Stanisława Ryster: Telewizja to dziadostwo. TVP sobie kpi

Stanisława Ryster przez blisko 30 lat prowadziła legendarny teleturniej "Wielka gra". Jacek Kurski chciał ten format przywrócić na antenę, o czym głośno mówił. Z tych planów nic nie wyszło, a dziennikarka w ostatnim wywiadzie tłumaczy, dlaczego nie zamierza wracać z emerytury do pracy.
Zobacz wideo

Stanisława Ryster "Wielką grę" prowadziła od 1975 roku aż do zdjęcia programu z anteny w 2006 roku. Dla pokoleń widzów była ikoną telewizji. Kiedy Jacek Kurski objął prezesurę w TVP, głośno opowiadał o planach wskrzeszenia legendarnych formatów, takich jak "Sonda" (ten udało się reaktywować) czy właśnie "Wielka gra", która nazywać się miała "Większa gra". Program Ryster jednak nie wystartował na nowo, a sama dziennikarka w rozmowie z "Faktem" wyraźnie powiedziała, że i tak by się nie zgodziła na powrót do pracy.

Ryster: Dzisiejsza telewizja to dziadostwo

Stanisława Ryster od dłuższego czasu jest już na emeryturze. "Faktowi" powiedziała:

Dzisiejsza telewizja to dziadostwo. Nie wyobrażam sobie, by w niej pracować. Teraz produkuje się głupoty, dlatego nie chcę wracać! Cieszę się emeryturą.

Skomentowała też plany ożywienia "Wielkiej gry", do pomysłu miała krytyczne podejście od samego początku:

Od razu mówiłam, że TVP kpi sobie, mówiąc, że "Wielka gra" wróci. Łudzili się, że zrobią nowy teleturniej wiedzowy na jakimś sentymencie mojego programu, ale im nie wyszło. "Wielkiej gry" nie da się podrobić.

Ryster już kilka lat temu powiedziała "Faktowi", że brak przygotowania dziennikarzy i ich polszczyzna są dla niej nie do przyjęcia:

Bardziej cierpię z powodu języka polskiego, którego nie mogę słuchać. Zastanawiam się, dlaczego ktoś urodzony i wykształcony w Polsce źle akcentuje polskie słowa. Jak to słyszę, to robi mi się słabo, bo tyle jest błędów językowych i gramatycznych wokół. (...) Kiedy oglądam jakiś teleturniej, to sobie myślę: Boże, nie każdy przecież musi być intelektualistą, to prawda. Ale nikt nie dba o sposób wymowy i dykcję. Tego nie mogę oglądać.
 

Uważa, że praca dziennikarek telewizyjnych obecnie ogranicza się do tego, że wszyscy komentują to, co są w ubrane, jak drogie są to ubrania i z kim dana osoba spotyka się prywatnie, odcina się słowami "Dziękuję bardzo za takie wzbudzanie zainteresowania". Podkreślała już we wcześniejszym wywiadzie z tym samym medium:

Ja ciągle boleję nad telewizją. Nie mogę na to patrzeć. Z programów informacyjnych oglądam tylko "Fakty w TVN. Bywałam też zachwycona programem "Twoja twarz brzmi znajomo" i z przyjemnością go oglądałam.

"Wielka gra" z anteny została zdjęta w atmosferze skandalu

"Wielka gra" została zdjęta z anteny TVP za kadencji prezesa Bronisława Wildsteina z powodu niskiej oglądalności. Ten argument krytykowano, przypominając, że TVP ma pełnić misję edukacyjną. Co więcej, twórców programu nie poinformowano o zawieszeniu produkcji, przez co nie zostały wymiotowane dwa nagrane już odcinki. Odwołać trzeba też było produkcję następnych epizodów i jesiennych eliminacji. 30 laureatów programu wysłało nawet w tej sprawie list protestacyjny do posła PiS Pawła Kowala, który w tym czasie był szefem komisji kultury i środków przekazu. W ramach tej akcji telewizja puściła dwa ostatnie odcinki pod koniec sierpnia i na początku września 2006 roku.

 

Program na antenie TVP zadebiutował już w roku 1962, jego pierwszym prowadzącym był Ryszard Serafinowicz. W 1969 roku program przejęła Joanna Rostocka, następnym prowadzącym był Janusz Budzyński, zastąpiony już przez Stanisławę Ryster. 

Więcej o: