Kolorowe "Glee" było hitem. Sukces jednak nie ochronił obsady przed życiowymi tragediami

Naya RIvera jest kolejną osobą z obsady "Glee", która odeszła zaledwie po trzydziestce. W 2009 roku, gdy produkcja debiutowała na antenie amerykańskiej stacji Fox, można było spodziewać się sukcesu "Glee", ale nikt nie przewidywał takiego smutnego rozwoju wydarzeń.

Naya Rivera nie żyje - ciało aktorki znaleziono po kilkudniowych poszukiwaniach w jeziorze Piru. Aktorka prawdopodobnie po wsadzeniu na łódkę czteroletniego synka sama nie dała już rady wspiąć się na nią i utonęła. 

Początki "Glee"? Miał wszystko, czego potrzebuje hit

"Jasne, że 'Glee' jest przesłodzone, kolorowe i mało wiarygodne (bohaterowie brzmią jak zawodowi wokaliści, którzy występują ze sobą od lat), ale jeśli "kupi się" konwencję, w jakiej realizowany jest serial, po prostu nie można nie dać mu szansy" - pisaliśmy na Gazeta.pl w maju 2009 roku, gdy produkcja startowała w telewizji. Podkreślając m.in., że wielkim atutem serialu są wyraziste postacie, dodawaliśmy:

'Glee' ma w sobie wszystko z przeboju i - co rzadko się zdarza - wszystkie te cechy widać już w pilocie.
Zobacz wideo "Glee" - zwiastun wydania DVD z pierwszym sezonem

I rzeczywiście, pierwszy sezon "Glee" to był hit. "Redefiniuje to, czym jest telewizyjny serial", "w najlepszych momentach nie tylko bawi, ale uszczęśliwia", "cyniczny, słodki i niesamowicie śmieszny - 'Glee' to najlepszy serial tej jesieni", "szaleństwo jest zrównoważone komentarzem społecznym, który mógłby być toporny, ale zawsze "przytemperuje go" muzyka. Wybierz temat, oni to wyśpiewają" - to jedne z wielu pozytywnych słów, które pojawiły się, gdy wystartował "Glee". 

Serialowi udało się przetrwać na antenie amerykańskiej stacji FOX przez sześć serii, zdobył m.in. dwukrotnie Złoty Glob dla najlepszego serialu komediowego lub musicalu w 2009 i 2010 roku. Jego twórca Ryan Murphy został okrzyknięty geniuszem. Choć wcześniej miał na koncie ciekawy i popularny serial "Bez skazy", teraz wielbiło go całe środowisko i wszyscy chcieli pojawić się w "Glee". W kolejnych odcinkach grały takie sławy jak: Britney Spears, Gwyneth Paltrow, Ricky Martin, Olivia Newton-John, Neil Patrick Harris, John Stamos, Idina Menzel, Gloria Estefan, Whoopi Goldberg, Sarah Jessica Parker, Adam Lambert, Demi Lovato czy Kate Hudson.

Naya Rivera, czyli Santana Lopez - pierwsza latynoska lesbijka w TV

"Glee" doceniano za tematy poruszane przez twórców. Produkcję dwukrotnie wyróżniono nagrodą Gay & Lesbian Alliance Against Defamation. "Glee", często wykorzystując stereotypy i w bardzo przewrotny sposób, wywołał dyskusje na tematy takie jak rasizm, homofobia czy macierzyństwo nieletnich.

To Santana Lopez, którą zagrała Naya Rivera, była pierwszą latynoską lesbijką w telewizji. I bardzo nietypową postacią: popularną cheerleaderką, która z pozoru w ogóle nie liczyła się z niepopularnymi dzieciakami i była tzw. "twardą babką", a tak naprawdę w środku miała w sobie delikatność i potrzebę akceptacji oraz miłości.

Naya RiveraNaya Rivera Willy Sanjuan / Willy Sanjuan/Invision/AP

W "Glee" pojawili się uczniowie jeżdżący na wózku - zarówno sympatyczny Artie, ale także nieprzyjemna Betty, w którą wcieliła się Ali Stroker. Ta do produkcji trafiła zresztą dzięki reality show "The Glee Project" - tu producenci zapraszali młode talenty i dawali im szansę zawalczenia na wizji o rolę w serialu. Kilka lat później, w 2019 roku, Stroker wjechała na scenę Circle in the Square Theatre, by odebrać nagrodę Tony za swój występ w musicalu "Oklahoma". Stała się pierwszą poruszającą się na wózku aktorką nominowaną i nagrodzoną najważniejszą broadwayowską statuetką.

To w "Glee" pojawili się Rachel - Żydówka wychowywana przez dwóch ojców, Kurt - młody gej, który w pewnym momencie mówi o swojej orientacji wychowującemu go samotnie ojcu, marzący o karierze artystycznej Azjata Mike bojący się powiedzieć o tym surowym rodzicom. W trzecim sezonie do szkolnego chóru dołącza Unique Adams - pierwsza trangenderowa postać w serialu. W drugoplanowych pojawiają się m.in. złośliwa cheerlederka z zespołem Downa, nieprzyznający się do swojej orientacji seksualnej gej, który wyżywa się na Kurcie (potem popełnia samobójstwo) czy ukrywający to, że nie radzi sobie z czytaniem Ryder. Muzyka, ironia, przerysowanie, czasem kicz i poważne tematy w komediowej otoczce - to była mocna strona tego serialu.

Najpierw był Cory...

13 lipca 2013 roku stało się jednak coś, co zszokowało nie tylko nastoletnich fanów "Glee". Aktora serialu Cory'ego Monteitha, znaleziono martwego w hotelu w Vancouver - poinformowała kanadyjska policja. Na początku przyczyna śmierci 31-latka, który grał pierwszoplanowego bohatera - solistę chóru i gwiazdę footballu Finna, nie były znane. Trzy dni później podano, że aktor zmarł w wyniku przedawkowania heroiny i alkoholu. Monteith od lat zmagał się z uzależnieniem od narkotyków. W 2013 roku spędził kilka miesięcy w ośrodku odwykowym. W wywiadzie dla magazynu "Parade" w 2011 roku wyznał, że brał narkotyki od 13. roku życia.  Aktora opłakiwały miliony fanów na świecie i jego narzeczona Lea Michele. Para poznała się na planie "Glee" - grana przez nią Rachel Berry to ukochana Finna. 

Cory MonteithCory Monteith Greg Hernandez - https://www.flickr.com/photos/greginhollywood/4530604390/, CC BY 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=11857437

Scenarzyści wprowadzili wątek śmierci Finna w czwartej serii "Glee", ale nie podali przyczyny. Lea Michele przez kilka tygodni w ogóle nie angażowała się w życie publiczne. Jednak zawsze w rocznicę śmierci Cory'ego zamieszcza w mediach społecznościowych wspomnienie o nim. Dzisiaj aktorka opublikowała wspomnienie Monteitha i Nayi Rivery. Ciało 33-letniej aktorki zostało bowiem znalezione przez poszukujących jej ratowników w siódmą rocznicę śmierci Monteitha. Na ostatnim z trzech zdjęć część obsady "Glee" siedzi na ławce i patrzy w kierunku morza.

W 2018 roku zmarł jeszcze jeden członek głównej obsady "Glee" - Mark Salling. Ten jednak nie był wspominany z czułością w social mediach, bo popełnił samobójstwo, oczekując na wyrok. Trzy lata wcześniej został aresztowany za posiadanie pornografii dziecięcej i zgodnie z zawartą ugodą sądową miał spędzić w więzieniu od czterech do siedmiu lat oraz zostać wpisany do rejestru przestępców seksualnych.

W ostatnich tygodniach z kolei media donosiły o znęcaniu się nad kolegami z planu "Glee" przez Leę Michele. Wszystko zaczęło się od jej postu ze wsparciem ruchu Black Lives Matter, walczącego z rasizmem. Zareagowała na niego Samantha Ware, która wcieliła się w serialu w postać Jane. Napisała, że Lea uczyniła jej pracę piekłem na ziemi. "Czy pamiętasz, jak moją pierwszą pracę w telewizji przekształciłaś w piekło? Bo ja nigdy tego nie zapomnę. Ja wiedziałam, że jak miałaś tylko okazję, to mówiłaś wszystkim, że jestem gó**em w peruce. Te wszystkie traumatyczne ataki w moim kierunku, postawiły moją karierę w Hollywood pod znakiem zapytania" - pisała.

Potem pojawiły się kolejne, podobne głosy. Aktorka opublikowała oświadczenie, w którym napisała, że nie przypomina sobie takich sytuacji, jednocześnie przepraszając "za swoje zachowanie i ból, który komuś mogła sprawić".

Ostatnio, w trakcie poszukiwań Nayi Rivery, w mediach zaczęły powracać słowa o "klątwie" ciążącej nad twórcami "Glee". Warto jednak pamiętać, że w obsadzie sześciu sezonów znalazło się ponad 25 aktorów pierwszoplanowych, drugie tyle drugoplanowych i kilkudziesięciu kolejnych występujących w produkcji gościnnie. Plus statyści. To nie klątwa, to statystyka. I przykład na to, że sukces i popularność nie chronią przed popełnianiem błędów i nieszczęściami.