Prezydenturę Trumpa przewidzieli "Simpsonowie". Bidenowi przepowiedział ją inny serial

Kiedy w 2015 roku Donald Trump został kandydatem Partii Republikańskiej na prezydenta, na językach znalazł się pewien epizod ze "Simpsonów" - 15 lat wcześniej serial ukazał bowiem Lisę Simpson przejmującą najwyższy urząd w USA właśnie po Trumpie, który zostawił gospodarkę w zupełnej ruinie. Dziś, po zwycięstwie Joe Bidena w wyborach prezydenckich, drobny gag z 2011 roku wspominają z kolei fani sitcomu NBC "Community".

Twórcy filmowi i telewizyjni czasami zupełnie nieświadomie przewidują przyszłość. Tak było w przypadku wspomnianego odcinka "Simpsonów", w którym Bart Simpson ma wizję roku 2030 i mierzy się z przytłaczającą perspektywą - obrana przez niego ścieżka rockmana okazuje się co najmniej średnim wyborem, a jego młodsza siostra Lisa zostaje prezydentką USA. Urząd ten przypada jej po Donaldzie Trumpie, który w czasie powstawania "Bart to the Future" planował start w wyborach prezydenckich z ramienia Reform Party. Jak to nierzadko już w "Simpsonach" bywało, żart po latach okazał się prawdą. Teraz wygląda na to, że coś podobnego prawie dekadę temu wyszło scenarzystom "Community".

Zobacz wideo Te wydarzenia przewidzieli twórcy "Simpsonów"

Sen Joe Bidena z "Community" właśnie się spełnił 

W lutym 2011 roku na antenie NBC wyemitowano "Intro to Political Science", odcinek "Community", w którym dziekan serialowego Greendale Community College postanawia zorganizować wybory do samorządu studenckiego z okazji wizyty wiceprezydenta Bidena na kampusie. Polityk nie pojawia się na ekranie, ale w jednej ze scen słychać głos odgrywającego go aktora. Kiedy towarzysząca wiceprezydentowi agentka Secret Service informuje go, że spotkanie w Greendale zostało odwołane, on odpowiada: "Nieważne" i dodaje: "Śniło mi się właśnie, że zostałem takim normalnym prezydentem". 

W rzeczywistości taki sen Biden chciał spełnić nie tylko w tegorocznych wyborach - kandydował na prezydenta jeszcze w roku 1987, kiedy był senatorem stanu Delaware, ale jego kampania zakończyła się zaledwie po trzech miesiącach w związku z rzekomym plagiatem jednej z mów podczas wiecu wyborczego. Po raz kolejny spróbował swoich sił w roku 2008, jednak wtedy zrezygnował z uwagi na niewielkie szanse na wygraną. Barack Obama postanowił niemniej, że powierzy mu funkcję swojego "running mate" - tym samym Joe Biden doczekał się stanowiska wiceprezydenta USA, sprawowanego przez dwie kadencje.

Joe BidenJoe Biden: Musimy przywrócić duszę Ameryki. Dziś cały świat patrzy na Amerykę

"Gwiazdor 'Parks & Recreation' zastąpi w Białym Domu gwiazdora 'Kevina samego w Nowym Jorku'"

Warto dodać, że chociaż Biden w "Community" nie zagrał, w 2012 roku wystąpił w innym popularnym sitcomie NBC, "Parks and Recreation". W odcinku "Leslie vs. April" Leslie Knope, wzięta działaczka polityczna z miasteczka Pawnee w stanie Indiana, dostaje od swojego świeżo upieczonego narzeczonego niezapomniany prezent. Podczas wycieczki do Białego Domu, do którego planuje się wprowadzić w 2024 roku, ma okazję poznać Joe Bidena, w którym od lat się podkochuje. 

 

Mike Schur, twórca "Parks and Recreation", w rozmowie z SFGate zdradził, że Biden pozwolił sobie na odrobinę improwizacji i okazał się "świetnym aktorem, który wcale nie potrzebował wskazówek". Obecnemu prezydentowi-elektowi na tyle spodobał się krótki epizod na planie sitcomu, że trzy lata później zagościł tam w odcinku finałowym - i zabrał ze sobą żonę. W 2025 roku Leslie i jej mąż Ben Wyatt udają się na kolację w domu Joe i Jill Bidenów, którzy witają ich jak serdecznych przyjaciół i stawiają jeden (trudny do spełnienia dla Leslie) warunek - zero rozmów o polityce. 

Joe i Jill Biden w serialu 'Parks and Recreation'Joe i Jill Biden w serialu 'Parks and Recreation' NBC/CNN

Serialowe przygody Joe Bidena sprawiły, że od soboty dużą popularnością na Twitterze cieszy się wpis serwisu Discussing Film: "Gwiazdor 'Parks & Recreation' otrzymał rolę prezydenta USA. Tym samym zastąpi gwiazdora 'Kevina samego w Nowym Jorku', Donalda Trumpa".