Jest zwiastun nowego "Stranger Things". Pierwsza część była superhitem w 2016

Ten tytuł był na ustach wszystkich maniaków seriali w 2016. W tym roku "Stranger Things" powraca - znamy już datę premiery i mamy pierwszy trailer z fragmentami nowego sezonu.

Pełna tajemnic historia oraz mnóstwo odwołań do filmów sci-fi czy grozy z lat 80. sprawiły, że serial od praktycznie nieznanych reżyserów stał się z miejsca hitem. Dziś na kontynuację "Stranger Things" braci Matta i Rossa Dufferów czekają tłumy.

Do tej pory Netflix, wydawca filmu, opublikował jedynie krótki teaser z listą odcinków. Dopiero w zeszły weekend podczas Super Bowl, meczu o mistrzostwo w futbolu amerykańskim, wyemitowano w końcu pierwszy zwiastun.

 

Będzie nam musiał starczyć na długo. Premiera nie odbędzie się w okolicach tej zeszłorocznej, czyli w połowie lipca. "Stranger Things 2" zadebiutuje w sieci Netflix dopiero 31 października 2017, czyli w Halloween.

Czemu "jedynka" była hitem?

Akcja pierwszego sezonu "Stranger Things" rozgrywa się w stanie Indiana, USA, w 1983 roku. W spokojnej, podmiejskiej dzielnicy pewnego dnia znika chłopiec. Przyjaciele, rodzina i policja zaczynają poszukiwania, jednak zaginięcie dziecka okazuje się być początkiem złożonej historii, której meandry są coraz bardziej zawiłe.

W tym samym czasie w miasteczku nagle pojawia się tajemnicza dziewczynka, a trop śledztwa prowadzi do odkrycia tajnych eksperymentów rządowych. Dodatkowego smaku dodaje stylistyka serialu, która przywołuje tradycje przygodowych produkcji z lat 80. w stylu "E.T.", "Obcy" czy "Koszmar z ulicy Wiązów".

Serial jest wielkim powrotem Winony Ryder. Znana z kultowych już produkcji, takich jak: "Wiek niewinności" Martina Scorsese i "Małe kobietki" Gillian Armstrong (za oba filmy otrzymała nominację do Oscara), jak również z filmów „z dreszczykiem”, m.in. "Sok z żuka" i "Edward Nożycoręki" Tima Burtona.

Więcej o: