"Ranczo" to był fenomen. Tylko Kusy Pawła Królikowskiego pojawił się w każdym odcinku

5 marca 2006 roku widzowie TVP zobaczyli pierwszy odcinek serialu komediowo-obyczajowego, który już po kilku sezonach został obwołany na Festiwalu Polskich Seriali Telewizyjnych "serialem wszech czasów". Mowa oczywiście o "Ranczu". W szczytowym momencie popularności jego oglądalność sięgała nawet dziesięciu milionów widzów.
Zobacz wideo

"Ranczo" było jednym z najchętniej oglądanych seriali ostatnich lat. Widzowie tak pokochali historię stworzoną przez Roberta Bruttera i Wojciecha Adamczyka, że nie pozwolili zdjąć produkcji z anteny po planowanych pierwotnie czterech sezonach - dzięki ich wysiłkom powstało aż dziesięć serii produkcji i film fabularny. Nie bez powodu serial dostał trzy Telekamery dla najlepszego serialu komediowego i najlepszego serialu fabularnego, a także Złotą Telekamerę dla najlepszego serialu fabularnego. "Ranczo" było ewenementem, na którego wyjątkowość złożyło się kilka elementów.

"Ranczo" - rodzinna historia

Widzowie pokochali "Ranczo" za ciepły sposób, w jaki pokazywało im życie polskiej wsi w zderzeniu z wielkim światem. Dochodzi do niego, kiedy do wsi Wilkowyje wprowadza się grana przez Ilonę Ostrowską Amerykanka Lucy Wilska. Po śmierci babci kobieta dziedziczy dworek i zamiast go sprzedać, decyduje się na remont i zostać w Polsce, by zacząć nowe życie po rozwodzie. Jej perypetie, wynikające z aklimatyzacji w nowej rzeczywistości, obawy "tubylców" i ich starcia stały się świetnym tłem do pokazania obyczajowego obrazu Polski w pierwszej dekadzie XXI wieku.

Za sukcesem serialu niewątpliwie stoją jego twórcy, którzy czuwali nad projektem w niemal niezmienionym składzie przez cały czas jego realizacji. Przez dziesięć sezonów "Rancza" na planie pracował ten sam reżyser, ta sama ekipa realizatorska, ci sami aktorzy, a scenariusze pisał nieodmiennie ten sam scenarzysta.

Za wartką fabułę odpowiadał Robert Brutter, który najpierw przez pierwszych sześć sezonów pisał scenariusze razem z Jerzym Niemczukiem, a później już samodzielnie opowiadał nowe historie z życia Wilkowyj. Naprawdę nazywał się Andrzej Grembowicz i był wieloletnim wicedyrektorem Biura Informacyjnego Kancelarii Sejmu, a także redaktorem naczelnym "Kroniki Sejmowej". Ponoć zdarzało mu się pisać przemówienia dla kilku marszałków Sejmu. Wojciech Adamczyk w jednym z ostatnich wywiadów dla Onetu mówił z uznaniem o scenarzyście: "Andrzej miał tę szczególną właściwość syntetyzowania naszej współczesności, ujmowania jej metaforycznie i ubierania w kostium sielankowo-wiejski". Scenarzysta zmarł w 2018 roku w wieku niespełna 60 lat - przez długi czas zmagał się z ciężką chorobą. Jego ostatnim scenariuszem był skrypt do filmu "Ranczo. Zemsta wiedźm", który nie zostanie zrealizowany. 

Czytaj też: Co z kontynuacją "Rancza" po śmierci Pawła Królikowskiego? "To jego rola, odcisnął na niej swoje piętno"

Reżyserem "Rancza" był Wojciech Adamczyk - człowiek, który karierę w telewizji zaczął od dużego sukcesu, a mianowicie słynnego serialu "Tata, a Marcin powiedział" z Piotrem Fronczewskim w roli głównej. Sam o swojej przygodzie z Wilkowyjami powiedział autorkom książki "Ranczo. Kulisy serialu wszech czasów":

Ja miałem to szczęście, że mi zaufano i powierzono mi sto trzydzieści odcinków. Porównując to z praktyką filmu fabularnego, który trwa standardowo dziewięćdziesiąt minut, to tak, jakbym przez te lata zrobił sześćdziesiąt pięć filmów fabularnych.

Nie bez powodu dostał taką szansę. To on maczał palce przy takich popularnych produkcjach komediowych jak "Lokatorzy", "Rodzina zastępcza" czy "Miodowe lata". Na planie tego ostatniego sitcomu zaczęła się jego owocna i wieloletnia współpraca z najbardziej znanym duetem komediowym, czyli z Cezarym Żakiem i Arturem Barcisiem. Właśnie oni w "Ranczu" wcielili się w niezapomnianych i nieco demonicznych urzędników, wójta Kozioła i jego pomocnika Czerepacha. Cezary Żak dostał podwójną okazję, żeby się popisać swoimi możliwościami, bo przecież grał bliźniaków. Jeden był wspomnianym wójtem, a drugi proboszczem w Wilkowyjach - Żak tak wczuwał się w każdą z tych postaci i grał je tak odmiennie, że ponoć montażyście zdarzało się myśleć, że montuje ujęcia z dwoma różnymi aktorami. 

 

Adamczyk pozwolił sobie na nawiązania do "Miodowych lat" - ściągnął na plan większość grających tam aktorów, i tak też przykładowo Marta Lipińska najpierw grała teściową Karola Krawczyka (granego przez Żaka), a później Michałową, królową plebanii i wierną strażniczkę księdza proboszcza. Co więcej, w "Ranczu" zagrała też żona Cezarego Żaka, Katarzyna - wystąpiła jako Sulejukowa. Reżyser obsadził jeszcze dwa aktorskie małżeństwa - Piotr Pręgowski grał Pietrka, a jego partnerka Ewa Kuryło wcieliła się w dyrektorkę szkoły. Okazję do spotkania się z mężem w pracy miała też Dorota Chotecka, czyli serialowa Więcławska. Radosław Pazura zagrał w "Ranczu" Luisa, pierwszego męża Lucy. 

Filmowa mapa

Wojciech Adamski zasłynął specyficznym stylem pracy - jak opisuje Łucja Demby z Instytutu Sztuk Audiowizualnych UJ w tekście "Polska Wojciecha Adamczyka: 'Ranczo' i 'Dziewczyny z Lwowa'", filmowiec bardzo skrupulatnie przygotowywał się do nakręcenia każdego odcinka. Zanim nakręcił dane ujęcie, najpierw przeprowadzał próbę stolikową, w której aktorzy razem z nim analizowali swoje postacie. Ba, reżyser pamiętając o tym, że plan filmowy jest rozrzucony pomiędzy kilkoma różnymi miejscowościami odległymi od siebie nawet 130 km, stworzył dokładną mapę filmowego miasteczka. Chciał mieć pewność, że w ten sposób jego bohaterowie, udając się do sklepu z restauracji, zawsze będą szli w odpowiednim kierunku.

Akcja serialu rozgrywa się w Wilkowyjach - to fikcyjna miejscowość, którą wymyślono na potrzeby produkcji. Ekipa złożyła ją z kilku innych miasteczek. Przede wszystkim kręcono głównie we wsi Jeruzal, gdzie znajduje się kultowa już ławeczka pod sklepem - fani serialu chętnie tam jeżdżą, by zrobić sobie na miejscu pamiątkowe zdjęcia. Placówka handlowa faktycznie tam działa i teraz nazywa się "U Krysi Więcławskiej". Pełnoletni klienci mogą kupić tam ulubiony trunek serialowych kolegów z ławeczki - "Mamrota z Wilkowyj".

W "Ranczu" zagrały także miejscowości: Mrozy, Latowicz, Sokule, Huta Kuflewska, Strachomin, Góra Kalwaria, Cieciszew, Płomieniec, Rozstanki. Pomiędzy nimi powstał nawet specjalny szlak rowerowy o nazwie: "Śladami planu filmowego serialu Ranczo". Ciekawostką jest, że zabytkowy dworek, od którego zaczyna się cała intryga, mieści się we wsi Sokule i pochodzi z XVIII wieku. Nie bez powodu został wybrany, wszak ma już filmowe doświadczenie - wcześniej wykorzystano go podczas zdjęć do kultowej produkcji "Noce i dnie".

Kusy jako jedyny wystąpił we wszystkich odcinkach 

W "Ranczu" pojawiła się cała plejada wspaniałych bohaterów, jednak jednym z najbardziej ukochanych przez widzów był Kusy. To dzięki tej postaci polscy widzowie pokochali Pawła Królikowskiego. Jego Kusy jako jedyny bohater pojawił się we wszystkich odcinkach serialu. Zdarzało się, że np. Lucy nie miała żadnego ujęcia (odc. 88) albo nie pojawiał się ani na chwilę proboszcz (odc. 73) lub wójt (odc. 60 i 61). Tymczasem Paweł Królikowski zagrał we wszystkich epizodach - podobnie Cezary Żak, jednak to ze względu na to, że miał dwie role. 

Dodajmy jeszcze, że początkowo Kusego miał ponoć zagrać Robert Gonera, jednak zrezygnował w ostatniej chwili. Co ciekawe, widzowie serialu dopiero w czwartym sezonie dowiedzieli się, że Kusy ma na imię Jakub, a jego nazwisko - Sokołowski - padło po raz pierwszy w sezonie siódmym. 

 

Paweł Królikowski za rolę Kusego dostał statuetkę "Melonika" dla najlepszego aktora komediowego na Festiwalu Dobrego Humoru w Gdańsku. W wywiadzie z "Kurierem Lubelskim" podkreślał, że ta rola jest mu bliska:

Ja bardzo lubię "Ranczo". Występujemy w serialu, który przynosi widzom radość. Bardzo lubię też spotykać się z ekipą realizującą "Ranczo". Pracujemy tak, jak powinno się pracować. To fajna robota, dająca wiele satysfakcji i jeszcze z fajnymi ludźmi.

W filmach i serialach grywał wtedy raczej epizodycznie. Na ekrany na stałe powrócił rolą dziennikarza w serialu "Czwarta władza". W jednym z wywiadów przyznał, że to Kusy i "Ranczo" był przełomem:

Zanim przyszła rola Kusego, zagrałem w "Czwartej władzy" i "Na dobre i na złe". Jeśli chodzi o powrót do zawodu, to do tej roli Kusego skądś mnie wzięli. Przecież nikt nie pamiętał mnie sprzed dwudziestu lat.

Wzięli go "skądś", a konkretnie z inicjatywy Ilony Ostrowskiej, jego ekranowej partnerki. Królikowski wspominał: - Na Kusego wybrała mnie Ilona, moja serialowa Lucy. Przedstawili jej wielu "konkurentów". Wcześniej grałem z mężem Ilony, Jackiem Borcuchem. Może dlatego wskazała na mnie. Czemu przyklasnął producent. I musiał przyklasnąć reżyser.

Wojciech Adamczyk wspomina w rozmowie z Onetem początki pracy Pawła Królikowskiego na planie:

On wchodził do serialu jako aktor powracający do zawodu. Pojawił się na planie jako osoba mało doświadczona zawodowo, ale dość szybko to wszystko opanował. Walczył z tym. Widziałem, jak się rozwija, jakie ma na początku problemy. Tu trzeba powiedzieć o dwóch rzeczach: po pierwsze charyzma, a po drugie - niekwestionowana autentyczność. To sprawiało, że te mankamenty nie były tak widoczne, a on szybko dojrzewał i ten status gwiazdy należał się mu już po paru sezonach.

Paweł Królikowski zmarł 27 lutego w wieku 58 lat, już od grudnia przebywał na oddziale neurologicznym. Od samego początku było wiadomo, że jego stan jest poważny. Jego Kusy miał pojawić się także w najnowszym filmie fabularnym "Ranczo. Zemsta wiedźm", do którego zdjęcia miały ruszyć w czerwcu tego roku. To miał być film na postawie wspomnianego ostatniego scenariusza autorstwa Roberta Bruttera. 

Wojciech Adamczyk w rozmowie z Onet.pl zdradził, że po śmierci Królikowskiego nie ma szans, by film powstał. Powiedział:

W tej sytuacji jest to niemożliwe, żebyśmy ruszyli ze zdjęciami. Ta smutna wiadomość, która nami wszystkimi wstrząsnęła, spowodowała, że możliwość nakręcenia filmu praktycznie upadła na zawsze.

Tłumaczył: "W scenariuszu bardzo wiele scen przeznaczonych było właśnie dla Pawła. Był jednym z motorów fabuły, jego zachowanie miało - zwłaszcza w drugiej części filmu - napędzać akcję. Nie wyobrażam sobie, żeby ktokolwiek mógł zastąpić go w roli Kusego. To jego rola, to on odcisnął na niej swoje piętno".