Chłodna, staroświecka, samotna? Tym filmem zburzyli wizerunek Jane Austen

Choć tematyka powieści Jane Austen dotyczy najczęściej miłości, przez wiele lat uważano, że ona sama nigdy nie związała się z żadnym mężczyzną. Twórcy filmu ?Zakochana Jane" przeczą jednak tej tezie - według nich pisarka kochała, i to mocno.

Zakochana JaneZakochana Jane Stopklatka TV

Zaczęło się od biografa Jona Spence'a, który w 2003 roku wydał książkę „Becoming Jane Austen", skupiając się na romansie, w jaki wdała się 20-letnia Austen z młodym Irlandczykiem, Tomem Lefroyem. W wielu biografiach pisarki wspominano zdawkowo o tym mężczyźnie, ale dopiero Spence postanowił przyjrzeć się mu bliżej. Według niego autorka „Rozważnej i romantycznej" nie tylko kochała Lefroya, ale znajomość ta stała się inspiracją dla jej późniejszych powieści.

Choć większość listów z tego okresu, które Austen pisała do swojej siostry, nie przetrwało, Spence znalazł dowody na to, że nie był to jedynie przelotny flirt. Następnie przedstawił bardzo prawdopodobną wersję wydarzeń, które rzucały zupełnie nowe światło na życie pisarki.

Wyprzedzając swoje czasy

Nie trzeba było długo czekać, aż tą historią zainteresowało się kino. Temat był wyjątkowy – fani powieści Austen zazwyczaj wyobrażali ją sobie raczej jako staromodną pannę, samotnie pracującą w pustym pokoju, ale wizerunek ten miał zostać raz na zawsze zburzony.

Matka Jane pragnęła, aby ta wyszła bogato za mąż. Biografowie pisarki są zgodni co do tego, że chciała dla córki jak najlepiej – nie kierował nią snobizm, a czyste pragnienie, aby Jane miała łatwiejszą przyszłość. Przecież nikt nie wyobrażał sobie wtedy, aby kobieta miała utrzymywać się z pisania, a Austenowie nie byli zamożni. Rodzice pisarki wzięli ślub z miłości, co w XVIII wieku było raczej rzadkie.

W filmie, gdy Jane wypomina matce, że ona sama nie zgodziła się na zaaranżowane małżeństwo, ta odpowiada jej krótko: „A teraz, jeśli chcę podać na obiad ziemniaki, muszę iść je sobie sama wykopać". Austen nie miała wysokiego posagu, co zmniejszało jej szanse na zamążpójście – jeśli pojawiał się odpowiedni kandydat, matka robiła wszystko, aby przekonać Jane do przyjęcia oświadczyn. Ta była jednak nieugięta. Niezależna, wyprzedzająca swoje czasy dziewczyna nie zamierzała wiązać się z kimś tylko dla majątku. Miała poczucie własnej wartości i nie chciała być traktowana niczym rzecz na sprzedaż.

Nie od pierwszego wejrzenia

Sugerując się badaniami Spence'a oraz filmem, uczucie Austen do Lefroya wcale nie było książkową miłością od pierwszego wejrzenia. Poznali się pod koniec 1795 roku, gdy mężczyzna przyjechał do Hampshire odwiedzić wujostwo. Oboje mieli wtedy po 20 lat.

On był przystojnym, bardzo inteligentnym studentem prawa, pochodzącym z jeszcze biedniejszej rodziny niż ona. Teoretycznie niewiele ich łączyło – mieli inny gust literacki, Tom gardził nieco wiejskim życiem, tak bardzo ukochanym przez Austen, i tak dalej. Irlandczyk był jednak pierwszą osobą, która dawała radę sprostać Jane pod względem intelektualnym.

Zakochana JaneZakochana Jane materiały prasowe Stopklatka TV

Niestety, otoczenie nie było przychylne tej miłości. Rodzina Austen uważała, że młoda Jane marnuje sobie życie, zwłaszcza, że zainteresowany był nią również bogaty pan Wisley. Tom nie uzyskał zaś aprobaty wuja, który łożył na jego naukę – posiadający liczne rodzeństwo przyszły prawnik miał zapewnić byt całej rodzinie. Pozostawała wspólna ucieczka, ale oboje mieli do zaryzykowana bardzo wiele. Trzeba było wybrać: rozwaga czy romantyzm.

Biograf Austen pomagał przy tworzeniu scenariusza oraz był obecny na planie, dbając o to, by film był zgodny z faktami, ale kino rządzi się oczywiście swoimi prawami – musiały się tam też znaleźć wątki fikcyjne. Co jednak istotne, motywy te świetnie sprawdzają się jako elementy austenowskiego świata, znanego z jej książek. To również dzięki nim udało się przedstawić inne oblicze tej znanej postaci literatury. 

- Byłam bardzo podekscytowana możliwością zagrania kobiety z krwi i kości, a nie takiej, w której żyłach płynie herbatka - mówiła wcielająca się w Jane Anne Hathaway. - Mam nadzieję, że jeszcze więcej ludzi zainteresuje się książkami Austen, kiedy pokażemy im inną stronę życia autorki, postrzeganej dotąd jako chłodna i odrobinę staroświecka - dodawał reżyser Julian Jarrold.

Amerykańska Jane

Producenci filmu, mający na koncie m.in. wspaniały film kostiumowy „Jej wysokość pani Brown", nie mieli żadnego kłopotu ze znalezieniem reżysera. Szybko zdecydowali się na Jarrolda, który według nich prezentował nowoczesny i uczuciowy styl. - Za ten materiał trzeba się było zabrać z delikatnością, ale też z odpowiednią ilością wigoru. Julian mógł wnieść do naszej produkcji obie te wartości – zgodnie przyznawali. Tak łatwo nie było już z obsadzeniem głównej roli. Starały się o nią Kate Winslet, Keira Knightley oraz Natalie Portman, ale żadna nie wpisywała się dokładnie w wizję twórców.

W końcu zainteresowano się Anne Hathaway, która zachwyciła produkcję swoim występem w „Tajemnicy Brokeback Mountain". Gdy pojawiła się na przesłuchaniu, okazało się, że od 14. roku życia jest wielką wielbicielką powieści Austen – zachowywała się wręcz jak ekspertka w tej dziedzinie. Uwiodła ekipę i dostała angaż. Problem polegał na tym, że Hathaway jest Amerykanką i nie grała wcześniej tak dużej roli z angielskim akcentem.

Zakochana JaneZakochana Jane materiały prasowe Stopklatka TV

Aktorka zdawała sobie sprawę, że opanowanie odpowiedniej wymowy jest dla tej roli kluczowe – Austen jest tak ważną postacią, że widzowie po prostu nie wybaczyliby jej, gdyby mówiła z niewłaściwym akcentem, a pozostałe aspekty jej roli stałyby się tak naprawdę nieistotne. Pracowała więc bardzo sumiennie.

Nie dość, że udało jej się z akcentem, to jeszcze nauczyła się gry na pianinie oraz tańców typowych dla końcówki XVIII wieku. Jej przygotowania były wręcz fanatyczne. - Przeczytałam od nowa wszystkie powieści Austen i kilka jej biografii. Czytałam eseje na jej temat, jej listy, czytałam o czasach regencji. Naprawdę starałam się zajrzeć pod każdy kamień - opowiadała.

„Casablanca" końca XVIII wieku

Choć przed premierą miłośnicy Jane Austen narzekali, że słynną autorkę grać będzie Amerykanka, po obejrzeniu filmu większość z nich posypała głowy popiołem. Hathaway była bardzo chwalona za swoją rolę, krytycy wystawiali jej wysokie noty, a także nominowano ją do British Independent Film Award.

Nie inaczej było z Jamesem McAvoyem, Szkotem wcielającym się w Irlandzyka Lefroya. Świetnie sprawdził się jako charyzmatyczny prawnik – nie przedstawił swojego bohatera w sposób schematyczny, jako aroganckiego hulaki. Zamiast tego nadał mu sporo subtelności i uroku. Między tą dwójką wyraźnie widać chemię, a w takich historiach to w końcu klucz do sukcesu.

Więcej o: