Będą nowe "Gwiezdne Wojny". Twórcy są powiązani z "Watchmen" i Marvelem

Nad nową produkcją z uniwersum czuwać będzie znany z "Lost" i "Watchmen" Damon Lindelof. To pierwszy film pełnometrażowy, który będzie opowiadać o wydarzeniach po "Skywalker. Odrodzenie" z 2019 roku. Data premiery nie jest jeszcze znana, ale prace nad scenariuszem już się rozpoczęły.

Trwają prace nad nowym filmem z uniwersum "Gwiezdnych Wojen", jak potwierdza Deadline i The Hollywood Reporter. Za scenariusz odpowiada Damon Lindelof, a reżyserią zajmie się Sharmeen Obaid-Chinoy. Kontrakt z reżyserką nie został jeszcze podpisany, ale jest główną kandydatką producentów do obsadzenia na tym stanowisku. 

Więcej ciekawych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Lindelof dał się poznać fanom seriali przede wszystkim jako współtwórca serialu "Lost". Współpracował także przy "Pozostawionych" oraz "Watchmen". Pracował także nad scenariuszem kilku filmów z uniwersum "Star Treka", franczyzy konkurencyjnej dla "Gwiezdnych Wojen". Obaid-Chinoy również zasłużyła się w świecie kina, wygrywając Oscara za krótkie formy dokumentalne "Saving Face" i "A Girl in the River: The Price of Forgiveness". Choć Pakistańska dokumentalistka początkowo nie miała zbyt wiele wspólnego z kinem science fiction czy superbohaterskim, obecnie pracuje dla Disneya, gdzie nadzoruje produkcję "Ms. Marvel" powstającego we współpracy platformy Disney+ z komiksowym gigantem. Jej udział w powstawaniu nowych "Gwiezdnych Wojen" nie jest jeszcze niczym pewnym. Udało się jednak ustalić, że Lindelof zaczął już pisać wstępne koncepty, ale dokładny zarys fabularny nie został ujawniony. Produkcja nie ma też tytułu. Wiadomo jednak, że skupi się na wydarzeniach po "Skywalker. Odrodzenie", nie będzie jednak kontynuować wątku Skylwalkerów. Mając w pamięci wcześniejsze stanowisko Disneya, widzowie najprawdopodobniej poznają zupełnie nowe postacie.

Matthew Perry wydaje książkęMatthew Perry o walce z uzależnieniem. Pisze o dniu, gdy prawie zmarł przed 50-tką

Disney przejął Lucasfilm, macierzyste studio odpowiedzialne za "Gwiezdne Wojny", w 2012 roku i wówczas ogłosił, że każdego roku planuje wyprodukować nowy film z serii. Później zmieniono jednak tę strategię. Nowy rozdział w historii franczyzy rozpoczęło w 2015 "Przebudzenie mocy", a zakończył "Skywalker. Odrodzenie" z 2019. Choć nowa trylogia w reżyserii J.J. Abramsa wzbudziła kontrowersje, Disney udobruchał ortodoksyjnych fanów dobrze przyjętym "Rogue One", opowiadającym o wydarzeniach sprzed "Nowej Nadziei" z 1977, pierwszego filmu w uniwersum. Ma też jednak na koncie poważne potknięcia, m.in. "Han Solo: Gwiezdne wojny - historie" z 2018, który był pierwszą porażką finansową w historii franczyzy. Postanowiono skupić się na serialach, dzięki czemu na platformę streamingową trafił "Mandalorian". Lucasfilm wypuścił też na rynek inny obiecujący serial, "Andor", będący prequelem do wydarzeń z "Rogue One". W 2022 na Disney+ zadebiutował również "Obi-Wan Kenobi" w całości poświęcony tej postaci z Ewanem McGregorem w roli głównej.

Carrie Fisher jako kiężniczka LeiaCarrie Fisher przez dekadę nie rozmawiała ze swoją słynną matką. Powód zasmuca

Na pełnometrażową produkcję trzeba będzie jeszcze trochę poczekać. Zaplanowany na 2023, a zapowiedziany już w 2020 rok film Patty Jenkins "Rogue Squadron" o elitarnej eskadrze Rebelii, został usunięty z kalendarza premier Disneya. Powodem najprawdopodobniej był konflikt reżyserki z Lucasfilm. W planach są jednak jeszcze projekty, w które zaangażowani są Taika Waititi, Rian Johnson i Kevin Feige, nie podano jednak oficjalnych dat. Według wytwórni najbliższe produkcje powinny ujrzeć światlo dzienne między grudniem 2025 a 2027 roku i to prawdopodobnie wtedy możemy spodziewać się premiery nowego filmu, który jest obecnie w rękach Lindelofa. 

Więcej o: