Szef Netfliksa odpowiedział na oburzenie widzów anulowaniem seriali. Fani produkcji będą wściekli

Ted Sarandos, szef Netfliksa przerwał milczenie w sprawie anulowania wielu seriali, na których kontynuacje czekali widzowie. Jego argumentacja nie spodoba się fanom popularnych produkcji. Sarandos nie przebierał w słowach.

Netflix rozpoczął rok od anulowania kilku znanych seriali streamowanych przez platformę. Tytułów jest naprawdę sporo, a może okazać się wkrótce, że na nich cięcia się nie skończą. Dzisiaj wiemy już, że firma zrezygnowała z kolejnego sezonu "1899" z Maćkiem Musiałem, a także "Inside Job" znanego w Polsce pod tytułem "Korporacja konspiracja".

Zobacz wideo "Uncoupled" - sarkastyczna opowieść o samotności [ZWIASTUN]

Platforma streamingowa pożegnała się również z "Dead End", który cieszył się ogromnym uznaniem zarówno krytyków, jak i widzów. Animacja "Martwy punkt: Paranormalny park" zgodnie z zapewnieniami reżysera Hamisha Steele'a, miała doczekać się trzeciego sezonu. Niestety Netflix zmienił zdanie i seria kończy się po 20 odcinkach.

Netflix anulował kolejne seriale. Widzowie protestują

Podobny los spotkał też "Panią dziekan" oraz "Singla w Nowym Jorku". Wcześniej anulowano także serial "Warrior Nun" zrealizowany na podstawie komiksów. Decyzję argumentowano za małą oglądalnością, jednak to nie przekonało fanów serii. Wielbiciele produkcji wykupili miejsce reklamowe naprzeciwko siedziby Netfliksa i umieścili na nim billboard nawołujący do przywrócenia "Warrior Nun" na ekrany.

O poczynaniach Netfliksa staje się coraz głośniej. Kolejne grupy fanów wszczynają dyskusję w sieci o tym, czy ich ulubiony serial będzie kolejnym, z którego kontynuacji zrezygnuje streamer. Wiele osób nie próbuje nawet ukrywać wściekłości wobec decyzji zarządu firmy.

Szef Netfliksa tłumaczy się z decyzji o anulowaniu seriali na platformie

Szef Netfliksa zdecydował się odpowiedzieć na oburzenie widzów. Ted Sarandos w jednym z ostatnich wywiadów stwierdził, że streamer nie ma w zwyczaju anulowania serii, które odnoszą sukcesy.

"Nigdy nie zakończyliśmy produkcji udanego serialu. Wiele z tych programów miało dobre założenia, ale przyciągały małą widownię przy bardzo dużym budżecie" - tłumaczy Sarandos.

Różowe lata 90."Różowe lata 90." teraz jest na topie. Najpierw były lata 70. Gdzie obejrzeć?

Użytkownicy Netfliksa podkreślają jednak, że ich zdaniem platforma ucina serie zbyt szybko, a grono fanów produkcji nie ma czasu się poszerzyć. Streamer, jak widać, jest nastawiony na natychmiastowy sukces. W wyniku takiej polityki streamera coraz więcej twórców apeluje do widzów, aby nie odkładali oglądania seriali, na które czekali, zbyt długo, bo być może przez to pozbawią samych siebie kolejnych sezonów serii.

Co ciekawe, nawet seriale, które osiągnęły duży sukces w zestawieniach Netfliksa, nie są bezpieczne. Produkcja "1899" zadebiutowała na drugim miejscu listy 10 najlepszych tytułów anglojęzycznych, a wyprzedziła ją tylko hitowa "Wednesday". Mimo to serial nie został przedłużony.

Więcej ciekawych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Więcej o: