Włamał się do sypialni królowej, ma zastrzeżenia do "The Crown": Rzeczywistość jest dużo lepsza

W najnowszym sezonie "The Crown" poruszona zostaje sensacyjna historia niechlubnego włamania do sypialni królowej Elżbiety. Do tego wydarzenia doszło naprawdę, jednak w serialu zostało przedstawione inaczej, niż wyglądało to w rzeczywistości. Michael Fagan, któremu udało przedrzeć się do pałacu Buckingham nie raz, a dwa, ma zastrzeżenia do serialu Netfliksa.

Czwarty sezon "The Crown" skupia się nie tylko na tym, jak wyglądały narodziny związku księcia Karola i księżnej Diany. W latach 80. doszło do najbardziej niechlubnego włamania w historii pałacu Buckingham - do sypialni królowej Elżbiety wdarł się z ulicy bezrobotny malarz pokojowy, Michael Fagan. W wywiadzie dla "Telegraph" przedstawił swoją wersję wydarzeń.

Zobacz wideo

"The Crown". Jak naprawdę wyglądało włamanie do sypialni królowej?

Choć "The Crown" opiera się na historii rodziny królewskiej, to pamiętać należy, że nie jest to produkcja dokumentalna. Część z pokazanych w serialu wydarzeń czy dialogów nie stanowi odwzorowania rzeczywistości, a raczej interpretację znanych faktów i opiera się często na domysłach oraz wyobraźni scenarzysty Petera Morgana.

W najnowszym sezonie umieścił prawdziwy wątek włamania do Pałacu Buckingham, do którego doszło 7 lipca 1982 roku. Wtedy to królowa Elżbieta obudziła się o 6 nad ranem i odkryła, że na jej łóżku siedzi obcy mężczyzna, który pragnie z nią koniecznie porozmawiać. Był to 32-letni wówczas Michael Fagan - bezrobotny malarz pokojowy, którego opuściła żona. Przytłoczony życiowymi trudnościami pewnego wieczoru po kilku głębszych spróbował przejść przez płot królewskiej siedziby i o dziwo nie został przy tym złapany. Wspiął się po rynnie i wszedł do budynku przez otwarte okno.

W istocie Fagan do Pałacu Buckingham wdarł się dwukrotnie - za pierwszy razem skradł butelkę wina, lecz uciekł spłoszony przez pokojówkę. Zachęcony swoim pierwszym sukcesem, spróbował szczęścia jeszcze raz - właśnie wtedy zawędrował przez przypadek do sypialni królowej Elżbiety.

W "The Crown" filmowy włamywacz prosi o papierosa i tłumaczy królowej, że bezlitosna polityka premier Margaret Thatcher jest bardzo szkodliwa dla społeczeństwa. Ich rozmowa trwa kilka minut i dopiero później zjawia się ochrona, która wyprowadza niezbyt trzeźwego, acz też nieagresywnego włamywacza.

"The Telegraph" skontaktował się z Michaelem Faganem, który dziś ma już 70 lat i właśnie przechodzi rekonwalescencję po zawale serca. W rozmowie z gazetą podkreśla, że nie żałuje swojej ekspady. Okazuje się też, że ma zastrzeżenia do sposobu, w jaki jego przygoda została pokazana w serialu, choć faktycznie uwzględniono, że przedarł się przez zabezpieczenia dwukrotnie i ukradł butelkę wina. Po pierwsze - scenarzysta się z nim nie skontaktował, żeby usłyszeć opis wydarzeń z pierwszej ręki, o co Fagan ma wyraźny żal. "The Guardian" relacjonuje jego słowa:

Jest mi przykro, że nigdy nie pomyśleli, żeby się ze mną skontaktować, zanim nakręcą to dziadostwo, bo prawda jest naprawdę dużo lepsza niż serial.

Fagan wyjaśnił, że jego rozmowa z królową Elżbietą była bardzo krótka:

Odsłoniłem zasłony przy łóżku, a ona zapytała, co ja tam robię.

Intruz usiadł następnie na łóżku królowej, która powiedziała mu, że "zaraz wraca". I jak wspomina włamywacz:

Wyszła na swoich małych nóżkach. Wtedy zjawił się lokaj i powiedział mi: Chłopie, wyglądasz, jakbyś potrzebował drinka.

Lokaj nazywał się Paul Whybrew i wyprowadził Michaela Fagana z królewskiej sypialni. - Nalał mi whiskey ze spiżarni i pojawili się policjanci. Nie aresztowali nikogo od lat - opisuje wydarzenia tamtego poranka ich bohater. I podkreśla, że scenarzysta "The Crown", pozwolił sobie w serialu na dużo "artystycznej swobody". Dodał też, że ciągle nie potrafi wyjaśnić, dlaczego się włamał do pałacu - choć oczywiście był sfrustrowany swoim bezrobociem i kryzysem małżeńskim. Fagan podkreśla też, że choć w serialu jego imiennik prosi królową o papierosa, on sam by tego nigdy nie zrobił - To byłoby bezczelne - mówi. Dodał też, że królowa "mówi zupełnie normalnie, jak ty czy ja. No dobrze, ja brzmię bardzo pospolicie, więc może nie aż tak dokładnie. Ale bardzo normalnie".

Poza tym, że scenariusz "The Crown" nie opisuje wiernie przebiegu spotkania z królową, "The Guardian" donosi, że Michael Fagan jest też niezadowolony z wyboru aktora, który go zagrał - Toma Brooke'a. Fagan podkreśla:

W rzeczywistości jestem dużo przystojniejszy, a on wydaje się zupełnie pozbawiony uroku.
 

Jego zdaniem dużo bardziej do roli nadaje się Eddie Redmayne, który znany jest z głośnej roli Stephena Hawkinga w biograficznym filmie "Teoria wszystkiego" czy Newta Skamandera z serii "Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć" osadzonej w uniwersum Harry'ego Pottera.

Michael Fagan po swoim wyczynie został aresztowany, ale nie postawiono mu zarzutu włamania, które wtedy w brytyjskim prawie było wykroczeniem z kodeksu cywilnego. Za to został oskarżony o kradzież butelki wina, jednak szybko go uniewinniono. Niemniej po tym zajściu został wysłany na obserwację do szpitala psychiatrycznego na trzy miesiące.

<<Reklama>> Książki o serialu "The Crown" dostępne są w formie e-booków w Publio.pl >>