Emerytury gwiazd to ostatnio bardzo głośny temat w sieci. Celebryci podzielili się na tych, którzy narzekają na głodowe wręcz świadczenia i tych, co są zadowoleni z przysługujących im kwot. Żadna jednak nie wzięła się znikąd. Bardzo niskie stawki to zwykle konsekwencja minimalnych składek wpłacanych na ZUS.
Wśród gwiazd, które dawno już osiągnęły wiek emerytalny, jednak nadal nie rezygnują z aktywności zawodowej, jest Andrzej Rosiewicz. 78-letni piosenkarz zadebiutował na scenie, będąc jeszcze dzieckiem, jednak nadal nie zamierza odpoczywać od pracy.
Jakiś czas temu artysta przyznał, że z przysługującą mu emeryturą nie miałby szans na przeżycie. Kwota, którą otrzymywałby z ZUS-u to "skandaliczne 590 złotych miesięcznie". Od deklaracji wokalisty minęło już kilka lat, więc dzisiaj pieniądze byłyby większe, najprawdopodobniej jednak nadal niewystarczające na utrzymanie.
W rozmowie z "Dobrym Tygodniem" artysta zaznaczył, że mimo wieku nie ma zamiaru rezygnować z występów. Rosiewicz podkreśla, że sprawność fizyczna i umysłowa nadal pozwala mu na aktywność zawodową, która trwa już 70 lat.
"Niby emerytura jest, ale tylko formalnie, bo samo pojęcie jest mi z gruntu obce. Nie zwalniam tempa i nie tracę pogody ducha. Mówię o sobie: były harcerz i sportowiec, a obecnie artysta estradowy odrzutowiec. I tego się trzymam. Mimo wieku formę fizyczną cały czas mam" - opowiada gwiazdor.
Jak donosi serwis Pomponik, dodatkowy dochód wokalisty stanowi "500 plus". Piosenkarz ma dwójkę dzieci, które jeszcze nie przekroczyły 18. roku życia, co oznacza możliwość pobierania świadczenia. Rosiewicz od 1994 roku prowadzi także agencję "Artus". Zajmuje się ona usługami związanymi z występami na festynach i innych wydarzeniach artystycznych.
Nie tylko Rosiewicz narzeka na wysokość swojej emerytury. 72-letni wokalista Budki Suflera, Krzysztof Cugowski ma otrzymywać świadczenie w wysokości tysiąca złotych miesięcznie. W o wiele gorszej sytuacji jest Marek Piekarczyk, który nie płacił składek emerytalnych, a ZUS obliczył, że po zrezygnowaniu z aktywności zawodowej, wokalista otrzymywałby od państwa 7 złotych i 77 groszy miesięcznie. "Oprawiłem ten list w ramkę i powiesiłem na ścianie" - zdradza Piekarczyk.
Z kolei żadnych uwag na temat wysokości świadczenia po 30 latach pracy zawodowej nie ma Katarzyna Dowbor. Dziennikarka deklaruje, że ze swojej emerytury jest w stanie nie tylko utrzymać siebie, ale jeszcze pomóc bliskim. Natomiast była gwiazda TVP, Alicja Resich-Modlińska zapewnia, że nie w głowie jej odpoczynek. Emeryturę w wieku sześćdziesięciu lat nazywa "głupim wymysłem".
Więcej ciekawych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl