Po co dziki croissant przybył do Krakowa? Stephen King odpowiada: Żąda ziemskich kobiet

Po świecie nadal niesie się przygoda "laguna", czyli odkrytego na drzewie croissanta, wziętego przez mieszkankę jednego z krakowskich osiedli za legwana. Historia ta zrobiła furorę m.in. w anglojęzycznych mediach, dzięki czemu dotarła do Marka Hamilla i Stephena Kinga. Panowie podzielili się na Twitterze przemyśleniami dotyczącymi naszej swojskiej bestii.

Opowieść o przerażającym rogaliku obiegła internet we wtorek 13 kwietnia. Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami otrzymało zgłoszenie o tajemniczym zwierzęciu zakłócającym spokój mieszkańców osiedla. "Jest brązowe, siedzi na drzewie i to jest ten... noooo, ten... lagun!" - relacjonowało słowa kobiety towarzystwo na swoim Facebooku. Kiedy inspektorzy przybyli na miejsce, zamiast groźnego stwora na drzewie ujrzeli croissanta. 

Zobacz wideo Zielona Góra. Nietypowa interwencja policji, która musiała przegonić dziki z miejskiego parku

Hamill i King rozprawiają nad krakowskim "lagunem". "Prawdziwa tajemnica nadal bez rozwiązania"

Temat szybko podchwyciły nie tylko media w Polsce, ale i na świecie. BBC zatytułowało swój tekst o "lagunie" hasłem: "Mystery tree beast turns out to be croissant" ("Tajemnicza drzewna bestia okazuje się być croissantem"). Nic dziwnego, że linijkę podchwycił Stephen King, znany jako król horroru. Na Twitterze autor bestsellerowych powieści podał dalej zamieszczony przez pisarkę Meg Gardiner link do tekstu BBC i podpisał go:

Croissant przybył na naszą planetę, pożądając ziemskich kobiet!

'Lagun' trafił do zagranicznych gazetHistoria krakowskiego "laguna" obiega świat. "Nebezpečná bestie"

Istotne pytanie dotyczące croissanta zadał Mark Hamill, który jako odtwórca roli Luke'a Skywalkera w "Gwiezdnych wojnach" widział już w życiu kilka mniejszych i większych ciekawych stworzeń. Aktor odpowiedział na wpis politologa Iana Bremmera o "lagunie":

Prawdziwa tajemnica nadal bez rozwiązania: jak croissantowi udało się wspiąć tak wysoko?

Inspektorzy z Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami zaznaczają, że chociaż ta historia miała zabawny finał, niepokojące sytuacje zawsze warto zgłaszać. "Lepiej sprawdzić i się mile rozczarować, czasem (niestety bardzo rzadko) się pośmiać, niż nie zareagować, co nieraz może doprowadzić do tragedii" - pisze KTOZ. "Lagun" doprowadził za to do zwiększonego zainteresowania działalnością KTOZ, którą wspiera teraz m.in. kilka krakowskich kawiarni, przekazując część dochodów ze sprzedanych croissantów na konto towarzystwa.

Więcej o: