TVP w weekend wyemitowała filmy antyaborcyjne. Jacek Kurski: Walka z cywilizacją śmierci

22 października Trybunał Konstytucyjny wydał orzeczenie o niezgodności z konstytucją aborcji w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu lub jego nieuleczalnej choroby zagrażającej życiu. W całej Polsce wybuchły protesty - stanowisko w sprawie zajęła też Telewizja Polska. Weekendową ramówkę TVP zmieniono, żeby pokazać antyaborcyjne filmy. Decyzję tę skomentował na Twitterze Jacek Kurski.

Orzeczenie TK mające na celu zaostrzenie prawa aborcyjnego pociągnęło za sobą falę protestów odbywających się w całym kraju. Obok osób biorących udział w wielotysięcznych manifestacjach o swojej opinii na temat bieżących wydarzeń wyraźnie dali znać włodarze Telewizji Polskiej. Widzom nie umknęły wprowadzone naprędce zmiany w weekendowej ramówce - zamiast zaplanowanych hollywoodzkich filmów na antenie pojawiły się produkcje o tematyce antyaborcyjnej.

Zobacz wideo Warszawskie protesty po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego

TVP reaguje na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego. Jacek Kurski pisze o "misji telewizji publicznej"

Pierwotnie w sobotni wieczór w TVP miał się pojawić thriller "Smak zemsty. Peppermint", opowiadający o kobiecie (Jennifer Garner), która postanawia wymierzyć sprawiedliwość członkom kartelu - mordercom jej męża i córki. Tymczasem w jego miejsce pokazano "Nieplanowane", kontrowersyjny film z 2019 roku. Jego scenariusz bazuje na książce Abby Johnson, byłej dyrektorki kliniki Planned Parenthood (organizacji działającej na rzecz praw reprodukcyjnych, umożliwiającej m.in. przeprowadzanie aborcji) - kobieta miała przejść duchową przemianę po tym, jak uczestniczyła w zabiegu aborcji i na USG rzekomo zobaczyła płód walczący o życie. Film był szeroko krytykowany m.in. za szerzenie nieprawdziwych informacji, które mają niewiele wspólnego z faktami medycznymi dotyczącymi aborcji. 

Prezes TVP Jacek Kurski oświadczył na Twitterze, że "Nieplanowane" w TVP1 obejrzało 1,6 mln widzów. "'Nieplanowane' - cywilizacja życia w walce z cywilizacją śmierci. Film otwierający oczy, pokazujący piekło aborcyjnego przemysłu, wstrząsający, mocny, ale dający nadzieję (...)" - napisał w niedzielne popołudnie.

O godz. 22 w niedzielę na TVP1 wyemitowano z kolei "Każde życie jest cudem". Kurski zapowiedział, że to "prawdziwa historia dziewczyny, która miała się nie urodzić" i dorzucił hasztag "misja telewizji publicznej". Amerykański film z 2011 roku przedstawia historię 19-letniej Hannah - dziewczyna dowiaduje się, że jej nieustanne problemy zdrowotne (astma, huśtawki nastrojów czy napady bólowe) to powikłania po nieudanej aborcji, którą miała cudem przetrwać. Twórców zainspirowała Gianna Jessen, działaczka antyaborcyjna - twierdzi ona, że urodziła się po późnej aborcji przeprowadzonej za pomocą zastrzyku soli fizjologicznej. 

W serwisie Rotten Tomatoes film cieszy się pozytywną opinię 79% widzów, ale większość krytyków nie miało o nim za wiele dobrego do powiedzenia. "Szanse, że to się wydarzyło naprawdę, mają zbliżony poziom prawdopodobieństwa do tego, że w tym samym czasie zostaniesz trafiony przez piorun i pożarty przez rekina" - napisał Andrew O'Hehir z Salon.com. "To poważny dramat oparty na wierze, któremu brakuje wystarczającej wartości rozrywkowej, żeby jego przesłanie dało się zdzierżyć" - wtórował mu Frank Scheck z "Hollywood Reporter". 

Jak zauważył Onet, "Każde życie jest cudem" pokazano na antenie TVP2 jeszcze przed niedzielą - najpierw 22 października (a więc w dzień wydania orzeczenia TK) o godz. 21, a następnie 24 października o godz. 3.10. Film doczeka się kolejnej powtórki 27 października o godz. 1.15.