"Gra o tron". G.R.R. Martin nie może się pogodzić z tym, co twórcy serialu zrobili Daenerys w pierwszym odcinku

We wrześniu premierę miała książka "Fire Cannot Kill a Dragon", która opowiada o kulisach powstawania serialu "Gra o tron". Wraz z ukazaniem się tytułu na języki powróciła kwestia tego, jak twórcy podchodzili do kwestii przemocy seksualnej. Okazuje się, że David Benioff i D.B. Weiss nie skonsultowali się z George'em R.R. Martinem w sprawie niesławnej sceny nocy poślubnej Daenerys i Khala Drogo, czego autor do dziś im nie wybaczył.

Zack Sharf z IndieWire przypomina, że w powieści Martina Khal Drogo próbuje uspokoić Daenerys, zanim zaczną uprawiać seks, ocierając jej łzy i ucząc ją, jak może rozpleść jego warkocze. Kiedy Drogo nieco bardziej otwarcie stara się zbliżyć do Daenerys, ona daje mu wyraźne pozwolenie, kiedy ten pyta, czy może jej dotknąć. W serialu HBO scena nocy poślubnej została rozegrana tak, że Drogo zrywa z Daenerys ubrania i powala ją na kolana, gdy ta płacze. Wtedy scena się urywa, jednak nie ma wątpliwości, że nie mówimy tu o obopólnej zgodzie. George R.R. Martin wypomniał to ostatnio twórcom serialu HBO.

Zobacz wideo Bitwa Bękartów. Poznajcie kulisy produkcji największej sceny batalistycznej w "Grze o tron"

"Gra o tron". George R.R. Martin wypomina twórcom brak konsultacji. Ci odpierają atak

"Dlaczego scena nocy poślubnej zmieniła się ze sceny uwodzenia za zgodą [Daenerys] w brutalny gwałt na Emilii Clarke? Nigdy o tym nie rozmawialiśmy. To tylko pogorszyło poziom pierwszego odcinka" - powiedział Martin w rozmowie z Jamesem Hibbardem, autorem "Fire Cannot Kill a Dragon". Na zarzuty pisarza w tej samej książce odpowiadają David Benioff i D.B. Weiss. Jak mówi Benioff:

Oto dziewczyna, która jest absolutnie przerażona tym barbarzyńskim wodzem, za którego wychodzi za mąż. To ostatnia rzecz na świecie, jakiej pragnie, a jednak pod koniec tej nocy poślubnej wydaje się całkowicie zadowolona ze stosunku z nim. W naszym przypadku to nie zadziałało.

Z kolei Weiss zauważa, że podczas gdy pierwsza scena miłosna między Daenerys i Drogo mogła odbywać się w książce Martina za zgodną dziewczyny, późniejsze sceny seksu w powieści między bohaterami bez wątpienia są gwałtami. "W serialu taki rodzaj opowiadania historii [i skakania pomiędzy wątkami] po prostu nie miał sensu dla scenarzystów" - czytamy w IndieWire. 

Według Weissa grająca Daenerys Emilia Clarke otwarcie się z nimi komunikowała i "wspomniała o scenie nocy poślubnej i problemach, które z nią miała". "W drugim odcinku musieliśmy wrócić do tego mniej konsensualnego, szorstkiego związku" - dodaje scenarzysta. "Być może w książce ta zmienność działała, ale my po prostu nie mieliśmy tyle czasu i takiego dostępu do umysłu bohatera, jak czytelnicy. Wszystko dzieje się zbyt szybko. Nawet aktorzy czuli, że coś się tu nie klei".

Ekipa "Gry o tron" bez ogródek mówi: pilot był totalną klapą

Mało kto na świecie widział pilotażowy odcinek "Gry o tron". Jego nakręcenie kosztowało 10 mln dol., pojawił się w nim sam George R.R. Martin jako gość weselny, Daenerys Targaryen i Lady Stark grały zupełnie inne aktorki, a koń w scenie erotycznej Jasona Momoy zrobił wszystkim głupi dowcip. Po latach twórcy i obsada przyznają, że pierwsza wersja była daleka od ideału. Przykładowo, wszyscy byli zdania, że choć niektóre zdjęcia kręcone były w Maroku, to zupełnie nie było tego widać - równie dobrze mogliby filmować w ogródku kogoś z ekipy albo na jakimś parkingu. 

Czytaj więcej: George R.R. Martin przyznaje, że pilot "Gry o tron" to była klapa. "W tle stał koń z erekcją" >>