"Prokurator" - Jacek Koman zjada Więckiewicza na śniadanie, a Wojciech Zieliński gra dobrze jak nigdy, ale... [RECENZJA]

Król polskiego kryminału może być tylko jeden: Zygmunt Miłoszewski. Innej opcji po prostu nie ma. Nawet lokalny patriotyzm i charyzma Eberharda Mocka nie przekonają mnie, że Marek Krajewski ma choć drobinkę lepsze pióro od autora "Uwikłania". A Wroński i M. Czubaj? Nie ta liga. Innych nie czytam - szkoda czasu. A jak wypada "Prokurator"?

Na rodzime seriale - jak na poniedziałkowy budzik i najnowszy audiobook z podpisem Coelho - z natury nie czekam. Tym większy szok, że w ostatnich tygodniach zagryzając opuszki palców z umiarkowaną (ale jednak!) niecierpliwością wypatrywałem najnowszej produkcji TVP, która przecież - podobnie jak tryumf Gatlina na 100 metrów w Pekinie - po prostu nie miała prawa się udać. No chyba, że Miłoszewski wraz z bratem wzniosą się ponad smętną mentalność rodem z Woronicza i napiszą serial świetny proporcjonalnie do ich talentu.

 

Po dwóch odcinkach "Prokuratora" widać, że udało się połowicznie. Serial w niczym nie przypomina "Magdy M." i "Prawa Agaty", ale za to osiągnięcie Emmy jeszcze nie wręczają. Gęsty klimat z trylogii Miłoszewskiego rozbił się o telewizyjne schematy i miałkość formuły procedural (gdzie w kolejnych odcinkach bohaterowie zajmują się "sprawą tygodnia"). Całość wygląda tak, jakby scenarzyści mieli dobry pomysł na pełny metraż, a producent z batem w ręku kazał im zamknąć wszystkie wątki w 45 min, aby w pośpiechu wytłumaczyć "o co biega" i dobiec do reklam. Idealnym rozwiązaniem byłoby tu zmniejszenie liczby odcinków, z jednoczesnym wydłużeniem czasu ich trwanie przynajmniej dwukrotnie. Kiepski pomysł? To zobaczcie "Sherlocka".

Nie ma wątpliwości, że bohaterowie "Prokuratora" - to tak naprawdę dobrze nam znani Szacki i Kuznezow, przebrani dla niepoznaki w tańsze garnitury obszyte adnotacją: "podobieństwo do bohaterów z trylogii Miłoszewskiego jest przypadkowe". A szkoda, bo bohater "Gniewu" na własny serial zasługuje niemal tak, jak "Zły" L. Tyrmanda.

I nic z tego, że Jacek Koman zjada Więckiewicza na śniadanie, a Wojciech Zieliński gra dobrze jak nigdy! W skali TVP jest dobrze. W skali talentu Miłoszewskich jedynie przeciętnie.

Dura lex, sed lex.

Przeczytaj książki Zygmunta Miłoszowskiego. E-booki dostępne na publio.pl>>

źródło: Okazje.info

Więcej o: