Chyba że mają całkowitą niezależność, bo mają finansowanie z crowdfundingu - mówi w wywiadzie z Jackiem Gądkiem dla Gazeta.pl dr Dominik Héjj, wykładowca w Instytucie Europy Środkowej, redaktor naczelny portalu portal kropka.hu.

>>> Dominik Héjj: Wolność słowa? Dla większości Węgrów to dziś już tylko abstrakcja <<<

Węgry w tej chwili znajdują się na 89. pozycji na 180 miejsc w zestawieniu "World Press Freedom Index" za rok 2020 (Polska ma pozycję 62.) - tym samym pod względem wolności prasy wyprzedają je państwa takie jak Urugwaj, Ghana, RPA, Trynidad i Tobago, Burkina Faso, Południowa Korea, Tajwan, Senegal, Chile, Madagaskar, Tunezja, Kirgistan, Haiti czy Kosowo. Najniższy wskaźnik ma Korea Północna. 

Więcej o: