Afgańskiej reżyserce udało się uciec z Kabulu. Interweniował francuski rząd

Shahrbanoo Sadat, która w 2016 roku dostała na Festiwalu Filmowym w Cannes nagrodę za film "Wilk i Owca", a w 2019 wyróżnienie za "Sierociniec", udało się wydostać z przejętego przez talibów Kabulu - donosi duński producent Adomeit Film. W ostatnim wywiadzie z zagranicznymi mediami Sadat opisywała, jak trudno jest dostać się chociaż w okolice lotniska, które obecnie jest jedyną drogą ucieczki.

Francuski rząd interweniował w sprawie afgańskiej reżyserki Shahrbanoo Sadat i dziewięciu osób z jej rodziny. Dzięki pomocy urzędników udało im się przejść przez kontrolowane przez talibów punkty kontrolne. Jak przekazuje portal Deadline, wszyscy wsiedli na pokład samolotu do Abu Dhabi. Stamtąd mają przylecieć do Europy.

Zobacz wideo Talibowie przejęli władzę w Afganistanie

Shahrbanoo Sadat i jej rodzina wydostali się z Kabulu

Shahrbanoo Sadat we wcześniejszym wywiadzie z "The Hollywood Reporter" przyznała, że wszystkich zaskoczyło tempo, w jakim talibowie zajęli kraj. Zgodnie z jej relacją, Afgańczycy spodziewali się, że do Kabulu wkroczą dopiero za miesiąc. Reżyserka dzień przed zajęciem stolicy dostała ostrzeżenie i propozycję wylotu z kraju, z której jednak solidarnie nie skorzystała, bo zaproszenie nie obejmowało jej rodziny. Później zaczęły się prawdziwe trudności — na lotnisku zapanował chaos, a talibowie ograniczali dostęp do portu lotniczego, jak tylko mogli. Dopiero interwencja francuskiego rządu sprawiła, że Sadat wydostała się z kraju.

Szabnam DawranaTalibowie nie pozwolili wrócić do pracy prezenterce afgańskiej telewizji publicznej

W ubiegłym tygodniu Deadline donosiło też, że innej reżyserce, Sahraarze Karimi, także udało się opuścić Afganistan. Nie wszyscy mieli tyle szczęścia - "Deutsche Welle" poinformowało, że w planowanym zamachu zginęli krewni jednego z dziennikarzy pracujących dla niemieckiej agencji.

Ewakuacja z Afganistanu

Jak przekazał w poniedziałek doradca prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego Jake Sullivan, od 14 sierpnia z Afganistanu ewakuowano ponad 37 tys. osób, wśród których byli m.in. obywatele Stanów Zjednoczonych i "afgańscy sojusznicy". Polski minister obrony Mariusz Błaszczak powiedział w radiowej Jedynce, że wszyscy obywatele polscy oraz wszyscy afgańscy współpracownicy polskiej ambasady i polskiego kontyngentu zostali już ewakuowani. Obecnie polskie samoloty wspierają ewakuację przeprowadzaną przez sojuszników z NATO.

Talibowie uznają skrajnie patriarchalny system, który jest nie tylko źródłem powszechnej przemocy wobec kobiet, lecz także całkowitej zależności od mężczyzny. Według najnowszego raportu UNICEF 67 proc. kobiet nie ma dostępu do usług zdrowotnych bez męskiej eskorty. Kobiety regularnie umierają na skutek powikłań ciąży, porodu lub braku dostępu do opieki medycznej. Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża umieścił Afganistan na szczycie rankingu najbardziej śmiercionośnych miejsc na ziemi.

Za czasów poprzednich rządów talibów w Afganistanie od 1996 do 2001 roku, kobiety były całkowicie wykluczone z życia społecznego. Dziewczęta nie mogły chodzić nawet do szkoły, zakazana była także kultura, w tym muzyka — reżim przewidywał surowe kary dla nieposłusznych.

Więcej o: