"Płaczliwy jąkała", a został królem. Dzięki filmowi z Colinem Firthem tę historię poznał cały świat

Król Wielkiej Brytanii Jerzy VI nie chciał być władcą. Nie miał charyzmy, był chorobliwie nieśmiały, jąkał się. Aby stać się rasowym przywódcą, musiał przezwyciężyć swoje największe kompleksy.

Stopklatka TV

Gala oscarowa 2011 roku została zdominowana przez jeden tytuł – „Jak zostać królem". 12 nominacji zamieniło się na cztery statuetki, i to w najważniejszych kategoriach: najlepszy film, reżyseria, scenariusz oryginalny oraz aktor pierwszoplanowy.

 

Werdykt ten nie wywołał wielu kontrowersji. Oczarowani byli zarówno krytycy, jak i publiczność – widzowie zostawili w kasach kin na całym świecie grubo ponad 400 milionów dolarów. I choć ten film to perfekcyjna robota pod względem realizacji – zachwyca w nim nie tylko obsada, ale również cała strona techniczna, to jego główną siłą jest jednak sama historia.

Co ważne, twórcy dość wiernie ukazali losy króla Jerzego VI. Scenarzysta David Seidler wymyślił koncepcję filmu już w latach osiemdziesiątych. Przesłał wtedy zarys scenariusza Królowej Matce, wdowie po królu, pytając o aprobatę. Ta miała odpowiedzieć, aby film nie był kręcony za jej życia, ponieważ wspomnienia te wciąż były dla niej zbyt bolesne. Seidler uszanował jej prośbę. Mimo dodania całkowicie fikcyjnej, przekomicznej sceny, w której Jerzy VI wyrzuca z siebie przekleństwa niczym katarynka, potraktował jąkającego się króla z ogromnym szacunkiem oraz sympatią.

„No wyduś to z siebie!"

Jerzy VI urodził się 14 grudnia 1895 roku jako Albert Fryderyk Artur Jerzy. Od początku uchodził za dziecko słabego zdrowia. Był pod stałą opieką medyczną – dzieci z rodziny królewskiej rzadko mogą cieszyć się beztroską, ale Albert był jej właściwie całkowicie pozbawiony. Uznawany za wrażliwego i wątłego, miał ogromne kompleksy. Nosił szyny, których celem było wyprostowanie jego koślawych nóg, mimo leworęczności cały czas zmuszano go do pisania prawą ręką. Gdy miał osiem lat, zaczął się jakać. Biografowie królewscy jako przyczynę wskazywali jego trudną relację z ojcem – Jerzy V był surowy i wymagający, wychowywał synów twardo. Kiedykolwiek Albert zacinał się, ten reagował krzykiem: No wyduś to z siebie!

Bertie, bo tak się do niego pieszczotliwie zwracano, w chwili urodzenia był dopiero czwarty w kolejce do tronu. Ten „nieśmiały i skory do płaczu chłopak", jak o nim pisano, nigdy nie miał zostać królem. Po jego dziadku i ojcu berło przejął starszy brat Edward – idealny kandydat na monarchę.

Edward VIII objął tron w 1936 roku. Nie panował jednak długo. Zakochany do szaleństwa w Amerykance Wallis Simpson, wolał abdykować niż zakończyć ten związek. Tron przejąć miał po nim Albert. Mówi się, że gdy Bertie dowiedział się o tym, pobiegł do matki i rozpłakał się w jej ramionach. Nie nadawał się na władcę. W szkole wojskowej ledwo przechodził z klasy do klasy. Nie miał charyzmy i nienawidził oficjalnych wystąpień. Stronił od pokazywania się publicznie.

Jak zostać królemJak zostać królem materiały prasowe Stopklatka TV

Kiedy kilka lat wcześniej poproszono go o uroczyste zamknięcie Wystawy Imperium Brytyjskiego na Wembley, publiczność wyśmiała jego piskliwy i łamiący się głos. Doświadczenie to było dla Alberta prawdziwą traumą, po której szukał pomocy u terapeutów. Wtedy też po raz pierwszy spotkał Australijczyka Lionela Logue'a. To właśnie o relacji króla z tym niekonwencjonalnym logopedą opowiada film Toma Hoopera.

Silny lider zamiast jąkały

Dlaczego pomoc Logue'a była taka ważna? Rola radia rosła. Rozpoczynała się epoka komunikacji masowej. By mieć poparcie oraz zrozumienie poddanych, przywódca musiał już nie tylko dobrze się prezentować, ale i umieć przemawiać. Sytuacja w Europie była trudna, ludzie mówili o monarchii z coraz mniejszym szacunkiem. Potrzebowano silnego lidera, a nie jąkały.

Stosując nietypowe metody, logopedzie udało się pomóc Albertowi, który jako monarcha na pamiątkę ojca przyjął imię Jerzy VI. Władca nadal trochę się jąkał, ale opanował swój stres przed wystąpieniami i był w stanie wygłaszać długie, spójne mowy. Logue towarzyszył mu podczas każdego ważnego przemówienia, również po wybuchu II wojny światowej, kiedy radiowe orędzia króla zagrzewały brytyjskich żołnierzy do walki. Do końca życia Logue przyjaźnił się z całą rodziną królewską. Za zasługi dla kraju otrzymał nawet Królewski Order Wiktoriański.

Jerzy VI okazał się dobrym władcą, cieszącym się dużą sympatią obywateli. Choć w trakcie wojny sugerowano mu wyjazd do Kanady, w ogóle nie brał takiej możliwości pod uwagę. Rodzina królewska pozostała w Pałacu Buckingham, gdzie, tak jak inni Brytyjczycy, oszczędzano na ogrzewaniu, elektryczności czy jedzeniu. Sam monarcha nakazał namalować wewnątrz wanny linię na wysokości 12 centymetrów od dna, powyżej której nie wolno było nalewać wody.

Program TV na piątek 7.01: rewelacyjny film biograficzny 'Jak zostać królem' z Colinem Firthem w roli głównejProgram TV na piątek 7.01: rewelacyjny film biograficzny 'Jak zostać królem' z Colinem Firthem w roli głównej materiały prasowe Stopklatka TV

Król wraz z małżonką często pokazywali się publicznie, odwiedzając szpitale i jednostki wojskowe. Para królewska stała się dla ludu uosobieniem cnót obywatelskich, nie tyle arystokratycznych, co mieszczańskich. Choć Wielka Brytania wyszła z wojny zwycięsko, jej osłabienie nie podlegało dyskusji. Sam król też był coraz słabszy. Podupadł na zdrowiu, w końcu stwierdzono u niego raka krtani i płuc. Zmarł 6 lutego 1952 roku. Do dziś jest ciepło wspominany przez Brytyjczyków. Wychował w końcu uwielbianą przez nich Elżbietę II.

A teraz zobacz: Nawet na wielkiej gali zdarzają się potknięcia. Oto największe oscarowe wpadki

Nawet na wielkiej gali zdarzają się potknięcia. Oto największe oscarowe wpadki

Więcej o: