"Gra o tron". Aktorzy sami zgłosili swoje kandydatury do Emmy. Tłumaczą, dlaczego to zrobili

HBO po ostatnim sezonie "Gry o tron" nie zgłosiło trzech członków obsady do nagród Emmy. Aktorzy za to sami poprosili o włączenie ich kandydatur na listy nominowanych. Teraz tłumaczą, skąd taka decyzja.

Gwiazdy "Gry o tron" - Gwendoline Christie, Carice van Houten i Alfie Allen - zgłosiły się do nominacji do nagrody Emmy w kategoriach "najlepsza aktorka drugoplanowa", "najlepsza aktorka w roli gościnnej" i "najlepszy aktor drugoplanowy". HBO potwierdziło, że akurat ich kandydatur nie zaproponowało w swoim zestawieniu. Z tego względu Christie, Allen i van Houten za pośrednictwem swoich współpracowników wpłacili wpisowe w wysokości 225 dolarów i "dopisali" się do listy. Aktorzy często decydują się na podobny krok, jednak rzadko bez poparcia producenta serialu, ich kandydatury są uwzględniane. Tym razem się opłaciło i trójka aktorów na liście nominowanych się znalazła.

Czytaj też: "Gra o Tron" zgarnęła 32 nominacje do nagród Emmy. To najwięcej w historii

Dlaczego aktorzy z "Gry o tron" sami zgłosili się do nominacji do Emmy?

 Gwendoline Christie, która wcielała się w Brienne z Tarthu, zdradziła, co ją popchnęło do samodzielnego zgłoszenia. W rozmowie z "The Los Angeles Times" powiedziała, że była zachwycona tym, jak pełną historię otrzymała jej bohaterka. I to ją zainspirowało do działania:

Podobnie, jak wszyscy inni, mam z tym duży kłopot, ale chciałabym mieć kontrolę nad własnym przeznaczeniem. Chcę też dać sobie jak najwięcej możliwości. Zwłaszcza, że pracowałam bardzo ciężko i naprawdę na planie wychodziłam poza własne ograniczenia. (...) Nie spodziewałam się, że to wybrzmi w nominacji, myślę, że nikt się tego nie spodziewał. Ale musiałam to zrobić dla siebie. Musiałam to też zrobić jako świadectwo dla mojej bohaterki i tego, co ona sobą reprezentuje.

Dodała też: "Upewniłam się, że to nie jest nic niestosownego, wiele osób mi to potwierdziło. Ludzie zgłaszają się sami cały czas".

Z kolei Allfie Allen, czyli serialowy Theon Greyjoy, o tegorocznych nominacjach powiedział:

Jeśli dobrze pamiętam, HBO zgłosiło mnie dużo wcześniej - w sezonie pierwszym lub trzecim, kiedy wątek mojego bohatera się coraz bardziej rozwijał. (...) Myślę, że w "Grze o tron" jest tak wiele głównych postaci, że gdyby HBO zgłosiło dyplomatycznie wszystkich, byłoby naprawdę ciężko.(...) Ja i moja drużyna po prostu czuliśmy, że to odpowiedni moment, żeby się zgłosić. Przy odrobinie szczęścia HBO zwróci mi tych 225 dolarów wpisowego - czytamy na portalu Winteriscoming.net.

Dlaczego HBO nie wzięło pod uwagę odtwórców trzech istotnych postaci?

Stacja HBO zdecydowała się wystawić do walki o nominacje najbardziej rozpoznawalnych aktorów. Postawili na Kita Haringtona w kategorii "najlepszy aktor pierwszoplanowy", Emilię Clarke w kategorii "najlepsza aktorka pierwszoplanowa", Nikolaja Coster-Waldaua i Petera Dinklage'a w kategorii "najlepszy aktor drugoplanowy" oraz Lenę Headey, Sophie Turner i Maisie Williams w kategorii "najlepsza aktorka drugoplanowa". "The Hollywood Reporter" podkreślało już wczesaniej, że dla HBO nieopłacalne byłoby uwzględnianie jako kandydatów wszystkich stałych członków obsady, których jest naprawdę wielu. Promowanie Christie i Allena mogłoby też zmniejszać szanse wymienionych aktorów i aktorek drugoplanowych, którzy mają największe szanse na zdobycie Emmy. Z drugiej strony ewentualne nagrody dla Allena, Christie i van Houten to też nagrody dla HBO - ostatecznie nie zapowiada się więc na to, żeby między wszystkimi stronami miały pozostać urazy.

Wyścig po nagrody Emmy zakończy się podczas gali rozdania, którą zaplanowano na 23 września. "Grę o tron" uhonorowano aż 32 nominacjami - żaden serial nigdy wcześniej nie osiągnął takiej liczby.

Czytaj też: Polak z "Gry o tron" zabiera się za kolejny międzynarodowy projekt. Opowiedział nam o nowej roli

Książki z serii "Pieśń Lodu i Ognia" dostępne są w formie e-booków w Publio.pl >>