Przechodząc przez to, co ona, najpewniej płakałabym cały czas. Fascynująca historia w "Gambicie królowej" [RECENZJA]

W "Gambicie królowej", najnowszym serialu Netfliksa, główne role należą do Anyi Taylor-Joy i szachów. Jeśli kochacie - albo chociaż lubicie - klimat lat 60., opowieści o burzliwym dorastaniu i Anyę, a nie znacie się ani trochę na szachach, z dużym prawdopodobieństwem po seansie sami zechcecie zasiąść do rozgrywki. Jeśli natomiast uwielbiacie szachy, a nie poznaliście się jeszcze na talencie Taylor-Joy i jesteście głodni serialowych doznań na wysokim poziomie, przed wami prawdziwa uczta z porządnym tortem (i małą wisienką w postaci Marcina Dorocińskiego).

Czas na szachowy coming out: do momentu obejrzenia "Gambitu królowej" nie miałam o szachach najzieleńszego pojęcia. Dopiero po seansie dowiedziałam się, że Netflix nie zdecydował się przetłumaczyć nazwy serialu na "Gambit hetmański" - właśnie tak mówi się bowiem na tytułowy ruch, polegający na poświęceniu przez białe piona w zamian za opanowanie centrum szachownicy. Dla kogoś, kto nigdy nie grał w szachy, to zdanie najpewniej brzmi kosmicznie, ale zapewniam, że po kilku godzinach spędzonych z Anyą Taylor-Joy i jej licznymi przeciwnikami tajemnice szachownicy staną się dla was przynajmniej odrobinę bardziej jasne. Nawet jeżeli z początkiem serialu trzeba będzie nieco powalczyć.

Zobacz wideo Niezwykły talent do szachów i uzależnienie od lekarstw. "Gambit królowej" - serial Netflixa z Marcinem Dorocińskim

"Gambit królowej". Za talent czasem trzeba słono płacić

Główną bohaterką "Gambitu" jest Beth Harmon, którą pierwszy raz spotykamy w mocno nieciekawym stanie w paryskim hotelu. Nie dowiadujemy się jednak od razu, co działo się wcześniej, bo po chwili przeskakujemy parę ładnych lat wstecz, gdy w tragicznym wypadku samochodowym ginie matka dziewczyny. Zamknięta w sobie Beth trafia do sierocińca, gdzie nawiązuje więź m.in. z pyskatą i charyzmatyczną Jolene. Najbliższy staje się jej woźny, pan Sheibel, którego dziewczynka przyłapuje pewnego dnia w piwnicy przy szachownicy. Po matce Beth odziedziczyła analityczny umysł i talent do matematyki - migiem podłapuje kolejne zasady gry w szachy pomimo tego, że woźny początkowo niechętnie podchodzi do dawania jej lekcji.

Beth rozwija się w niesamowitym tempie - jeszcze jako dziewięciolatka gra pierwsze mecze z uczniami liceum. Całkowicie nowy rozdział w jej życiu rozpoczyna się, kiedy zostaje adoptowana przez państwa Wheatley. Choć początkowo szachowej pasji Beth prawie nikt nie traktuje poważnie (głównie dlatego, że jest nastoletnią dziewczyną), młoda geniuszka szybko udowadnia niedowiarkom, że ma sporo do pokazania. Za ogromny talent płaci jednocześnie ogromną cenę - jeszcze w sierocińcu uzależnia się od leków uspokajających, do których w kolejnych latach dokłada coraz więcej alkoholu. Ucieka przed przeszłością, która odebrała jej możliwość zbudowania wiary w siebie i zdrowych relacji nie tylko z otoczeniem, ale przede wszystkim ze samą sobą. 

Scenariusz to adaptacja książki Waltera Tevisa, którą reżyser Scott Frank przełożył na język ekranu z wielkim kunsztem. Przyznam, że w trakcie pierwszego odcinka moja uwaga momentami uciekała gdzie indziej i czas nieco się dłużył, ale około 15 ostatnich minut przekonało mnie, żeby oglądać dalej - i to była świetna decyzja. Od drugiego odcinka, kiedy na ekranie pojawia się Anya Taylor-Joy (małą Beth gra Isla Johnston), "Gambit królowej" wciąga na dobre. Muszę wychwalić tutaj piękną scenografię i kostiumy, świetnie oddające klimat lat 60. - wszystkie bohaterki ubierają się tak, że zazdrość zżera. Doznania wizualne to jedna sprawa, ale najważniejsze są emocje. Byłam zaskoczona tym, że im dalej w szachowe zmagania Beth, tym mocniej się nimi stresowałam, bo wbrew pozorom nie wszystkie wyniki z góry zdawały się pewne.

"Gambit królowej". Wielki popis Anyi Taylor-Joy

Fabułę serialu można by spróbować podsumować jako opowieść o dorastaniu i poszukiwaniu siebie z pozycji zerowego poczucia własnej wartości, dodatkowo rozchwianego przez burzliwą sytuację w domu rodzinnym i przez powielane schematy uciekania przed słabościami. Beth niemal od początku życia była zdana na samą siebie, chociaż nie zawsze szła przez to życie sama. Tylko nielicznym udało się dotrzeć do jej wnętrza. Poprzez fiksowanie się na wygrywaniu bohaterka rekompensuje sobie to, czego w tym wnętrzu jej brakuje. I chce wygrywać więcej, i więcej, i więcej. W trakcie seansu co rusz zadawałam sobie pytanie, kiedy Beth się złamie, kiedy wybuchnie płaczem i da upust buzującym w niej emocjom - przechodząc przez to, co ona, ja najpewniej płakałabym cały czas.

'Gambit królowej'. Anya Taylor-Joy'Gambit królowej'. Anya Taylor-Joy PHIL BRAY/NETFLIX / Phil Bray/Netflix

W rozmowie z Rotten Tomatoes wcielająca się w Beth Anya Taylor-Joy opowiada, że powieść Tevisa "nie tyle przeczytała, co zwyczajnie pochłonęła", i widać to również na ekranie. Jestem zachwycona wyczuciem tej dziewczyny. Widać gołym okiem, że oddała postaci Beth mnóstwo serca i energii. Jest świetna zarówno, kiedy trzyma bohaterkę w ryzach, jak i gdy puszczają jej wszystkie hamulce. Aktorka zaznacza w "RT", że rzadko identyfikuje się z odgrywanymi postaciami, ale w przypadku genialnej szachistki nie mogła uwierzyć, jak wiele je łączy:

Ona panicznie się boi samotności, ale tylko w samotności czuje się bezpiecznie. Walka tych dwóch impulsów to główna przyczyna bólu, z którym na co dzień się zmaga. Potrzebuje nawiązywać relacje, jednak z dzieciństwa wyniosła tylko tyle, że na końcu i tak wszyscy ją zostawią.

W Polsce o "Gambicie królowej" początkowo zrobiło się głośniej za sprawą zaangażowania do projektu Marcina Dorocińskiego - nasz rodak wcielił się w radzieckiego mistrza szachowego Borgowa. To bardzo istotna rola drugoplanowa, dlatego poświęcono mu całkiem niemało czasu antenowego, choć zdradzę, że o wiele bardziej niż werbalnie Dorociński popisuje się grą bez słów. Trudno powiedzieć, czy zapadnie w pamięć zagranicznym widzom - jakieś szanse są. Na docenienie zasługują też występy Marielle Heller w roli adopcyjnej matki Beth, pogubionej niemal tak samo jak główna bohaterka oraz Moses Ingram jako niepokorna i pyskata Jolene, przyjaciółka Beth z sierocińca. Zastanawiam się, co przemówiło za zaangażowaniem pokaźnej grupy brytyjskich aktorów do odgrywania Amerykanów, ale nie mam do tego pomysłu zastrzeżeń. (Nadal nie mogę uwierzyć, że Thomas Brodie-Sangster ma już 30 lat i nie został na zawsze kochanym dzieciakiem z "To właśnie miłość" - choć twarz ma praktycznie tę samą…)

Chciałabym się do czegoś mocniej przyczepić - nie umiem. Mogłabym powiedzieć, że momentami upływ czasu wydawał się nieco niejasny i nie potrafiłam się czasem połapać w wieku Beth, ale na tle całości to mały szczegół. Oglądanie "Gambitu królowej" było czystą przyjemnością. A jak się spłakałam na koniec, wiem tylko ja.

"Gambit królowej" możecie oglądać na Netfliksie od 23 października.

<<Reklama>> Książka dostępna jest w formie e-booka w Publio.pl >>