Netflix. Reżyser "Dobrego miejsca" ukrywał największy sekret serialu przed obsadą. Tajemnicę znały tylko dwie osoby

"Dobre miejsce" to serial komediowy, który dobrze znają użytkownicy serwisu Netflix. Do tej pory mogli zobaczyć trzy serie komediowej opowieści o życiu po śmierci, zapowiedziano już kolejny sezon. Widzowie wiedzą też, że pod koniec pierwszego sezonu serialu doszło do niespodziewanego zwrotu akcji, kiedy okazało się, że nic nie jest tym, na co wygląda. Aktorzy biorący udział w serialu nie mieli o tym pojęcia.
Zobacz wideo

Mike Schur, jest człowiekiem, który wymyślił serial "Dobre miejsce" z Kirsten Bell w roli głównej. W tym roku seria wygrała nawet Nagrodę Peabody'ego przyznawaną za wybitne dokonania w amerykańskim przemyśle radiowym, telewizyjnym i internetowym. Okazuje się, że twórca serialu bardzo długo nie powiedział aktorom grającym w jego programie, jak szokujące jest zakończenie ich opowieści w pierwszej serii. Prawie do samego końca wiedziały o tym tylko dwie osoby - Kristen Bell i Ted Danson. Serial dostępny jest na Netfliksie. 

>>"Gra o tron". Aktor, który grał Lorasa Tyrella, przewidział zakończenie wielu wątków już w 2015 roku<<

Reżyser "Dobrego miejsca" trzymał w tajemnicy prawdę o serialu przed obsadą

W skrócie, "Dobre miejsce" to opowieść o Eleanor, która budzi się po śmierci w tak zwanym "Dobrym miejscu" - czyli niebie. Stworzył je nieśmiertelny architekt Michael. W jego zamyśle każdy mieszkaniec za to, że za życia był dobrym człowiekiem, dostaje swój wymarzony dom i swoją bratnią duszę. Eleanor wcale nie była taka dobra i szybko dochodzi do wniosku, że znalazła się tam przez pomyłkę i robi wszystko, co może, żeby nie trafić jednak do piekła. Pomaga jej w tym jej partner Chidi, który za życia był wykładowcą filozofii. Razem z nim Eleanor stara się stać dobrym człowiekiem. Po jakimś czasie okazuje się, że nie tylko ona znalazła się w "Dobrym miejscu" przez pomyłkę.

 

Uwaga, teraz będzie spoiler.

Pierwszy sezon serialu kończy się nagłym zwrotem akcji. Okazuje się, że tak naprawdę wszyscy przez cały czas byli w "Złym miejscu", zaś Michael jest demonem, który zaprojektował eksperyment, w którym czwórka ludzi zadręcza się w nieskończoność. I właśnie tego większość obsady nie wiedziała, kiedy kręciła serial.  Mike Schur opowiedział o tym w wywiadzie dla "Entertainmet Weekly". Zdradził, dlaczego tajemnicę znali tylko Kristen Bell i Ted Danson:

Czułem, że powinni to wiedzieć, bo są aktorami takiego kalibru, że chciałem, żeby znali cały obraz, by się zgodzili na udział w serialu. Myślałem też, że byłoby niefajnie powiedzieć Tedowi "Chcę, żebyś grał anioła", a potem cztery miesiące później wyskoczyć z "Żartowałem, jesteś diabłem".

>>>"Sanktuarium zła". Agnieszka Grochowska w przerażającym szwedzkim serialu [ZWIASTUN]<<<

Dlaczego reszta obsady nic nie wiedziała? - Bardzo długo się wahałem. Mieli prawo wiedzieć, ale też myślałem "Gdybym był aktorem i miałbym odpowiednio sprzedać, że wierzę, iż jestem w "Dobrym miejscu", a w dodatku miałbym się dowiedzieć przed kamerą, że mnie oszukano, to wolałbym tego nie wiedzieć - tłumaczył swoją decyzję scenarzysta.

Dodał, że Ted musiał wiedzieć, bo ta sytuacja jest szatańskim pomysłem jego bohatera, a Kristen gra osobę, która ten sekret odkrywa.

Swoje przemyślenia zawarł też w jednym z dialogów w serialu. Chidi mówi wtedy do Eleanor:

Można mieć przed kimś tajemnice, jeśli to nie robi nikomu krzywdy. Teoretycznie, kiedy komuś ten sekret zdradzisz, możesz zrobić mu większą krzywdę, niż gdybyś tego nie ujawniła.

Na początku 2019 roku ogłoszono, że powstanie czwarty sezon serialu. Jak łatwo wam zgadnąć, również trzeci sezon skończył się kolejnym dramatycznym zwrotem akcji. Co się będzie działo dalej, przekonamy się niedługo.

>>Netflix ogłasza "Koniec czekania". Jest oficjalny zwiastun "Domu z papieru 3"<<