Kunal Nayyar z "Teorii wielkiego podrywu": Jestem trochę geekiem [WYWIAD]

Dzięki roli astrofizyka Rajesha Koothrappali w "Teorii wielkiego podrywu" Kunal Nayyar zdobył sympatię widzów na całym świecie. Nam opowiada o pracy nad serialem, swoich ambicjach zawodowych i o tym, co łączy go z jego bohaterem.

Kunal Nayyar urodził się 30 kwietnia 1981 roku w Londynie. W wieku czterech lat przeprowadził się z rodziną do Indii. Do USA przyjechał na studia i wtedy na poważnie zainteresował się aktorstwem. Rajesh to jego pierwsza duża rola telewizyjna. Jest współautorem sztuki "Cotton Candy". Żonaty z modelką i byłą miss Indii Nehą Kapur.

Rajesh Koothrappali to z kolei nieśmiały naukowiec, który nie jest w stanie odezwać się do żadnej kobiety, jeśli nie ''wyluzuje się'' pijąc choć łyk piwa. W towarzystwie kolegów tak jak on żyjących nauką i pasjonujących się komiksami, grami wideo czy wielbiących bohaterów Star Treka potrafi jednak być niezwykle dowcipny.

Grający tę postać Kunal Nayyar nie studiował astrofizyki, ale aktorstwo też nie było jego pierwszym wyborem zawodowym.

Marta Korycka: Studiowałeś kierunek biznesowy. Jak to się stało, że zostałeś jednak aktorem? I jak trafiłeś do obsady "Teorii wielkiego podrywu"?

Kunal Nayyar: Zakochałem się w tym zawodzie, gdy w czasie studiów zacząłem brać lekcje aktorstwa. Kiedy usłyszałem, że szukają aktora do zagrania w nowym serialu, postanowiłem pójść na przesłuchanie. Miałem po prostu szczęście i dostałem tę pracę.

A czy w życiu prywatnym jesteś choć trochę geekiem takim jak bohaterowie serialu? Czytasz komiksy, grasz w gry wideo? Oglądałaś "Battlestar Galactica" albo "Star Trek"? Czy musiałaś się "dokształcać" na potrzeby serialu?

Naprawdę uwielbiam te wszystkie "geekowskie" sprawy, kocham gry wideo. Nie oglądałem co prawda "BSG" ani "Star Treka", ale "Gwiezdne wojny" to moja ulubiona "geekowska" produkcja, bardzo lubię też "Władcę pierścieni".

W życiu prywatnym nie jesteś chyba aż tak nieśmiały jak Raj w stosunku do kobiet...

Oczywiście nie jestem tak nieśmiały, w końcu się ożeniłem...

Przy okazji, gratulacje.

Dziękuję. Coś mi się w życiu udało (śmiech). Są jednak pewne podobieństwa między nami, zawsze gdy grasz jakiegoś bohatera, dajesz mu coś z siebie. Obaj oczywiście jesteśmy Hindusami (śmiech). Bardzo lubię go grać, chyba nic bym w nim nie zmienił.

Ekipa z Ekipa z "Teorii wielkiego podrywu" Fot. mat. prasowe

Ile czasu zajmuje wam nakręcenie jednego odcinka serialu?

Nad jednym odcinkiem pracujemy pięć-sześć dni. Najbardziej lubię w tym to, że spotykam na planie naprawdę utalentowaną obsadę. Naprawdę tworzymy taką serialową rodzinę, to nie przypomina pracy, ale raczej zabawę. Z drugiej strony jednak staramy się dobrze wykonać swoje zadania, żeby dać widzom jak najlepszy serial.

Skoro tak dobrze się wam razem pracuje, żartujecie na planie, robicie sobie jakieś dowcipy?

Na kawały jesteśmy już zbyt dorośli, nie przypominam sobie ani jednej sytuacji, by ktoś robił jakieś psikusy komuś z obsady. Wszyscy jednak mamy spore poczucie humoru, więc na planie naprawdę dużo się śmiejemy.

Czy jest jakaś granica, której jako aktor byś nie przekroczył?

Na pewno nie chciałbym pracować tylko dla pieniędzy. Dla mnie naprawdę liczy się scenariusz.

A kogo chciałbyś kiedyś zagrać?

Myślę, że ciekawym wyzwaniem byłoby zagrać w filmie wojennym. Chętnie wcieliłbym się też w policjanta, zagrał w jakiejś dramatycznej produkcji w kinie lub telewizji.

Ciągnie cię do innych zawodów związanych z filmem?

W dzisiejszych czasach nie wystarczy chyba być tylko aktorem, więc w przyszłości widzę się w roli scenarzysty. Lubię sposób, w jaki myślę, i lubię te myśli spisywać. Może uda się także spróbować zawodu producenta?

Reżyseria cię nie pociąga?

Nie sądzę, żebym był w tym dobry. Są aktorzy, którzy sprawdzają się i w tej roli, ale ja chyba za bardzo skupiałbym się tylko na aktorskim aspekcie filmu.

Serial radzi sobie świetnie, ale czy wyobrażałeś sobie już jak powinien wyglądać ostatni odcinek "Teorii wielkiego podrywu"? Czy Leonard i Penny powinni być razem?

Oczywiście fajnie by było, gdyby na końcu Leonard i Penny wzięli ślub, ale tak szczerze - nie lubię myśleć o końcu serialu (śmiech).

Comedy Central Polska emituje obecnie piątą serię "Teorii wielkiego podrywu", od poniedziałku do piątku o godz: 18:15. A 1 lipca, o 19:50 maraton z serialem - 6 odcinków.