Brytyjska recenzentka tłumaczy, dlaczego "Wiedźmin" jest lepszy niż "Gra o tron". "Natrząsa się sam z siebie"

Jeszcze zanim serial "Wiedźmin" ujrzał światło dzienne na Netfliksie, mnóstwo osób spodziewało się, że będzie on nową "Grą o tron". Na łamach "The Atlantic" krytyczka Helen Lewis podzieliła się swoimi przemyśleniami na temat tego, pod jakim względem przygody Geralta z Rivii biją na głowę produkcję HBO.

Twórcy "Wiedźmina" starali się stronić od porównań do "GoT", choć już na przykład Andrzej Sapkowski szczerze liczył na to, że serial będący adaptacją jego książek "przebije 'Grę' pod względem popularności". "Wiedźmin" stał się jednym z najchętniej oglądanych seriali roku 2019 - spotkał się co prawda z mieszanym przyjęciem wśród krytyków, za to o wiele bardziej entuzjastycznie podeszła do niego publiczność. A co z tą "Grą o tron"? Na to pytanie postanowiła odpowiedzieć Helen Lewis, dziennikarka współpracująca z amerykańskim "The Atlantic". Lewis odnalazła w "Wiedźminie" coś, czego w "GoT" brakowało.

<<Reklama>> E-booki z serii o Wiedźminie są dostępne w Publio.pl >>

Zobacz też: Fani "Wiedźmina" chcą, żeby Jaskier zagrał na Open'erze 2020. Wydarzenie wzbudziło sensację wśród tysięcy ludzi >>

Helen Lewis: "Wiedźmin" w całości skupia się na cyckach i smokach, ale w ogóle się tego nie wstydzi

W tekście "Why 'The Witcher' Is Better Than 'Game of Thrones'" ("Dlaczego 'Wiedźmin' jest lepszy niż 'Gra o tron'") Helen Lewis twierdzi, że ogromną siłą "Wiedźmina" jest podejście produkcji do samej siebie. Jak wspomina Lewis, kilka lat temu Ian McShane, który zaliczył epizod jako Septon Ray w jednym z odcinków "GoT", zaapelował do fanów o "uspokojenie się", bo ten serial jest przecież "tylko o cyckach i smokach". Dziennikarka mówi z kolei, że "Wiedźmin" nie jest "tylko o cyckach i smokach" - on "w całości skupia się na cyckach i smokach, ale w ogóle się tego nie wstydzi". Lewis pisze:

Odcinki "Gry o tron" często wyglądały tak, jakby wszyscy zaangażowani aktorzy myśleli: "Poszedłem do szkoły teatralnej, żeby głęboko medytować nad kondycją człowieka, tymczasem leżę w śniegu z odciętą nogą, podczas gdy jakaś naga kapłanka coś tam bełkocze". "Wiedźmin" podziela postawę "Gry o tron" w stosunku do przelewu krwi (w obfitości) i nagości (nieuzasadnionej), ale ton tego serialu jest diametralnie inny. "Wiedźmin" wie, że jest zabawny i w ogóle go to nie rusza.

Zobacz też: "Wiedźmin". Henry Cavill: Do roli Geralta przygotowywałem się przez całe życie [WYWIAD] >>

"Wiedźmin". Helen Lewis: Ten serial zawiera w sobie to, za co ludzie kochają gry wideo

Recenzentka wspomina o tym, że jest wielką fanką gry "Wiedźmin 3: Dziki Gon" i nadmienia:

Kluczem do sukcesu zarówno gry wideo, jak i serialu jest to, że Geralt z Rivii traktuje wszystko w swoim świecie niezwykle poważnie, ale jest w tym całkowicie osamotniony. (...) Ogólnie wygląda to tak, jakby wpuścić Batmana granego przez Christiana Bale'a do świata Batmana granego przez George'a Clooneya. W końcu zaczynamy po cichu podejrzewać, że Geralta w duchu bawi absurd jego otoczenia. Jest prostym człowiekiem wśród tego całego dziwnego społeczeństwa.

Żeby nie było hiperkolorowo, Lewis wrzuca parę słów krytyki dotyczących głównie kumulacji wątków w "Wiedźminie" i tego, że w scenariuszu występują trzy osie czasu, które łączą się pod koniec sezonu pierwszego. "Na początku przeskoki czasowe były tak zagmatwane, że - jak kilku moich znajomych - musiałam przeczytać w internecie streszczenie odcinka, żeby się połapać. (...) Przy 'Wiedźminie' pierwszy raz w życiu pomyślałam, że do jakiegoś serialu przydałby się przewodnik [na wzór przewodników po grach - red.]" - pisze dziennikarka. Z drugiej strony recenzentka uważa jednak, że właśnie dlatego "Wiedźmin" jest na swój sposób przełomowy:

Krytycy od dekad zastanawiają się, dlaczego gry wideo są tak słabymi źródłami dla filmów czy seriali. "Wiedźmin" wyłamuje się z tego trendu, nie tylko dlatego, że czerpie z książek, lecz także, że zamiast odrzucać, zawiera w sobie to, co ludzie uwielbiają w grach wideo. Jest chaotyczny, absurdalny, a jednocześnie - daje frajdę.
Więcej o:
Komentarze (104)
Brytyjska recenzentka tłumaczy, dlaczego "Wiedźmin" jest lepszy niż "Gra o tron". "Natrząsa się sam z siebie"
Zaloguj się
  • keerk

    Oceniono 115 razy 77

    W mojej ocenie serial nie jest ani chaotyczny, ani absurdalny. Chyba, że się go nie rozumie. Jest dla mnie jasne po przeczytaniu kilaku amerykańskich recenzji, że Amerykanie nie rozumieją Wiedźmina i nie czują konwencji ani tego, że Geralt jest cynikiem/realistą w brutalnej rzeczywistości człowieka. I że przy całej dozie humoru w tej opowieści - jest ona w gruncie rzeczy cholernie smutna i poważna. Wiedźmin nie jest czarno/biały, jak by tego chcieli Amerykanie, przyzwyczajeni do takiej układanki w ich kinematografii. Całe szczęście reszta świata łapie, że historii nie trzeba podawać łopatpologicznie zarówno pod względem chronologii, jak i jasno zarysowanych szwarcharakterów.

  • natassja

    Oceniono 32 razy 28

    Ale przecież w książce pełno jest cycków:) Każda postać kobieca opisywana jest począwszy od cycków, czy to ludź, czy syrenka czy driada z lasu:) A Sapkowski (czyli Geralt i otoczenie) miewa poczucie humoru i dzięki temu cała ksiąka jest taka fajna, bo nienadęta powagą.

  • ul32

    Oceniono 41 razy 25

    Serial ma swoje dobre i słabe momenty. Dla osób znających wszystkie książki pewne rzeczy są bardziej czytelne. Na następne sezony oczekuję jednak większego skupienia na niuansach. Oczywiście potencjalny zjadacz hamburgera czy sluchacz disco polo nie będzie z tego zadowolony.

  • 1111pln

    Oceniono 25 razy 17

    Do forumowych hejterków... wiecie co mówiła koza do drugiej kozy jedząc taśmę celuloidową?

    - Książka była lepsza.

    😆😆😆😆😆

  • zegrz

    Oceniono 34 razy 8

    GoT to ekranizacja (pierwsze sezony) książek, Wiedźmin jest w najlepszym razie "oparty na motywach". Opowiadania zostały okrojone i pozbawione sensu, byle tylko akcja szła do przodu.

  • szmulkacenbogen

    Oceniono 18 razy 8

    Recenzja kogoś komu mózg zżarła popkultura, nawet więcej - bo Pulp Fiction bawił się nielinearna narracją i nikomu to nie przeszkadzało, to już jest rozpad mózgu post popkulturowy. Pomyślmy że kiedyś było możliwe takie arcydzieło dzieło jak "Rashomon" Kurosawy, "Przypadek" Kieślowskiego, dzieła jak "Dawno temu w Ameryce" (dla mnie też arcydzieło), "Łowca jeleni", oraz takie popkulturowe ciasteczka jak "Harry Angel", " 6 zmysł". "Oni", "Wyspa tajemnic" ...

  • entropianacodzien

    Oceniono 13 razy 7

    Wiedzmin nie ma nic wspólnego z Grą o Tron. To jak porównywanie szarlotki z sernikiem.

  • junk92508

    Oceniono 28 razy 4

    A ja mam wrażenie że napisala swoją recenzję by o niej było głośno...

    Serial jest wyraźnie słabszy i od książek i od gry...

    Rozbicie na kilka wątków czasów to poroniony pomysł ...

    Do tego część grafiki jest niedorobiona (smok).

    Brakuje wielu istotnych elementów np. że ultimatum Renfri polegało na tym że wyrżną miasteczko jak Stregobor nie wyjdzie i że pomysł na ultimatum podpowiedział jej wiedźmin... dlatego czuł się bardziej winny i wrócił...

    Brakuje kultowych cytatów jak np. z uczty Calanthe

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX