TVP w ogniu krytyki Rady Etyki Mediów. "Naruszyła zasadę szacunku i tolerancji"

"TVP naruszyła zapisaną w Karcie Etycznej Mediów zasadę szacunku i tolerancji, nakazującą poszanowanie ludzkiej godności, praw osobistych, prywatności i dobrego imienia" - uważa Rada Etyki Mediów, odnosząc się do skarg dotyczących emisji jednego z odcinków programu "Rodzinny ekspres", gdzie zasugerowano powrót średniowiecznej tradycji tzw. marszów hańby.

Skargę do Rady Etyki Mediów w sprawie słów, które padły w programie TVP złożył m.in. poseł Lewicy Maciej Kopiec. Poseł uzasadniał:

Treści programu upadlają, poniżają i zachęcają do samosądu wobec kobiet, które wyszły na ulice w proteście przeciwko opresyjnemu orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego.

TVP naruszyła zasadę szacunku i tolerancji. Rada Etyki Mediów uznała zasadność zarzutów

W innej skardze stwierdzono: "Sugeruje się, że lincz wobec kobiet wyrażających publicznie swoje zdanie, jest pomysłem wartym wprowadzenia. Program jest publikowany w czasie ogólnopolskiego strajku tysięcy kobiet! Przypominam, że prawo do publicznego wyrażania poglądów gwarantuje wszystkim obywatelom konstytucja".

'Elegia dla bidoków'Krytycy miażdżą netfliksowego kandydata do Oscara

Rada Etyki Mediów uznała, że zarzuty podnoszone w skargach na TVP są zasadne, a sama telewizja naruszyła Kartę Etyki Mediów oraz zasadę szacunku i tolerancji, nakazującą poszanowanie ludzkiej godności, praw osobistych, prywatności i dobrego imienia.

TVP broni się przed krytyką: To był żart bez związku z obecną sytuacją społeczną

W październiku bieżącego roku TVP wyemitowała odcinek programu "Rodzinny ekspres", dotyczący zwyczajów panujących na Helu w czasach średniowiecznych. W programie wspomniano między innymi o tradycji odbywania tzw. marszów hańby.

- Nierząd obłożony był karą grzywny. A co szczególnie ciekawe - surowe kary groziły też kobietom za wszczęcie kłótni na forum publicznym. Winowajczynie musiały się liczyć, że będą musiały odbyć spacer wokół rynku z przywiązanym do szyi kamieniem - można usłyszeć w programie.

Szczepan TwardochTwardoch obejrzał spot promujący m.in. jego książkę. "Oszczędźcie tej żenady"

Po tej uwadze lektor dodaje: "Kto wie, czy podobnych zasad nie byłoby warto wprowadzić w życiu publicznym obecnie". Uwaga natychmiast została skojarzona z trwającymi w całej Polsce protestami, sprzeciwiającymi się wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji. Po krytyce programu, TVP zdecydowała się na wstrzymanie jego emisji oraz usunięciu "Rodzinnego ekspresu" z serwisu vod.tvp.pl.

Telewizja Polska wydała oświadczenie, w którym broni się przed zarzutami widzów, podkreślając, że program "nagrywany był 11 września, a kolaudowany 7 października, na długo przed orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji". "Zastosowany przez autorkę audycji mało wysublimowany żart, osadzony był w kontekście ciekawostek historyczno-kulturowych, całkowicie bez związku z obecną sytuacją społeczną" - podkreśliła TVP.

Zobacz wideo Dziennikarz TVP rozrzucał śmieci w Lublinie. Jego zachowanie nagrał miejski monitoring