Ten serial to mieszanka, którą trudno do czegoś porównać. Rozmawiamy z aktorami "Hap i Leonard"

Serial "Hap i Leonard" to połączenie "Pulp Fiction", westernu i komedii - telewizyjne dziwactwo ze świetną obsadą.

To ekranizacja na razie dwóch (z dziewięciu) powieści o Hapie i Leonardzie Amerykanina Joego R. Lansdale’a (rocznik 1951). W Polsce przetłumaczono kilka jego książek.  Pierwsza seria (6 odc.) była wariacką podróżą przez Teksas. Dwaj przyjaciele, Hap (Purefoy) i Leonard (Williams), wpadali w tarapaty z powodu auta pełnego pieniędzy i rudowłosej seksbomby Trudy.

Rzecz specyficzna

Dla polskiego widza rzecz specyficzna, bo mocno osadzona w kulturze amerykańskiego Południa lat 80. XX wieku. Serial czerpie garściami z tzw. buddy filmu, czyli?gatunku, w którym akcję napędza relacja pary kumpli (jak „Butch Cassidy i Sundance Kid” czy komedie z Flipem i Flapem). Mamy też trochę sensacji, zabawnego kina przygodowego i odrobinę surrealizmu. Dziwna mieszanka konwencji, którą trudno do?czegoś porównać.

Seria druga (6 odc.) to ekranizacja powieści „Mucho Mojo” i całkiem inna historia. Po pierwszym sezonie szalonych przygód Leonard jest poobijany, a Hap przeżywa żałobę po poważnej stracie. Spotykają się znowu, bo Leonard wpada w kłopoty. Najpierw odkrywa, że pod jego podłogą ktoś ukrył ciało chłopca. I to jakiś czas temu. Potem okazuje się, że to ofiara polowania na dzieci, które trwa w mieście nadal. Hap, choć wydaje się nieporadny i łagodny, potrafi być niebezpieczny. Przybywa przyjacielowi na?ratunek. Policja jest mało pomocna, kłopoty się piętrzą, więc kumple będą musieli sami sobie poradzić. 

„Hap i Leonard” powstawał w Atlancie w stanie Georgia. W mieście Margaret Mitchell i Martina Luthera Kinga już od kilku lat kręci się popularne filmy i seriale (najbardziej znany to chyba „The Walking Dead”).  

Współtwórca serialu John Wirth wcześniej napisał westernowy serial „Hell on Wheels: Witajcie w piekle” z Ansonem Moudem oraz  „Remington Steel” z młodym Pierce’em Brosnanem. Do pracy przy tym serialu zachęcił go duet Purefoy - Williams i barwni bohaterowie powieści Lansdale’a.

Biały i czarny – dwa bratanki

James Purefoy i Michael Kenneth Williams znają się od ponad dziesięciu lat. W serialu „Hap i Leonard” grają bohaterów, których wszystko dzieli. Hap?jest białym demokratą, pacyfistą, kobieciarzem. Leonard to czarny republikanin, były żołnierz i gej. A jednak się przyjaźnią. Rozmawialiśmy z aktorami na planie drugiej serii serialu w listopadzie 2016 roku w Atlancie.

James Purefoy jako Hap Collins - Hap and LeonardJames Purefoy jako Hap Collins - Hap and Leonard James Minchin/SundanceTV

James Purefoy (Hap Collins) Brytyjczyk. Znany z ról Marka Antoniusza w serialu „Rzym”, Rawdona Crawleya w „Vanity Fair. Targowisku próżności” oraz Joego Carolla w serialu „The Following”. Ma 52 lata, przystojny,  często gra czarne charaktery lub niecnych uwodzicieli. Na planie „Hapa i Leonarda” zdystansowany, ale uprzejmy.

Grany przez niego Hap jest wolnym duchem, demokratą i pacyfistą, który odmówił wzięcia udziału w wojnie w Wietnamie. Z natury łagodny, pozwala kobietom łamać sobie serce.

O swoim bohaterze Hapie: Dla mnie jako Brytyjczyka wyzwaniem był amerykański akcent Hapa. Ale nie tylko. To facet z Teksasu, ze wsi, pochodzący z kompletnie innej kultury niż ja. Musiałem przemyśleć każdy jego gest, uważać na wszystko, na sposób noszenia dżinsów, na muzykę. Nie miałem pojęcia, co to jest bardzo ważny dla Amerykanów wafelek Nilla [popularny w USA waniliowy wafelek].

W dzieciństwie nie miałem w ogóle do czynienia z kwestią rasizmu, bo w mojej wsi nie było czarnych ludzi. I chociaż pracowałem jako chłopiec na farmie świń, daleko mi do Teksańczyka. Oni są bardzo specyficzni. Ale przyjąłem rolę Hapa, bo trzeba podejmować wyzwania. Inaczej zaczynasz się nudzić i skazujesz się na powolną artystyczną śmierć.

O książkach Lansdale’a, na podstawie których powstał serial: Powieść i serial to dwie różne rzeczy. Zmieniamy wiele wątków, dodajemy nowe postaci. Zostawiamy szkielet literackiego pierwowzoru, ale?budujemy na nim coś nowego. Pierwsza seria to dość rustykalna historia o skradzionym skarbie. Trochę senna. Druga bazuje na zagadce kryminalnej i ma miejską energię. Akcja dzieje się w metropolii, w środowisku Afroamerykanów. Chodzi o to, kto zamordował. Bardzo lubię książki Joego Lansdale’a za to, że każda jest inną, oddzielną historią. Jeśli powstanie seria trzecia, pewnie będzie utrzymana bardziej w konwencji westernu. W samym serialu podoba mi się to, że jest trochę dziwny, nie do końca realistyczny.

O różnych rolach: Dwadzieścia lat temu brałem udział w castingu na Jamesa Bonda, ale teraz? Jestem po pięćdziesiątce, nawet by mi to przez myśl nie przeszło. Zagrałem za to króla Jerzego VI w nowym filmie „Churchill” z Brianem Coxem w roli Churchilla. To będzie dobra rzecz. Największą radochę z grania miałem chyba przy „The Following”, bo mój bohater Joe Caroll jest psychopatą. A psychopaci mogą wszystko. Ale pod koniec było już dość ciężko, cieszyłem się z końca tego serialu. Zacząłem mieć senne koszmary z powodu czynów, jakich dopuścił się mój bohater.

Michael Kenneth Williams jako Leonard PineMichael Kenneth Williams jako Leonard Pine James Minchin/SundanceTV

Michael Kenneth Williams (Leonard Pine) Amerykanin. Najbardziej znany z ról Omara w „Prawie ulicy”, Roberta ze „Zniewolonego. 12 lat niewolnictwa”, Chalky’ego White’a z „Zakazanego imperium” oraz Freddiego z „Długiej nocy”. Ma 50 lat, drapieżny wygląd i charakterystyczną bliznę na twarzy, ale nie chce o niej mówić. Na planie „Hapa i Leonarda” otwarty i kontaktowy.

Grany przez niego Leonard to czarnoskóry gej, a przy tym, paradoksalnie, republikanin. Brał udział w wojnie w Wietnamie jako żołnierz piechoty morskiej. Teraz jest patriotą i nieustraszonym kowbojem.

O Jamesie Purefoyu, który gra Hapa: Skończył grać w serialu „The Following”, chciał zrobić sobie wakacje. Ale błagałem go, żeby przyjął rolę Hapa. Mówiłem: „Stary, nie ma innej czarno-białej pary kumpli w Hollywood takiej jak my. Sprzeczamy się jak stare małżeństwo, znamy się tak dobrze. Musisz to dla mnie zrobić i przyjąć tę rolę”. No i James, chociaż wolał siedzieć w domu, przytulać swoje dziecko i żonę, powiedział: „No dobra, wpakowałeś mnie w kolejną aferkę”.

Na początku okazało się, że nasza przyjaźń z życia prywatnego nie przynosi korzyści na planie. Pracujemy w inny sposób i inaczej osiągamy autentyczność bohaterów. Musieliśmy się siebie nawzajem nauczyć, co nas ostatecznie jeszcze zbliżyło. Serialowa chemia między Hapem i Leonardem nie jest więc udawana. Przez te wszystkie lata utrzymujemy z Jamesem kontakt, znam jego żonę i córkę.

O swoim bohaterze Leonardzie: Leonard był w armii. Jest patriotą w pełnym tego słowa znaczeniu. To taki kowboj ze „złotych czasów Ameryki”. Ubiera się jak na typowego republikanina przystało. Kowbojski kapelusz, dżinsy, biały T-shirt. Nie było mi trudno go zagrać, bo trochę rozumiem tę kulturę. Urodziłem się na Brooklynie, ale w dzieciństwie często jeździłem na Południe, by odwiedzać rodzinę od strony ojca. Był dość wiekowy, dzisiaj miałby ponad dziewięćdziesiąt lat, gdyby żył. Więc pamiętał czasy pokazywane w „Hapie i Leonardzie”, lata 80. na południu. Czyli rasizm, bigoterię, seksizm. Ale to, że Leonard jest gejem, nie ma wielkiego znaczenia.

W tym serialu orientacja seksualna to drugorzędna sprawa, najważniejsza jest przyjaźń Hapa i Leonarda, białego i czarnego, którzy trzymają się ze sobą w rasistowskim w tamtych czasach Teksasie.

O pisarzu Joem R. Lansdale’u, autorze „Hapa i Leonarda”: Ma już swoje lata i widział w życiu wiele. Jest pisarzem samoukiem, bardzo oczytanym. „Hap i Leonard” to nie są książki oparte na faktach, ale Leonard to postać będąca kombinacją pięciu prawdziwych kumpli Lansdale’a. Uczyli go w młodości sztuk walki. Wszyscy byli czarnoskórymi gejami.

„Hap i leonard: Mucho Mojo”, serial przygodowy, USA 2016, premiera, seria 2., odc. 1./6 wyk. James Purefoy, Michael K. WilliamsCzwartek (30.03) | 21:00 |  AMC dostępne na platformie NC+, a w kablu m.in. w Orange TV i Toya 

A teraz zobacz: Nawet na wielkiej gali zdarzają się potknięcia. Oto największe oscarowe wpadki

Nawet na wielkiej gali zdarzają się potknięcia. Oto największe oscarowe wpadki

Więcej o: