Grażyna Wolszczak o nowym "Wiedźminie" i Yennefer: Nie obejrzałam do końca. Ale to inna historia

Grażyna Wolszczak w polskiej ekranizacji "Wiedźmina" wcieliła się w Yennefer, ukochaną Geralta. Aktorka przyznała ostatnio, że nie wytrwała do końca serialu w realizacji Netfliksa (dlatego nie wie, ile ma odcinków), choć podkreśliła: "Nie ma tam co ściemniać, że nasza [wersja - przyp. red.] była lepsza".
Zobacz wideo

"Wiedźmin" zrealizowany przez Netliksa okazał się najpopularniejszą premierą w historii platformy. Choć widzowie w większości byli zachwyceni, to znalazła się też duża grupa, która narzekała na zbyt zagmatwana fabułę i skomplikowane wątki czasowe. Do grona osób, które nie do końca zrozumiały koncepcję serialu, należy także Grażyna Wolszczak, która w polskiej ekranizacji zagrała czarodziejkę Yennefer.

Czytaj też: Streścili pierwszy sezon "Wiedźmina" w 20 sekund. Ludzie zachwyceni satyrą: "Trafiłeś w sedno"

Grażyna Wolszczak nie obejrzała nowego "Wiedźmina" do końca, ale i tak mówi, że jest lepszy od polskiego

Reporterzy Pudelka wypytali Grażynę Wolszczak o "Wiedźmina" od Netfliksa. Aktorka przyznała, że nie obejrzała go do końca, ale też nie uważa, że to zły serial. Przy okazji wyszło na jaw, iż aktorka nie wie, ile odcinków ma serial Netfliksa - Wolszczak mówi o 10 epizodach, choć serial Netfliksa ma ich tylko osiem:

Obejrzałam, przyznam, że nie do końca. Pierwszy odcinek to mówię "WOW. O co chodzi, że się czepiają? Przecież jest fantastycznie". Ale faktycznie, gdzieś koło 10. odcinka coś mi zaczęło wymiękać i ooo...

Dodajmy, że oprócz polskiego filmu kinowego,powstał także 13-odcinkowy serial dla TVP. Może stąd ta pomyłka pani Grażyny, która podkreśliła w rozmowie, że jednak produkcja Netfliksa przewyższa tę, w której sama zagrała:

Nie no, pięknie, że zrobili, pięknie. Nie ma tam co ściemniać, że nasza [wersja - przyp. red.] była lepsza, bo taki mamy sentyment.

A co z jej rolą, czyli czarodziejką Yennefer? Nie próbuje nawet porównywać tego, co robiła Anya Chalotra. Tłumaczyła cierpliwie reporterom Pudelka:

Kompletnie inna Yennefer. Ja nie bardzo rozumiałam, co się tam zadziało, że taka historia. Bo tutaj to była inna historia o Yennefer. Tutaj była historia o Yennefer, która ma 90-ileś lat i po prostu zawalczyła o młodość i urodę kosztem tego, że nie ma dzieci. A tutaj była jakaś garbuska.

Grażyna Wolszczak jednak pochwaliła pomysł twórców: "Fajnie, podobała mi się dziewczyna, jak była pokurczem". Aktorka, podobnie jak my, o czym pisaliśmy w tekście z serii "Ósmy dzień miesiąca", nie była w stanie zrozumieć motywacji postaci po jej przemianie. "Nie rozumiałam później tej lalki", powiedziała Wolszczak na sam koniec rozmowy. Zgadzacie się z nią?

Czytaj też: Jak Netflix poradził sobie z bohaterkami "Wiedźmina"? "Według stereotypu w fantasy musi być 'goła baba'" [ÓSMY DZIEŃ MIESIĄCA]