Kevin McCallister to złoty chłopak. Polsat w Wigilię zarabia krocie na filmie "Kevin sam w domu"

Pamiętacie ten wyjątkowy rok, kiedy w Wigilię na Polsacie nie poleciał "Kevin sam w domu"? Dzisiaj taką sytuację trudno sobie wyobrazić, i to nie tylko z punktu widzenia wiernych widzów. Portal WirtualneMedia podał, ile stacja zarabia na 30-sekundowym spocie emitowanym w przerwach reklamowych podczas wigilijnego seansu - to niemała suma.

Dla milionów Polaków "Kevin sam w domu" w Wigilię to żelazna tradycja - całe rodziny gromadzą się przed telewizorami o 20:00 i oglądają znane i lubiane perypetie rezolutnego ośmiolatka, który przypadkowo zostaje sam w domu na święta Bożego Narodzenia. Seanse filmu Chrisa Columbusa na Polsacie są okraszone długimi przerwami reklamowymi, które w świątecznej atmosferze zyskują nawet jakiś urok, dlatego widzowie niekoniecznie się od nich odrywają. Właśnie dlatego spoty nadawane podczas emisji "Kevina" są najdroższymi w ofercie stacji.

Zobacz wideo Donald Trump jako filmowa gwiazda. Zobacz, w jakich filmach wystąpił prezydent USA

Reklama w trakcie "Kevina samego w domu" to gruby interes

Jak podaje serwis WirtualneMedia.pl, cena za 30-sekundowy spotu emitowany w wigilię w przerwach od filmu "Kevin sam w domu" wynosi 76,1 tys. zł. "Niewiele mniej - bo 74,8 tys. zł - kosztuje reklama przy prognozie pogody w niedzielne wieczory. Stawka dla wydań w dni robocze wynosi maksymalnie 37,5 tys. zł" - czytamy na WirtualneMedia.pl.

Gdy 10 lat temu Polsat zrezygnował z emisji, widzom bardzo się to nie spodobało. Od tego czasu dla filmu zarezerwowano miejsce w bożonarodzeniowej ramówce Polsatu - i, pomimo upływu lat, "Kevin sam w domu" ciągle działa na widzów. W ubiegłym roku przyciągnął przed telewizory 3,76 mln osób. W Nowy Rok kontynuację przygód małego rozrabiaki, "Kevin sam w Nowym Jorku", włączyło 3,47 mln widzów. Oba filmy znalazły się w pierwszej trójce najpopularniejszych produkcji 2019 roku pokazanych przez Polsat.

To nie pierwszy raz, gdy Polsat w tym roku pokaże "Kevina samego w domu". Gdy w marcu ze względu na epidemię koronawirusa zdecydowano o odwołaniu emitowanego na żywo "Tańca z gwiazdami", miejsce programu w ramówce zajęła właśnie komedia familijna z Macaulayem Culkinem w roli głównej.