Andrzej Seweryn uważa pytanie o emerytury gwiazd za niestosowne. Jednak zaznacza: "Jest mi przykro i wstyd"

Andrzej Seweryn został poproszony o komentarz w sprawie głośnych wypowiedzi gwiazd o swoich emeryturach. Aktor przyznał, że to dla niego niezręczny temat. Podkreślił jednak, że współczuje wszystkim kolegom z branży, których przez niską kwotę świadczenia, spotkały problemy finansowe.

Emerytury gwiazd to ostatnio bardzo głośny temat w sieci. Celebryci podzielili się na tych, którzy narzekają na głodowe wręcz świadczenia i tych, co są zadowoleni z przysługujących im kwot. Żadna jednak nie wzięła się znikąd. Bardzo niskie stawki to zwykle konsekwencja minimalnych składek wpłacanych na ZUS.

Zobacz wideo Cenzura w MTV zaczęła się od Queen. Jakie teledyski wzbudziły największe kontrowersje?

Andrzej Seweryn o emeryturach gwiazd: "Jest mi przykro i wstyd"

Redakcja Pudelka poprosiła o komentarz w sprawie, znanego aktora Andrzeja Seweryna. Artysta odpowiedział niejednoznacznie:

"Wydaje mi się, że byłoby niestosowne, żebym ja, pracujący bardzo intensywnie od 55 lat, dzielił się z państwem moimi refleksjami na temat mojej emerytury, ponieważ to mogłoby być naprawdę bardzo źle rozumiane. Nie czuję się upoważniony przez samego siebie do publicznej debaty na ten temat".

Andrzej RosiewiczPracuje od 70 lat, a jego emerytura to grosze. Rosiewicz pobiera "500 plus"

Po chwili jednak dodał, że martwi go sytuacja kolegów po fachu. Przyznał, że według niego wina leży po stronie systemowej.

"Bardzo jest mi przykro, jeżeli koleżanki i koledzy przeżywają takie sytuacje, które pani mi cytuje i jednocześnie jest mi wstyd, że w takim systemie mieli nieszczęście, jeśli chodzi o ten aspekt, pracować" - dodaje Seweryn.

Gwiazdy i ich emerytury. Jakie świadczenia otrzymują celebryci?

Wiele gwiazd jest innego zdania niż Seweryn i bardzo chętnie wypowiada się na temat wysokości należnych świadczeń. 72-letni wokalista Budki Suflera, Krzysztof Cugowski ma otrzymywać emeryturę w wysokości tysiąca złotych miesięcznie. W o wiele gorszej sytuacji jest Marek Piekarczyk, który nie płacił składek emerytalnych, a ZUS obliczył, że po zrezygnowaniu z aktywności zawodowej, wokalista otrzymywałby od państwa 7 złotych i 77 groszy miesięcznie. "Oprawiłem ten list w ramkę i powiesiłem na ścianie" - zdradza Piekarczyk.

Z kolei żadnych uwag na temat wysokości świadczenia po 30 latach pracy zawodowej nie ma Katarzyna Dowbor. Dziennikarka deklaruje, że ze swojej emerytury jest w stanie nie tylko utrzymać siebie, ale jeszcze pomóc bliskim.

Wysokość świadczenia zachowuje dla siebie także Grażyna Wolszczak, która podobnie jak Andrzej Seweryn, nie chce rozmawiać o kwocie w mediach. Aktorka podkreśla, że współczuje kolegom z branży, jednak sama była rozsądna i zabezpieczyła się przed błędami systemu.

Więcej ciekawych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Więcej o: