Po śmierci Tanyi Roberts wszyscy przypominają "klątwę aniołków Charliego". Ona mówiła o klątwie "dziewczyny Bonda"

O słynnej "klątwie Aniołków Charliego" mówiło się przez długie lata. Pomimo oszałamiającej popularności w latach 70. gwiazdy serialu faktycznie nie miały szczęścia ani w późniejszej karierze, ani życiu prywatnym. Problemy już po pierwszym sezonie miała Farah Fawcett. Fatum dosięgnęło także zmarłą niedawno Tanyę Roberts, która do obsady serialu trafiła jako ostatnia - ona jednak zwykła mówić, że jej zawodowy pech wiązał się raczej z rolą "dziewczyny Bonda". Po tym, jak zagrała u boku Rogera Moore'a w "Zabójczym widoku", jej kariera ewidentnie wyhamowała.

Kiedy rzecznik prasowy Tanyi Roberts przez fatalne nieporozumienie przekazał mediom po raz pierwszy, że jego klientka nie żyje, aktorka leżała jeszcze nieprzytomna w szpitalu. Zmarła dopiero w nocy z 4 na 5 stycznia - jak donoszą dziennikarze "The Post" trafiła na oddział intensywnej terapii z powodu "niewydolności nerek, wątroby, woreczka żółciowego, a także zakażenia krwi w całym organizmie". Roberts karierę zaczynała od roli w słynnym serialu "Aniołki Charliego" - produkcji równie popularnej, co pechowej dla grających główne role w serialu aktorek. Nic też dziwnego, że powróciły teorie o słynnej klątwie związanej z tym tytułem. 

Zobacz wideo "Aniołki Charliego". Pierwszy zwiastun nowej wersji

"Aniołki Charliego". Od czego się zaczęło?

"Aniołki Charliego" były produkcją przełomową - stacja ABC zdecydowała się na krok nietypowy, jak na lata 70. Jak pisze w swoim teście Meagan Nantwich, w roku 1976 mało kto wierzył, że publiczności spodoba się serial, w którym główne role grać będą same kobiety. A jednak po dużym sukcesie serialu "Police Woman" nadawanego przez stację NBC, scenarzyści Ivan Goff i Ben Roberts wpadli na pomysł, by stworzyć rozrywkowy serial o pięknych kobietach-detektywach, a producent Aaron Spelling - ten sam, który przyczynił się do powstania m.in. tak popularnych serii jak "Dynastia", "Beverly Hills, 90210", "Melrose Place", "Siódme niebo" czy "Czarodziejki" - pomysł podchwycił.

Pomysł był prosty: trzy atrakcyjne dziewczyny pracują w prywatnej agencji detektywistycznej milionera, którego twarzy widzowie nigdy nie zobaczyli. W każdym odcinku rozwiązywały nowe zagadki, pracowały pod przykrywką, walczyły z różnego rodzaju zbrodniarzami, były niezależne i zawsze ubrane w skrajnie modne ciuchy. W pierwszym składzie znalazły się Farrah Fawcett, Kate Jackson i Jaclyn Smith: zagrały kolejno Jill Munroe, Sabrinę Duncan i Kelly Garrett. Warto tu zaznaczyć, że Kate Jackson była w tamtym czasie najbardziej doświadczoną aktorką - słuchy mówią, że jej pensja była dwa razy wyższa niż jej koleżanek z obsady.

Oryginalna obsada 'Aniołków Charliego': Jaclyn Smith, Farrah Fawcett,  Kate JacksonOryginalna obsada 'Aniołków Charliego': Jaclyn Smith, Farrah Fawcett, Kate Jackson fot. ABC Television - Domena Publiczna

"Aniołki Charliego" niemal od razu okazały się niezwykle popularne wśród widzów. Dwa pierwsze sezony utrzymywały się w pierwszej dziesiątce najpopularniejszych programów wśród amerykańskiej widowni, sezon trzeci wypadł ze ścisłej czołówki, z kolei piąty i ostatni nie załapał się nawet na listę 30 najpopularniejszych seriali. Nie pomogła marketingowa sztuczka polegająca na obsadzeniu nowego "aniołka", którym została właśnie Tanya Roberts.

Klątwa "Aniołków Charliego". Pierwsze znaki

Po sukcesie pierwszego sezonu okazało się, że największą popularnością wśród widzów cieszy się Farah Fawcett, która była dość niezadowolona ze swojego kontraktu ze stacją i zdecydowała się odejść z programu, by grać w poważniejszych filmach. Wtedy też producent Aaron Spelling wytoczył jej proces za zerwanie umowy. Ostatecznie aktorka zgodziła się zagrać gościnnie jeszcze w sześciu odcinkach w dwóch następnych sezonach. W jej miejsce zatrudniono Cheryl Ladd, która w serialu grała postać Kris Munroe - siostry Jill.

Jaclyn Smith, Cheryl Ladd, Kate JacksonJaclyn Smith, Cheryl Ladd, Kate Jackson ABC Television / Materiały promocyjne

Potem na wojenną ścieżkę z producentem weszła Kate Jackson, której zaproponowano rolę Joanny Kramer u boku Dustina Hoffmana w filmie "Sprawa Kramerów" - producent nie chciał dostosować grafiku nagrań, tak, by jego aktorka mogła zagrać u Roberta Bentona. Jackson musiała zrezygnować, a ostatecznie rola powędrowała do Meryl Streep, która dostała za nią Oscara. To przelało czarę goryczy, Kate Jackson była ponoć coraz trudniejsza we współpracy na planie. Nie była zadowolona ze współpracy z Cheryl Ladd, do tego też krytycznie wyrażała się o scenariuszu - producenci zdecydowali się ją zwolnić.

Cheryl Ladd jako Kris MunroeCheryl Ladd jako Kris Munroe Frank Edwards, Fotos International; Pictorial Parade / Domena publiczna

By znaleźć zastępczynię Kate Jackson, przeprowadzono gigantyczny casting - wzięła w nim udział także Michelle Pfeiffer. Rolę ostatecznie zdobyła Shelley Hack, która wcześniej pracowała jako modelka w kampanii perfum Revlon Charlie - Spelling ponoć był zachwycony hasłem "Dziewczyna Charliego zostaje Aniołkiem Charliego". Hack pojawiła się w czwartym sezonie, w którym zagrała Tiffany Welles.

Producenci mieli nadzieję, że nowa postać przyciągnie zainteresowanie widzów, jednak po kilku odcinkach oglądalność - zamiast rosnąć - zaczęła spadać. Wtedy też taktycznym posunięciem wydawało się wyszukanie kolejnego aniołka i tak zwolniono Hack oraz ogłoszono kolejny casting. W ten sposób rolę dostała była modelka i instruktorka tańca Tanya Roberts, która wcieliła się w Julie Rogers. Sztuczka nie zadziała i serial zdjęto z anteny. Dodajmy, że jedyną aktorką, która zagrała we wszystkich sezonach produkcji, była Jaclyn Smith.

Tanya Roberts w 1985 rokuTanya Roberts w 1985 roku fot. eBay, Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=42042311

Ciągle zmieniająca się obsada nie była jedynym problemem twórców serialu - w podobnym tempie zmieniali się także scenarzyści. Kiedy jakiś zaczynał pracę, nie zostawał w niej na długo. Także sama praca na planie była niezwykle wyczerpująca - jeszcze w 1976 roku magazyn "People" informował, że aktorki na zdjęciach zjawiają się codziennie o 5.30 rano i pracują co najmniej 12 godzin dziennie. Farrah Fawcett miała także wypadek na planie - potrącił ją samochód do scen kaskaderskich. W wyniku zderzenia miała dotkliwie stłuczoną nogę, ale początkowo podejrzewano złamanie.

Zarzuty o seksizm

Choć z pozoru serial pokazywał kobiety wyemancypowane, przez wiele osób był krytykowany za stereotypowe i seksistowskie ukazywanie bohaterek. Dyrektor konkurencyjnego NBC Paul Klein nawet ukuł specjalny termin na określenie produkcji telewizyjnych i strategii marketingowej ABC. "Aniołki Charliego" jego zdaniem miały być sztampowym przykładem "Jiggle TV" - Klein uważał, że ABC szerzy zwyczajną pornografię, bo aktorki były atrakcyjne i do tego ubrane w taki sposób, by było widać, jak ich biusty i pośladki poruszają się pod ubraniami. "Jiggle TV" inaczej też zwano "Tits & Ass Television" lub "T&A". Do tego typu zarzutów Farah Fawcett odniosła się słowami:

Kiedy nasz serial miał trzecie miejsce, myślałam, że to z powodu naszego aktorstwa. Kiedy zajął pierwsze miejsce, doszłam do wniosku, że to dlatego, że żadna z nas nie nosiła stanika.

Z tą opinią nie zgadzały się jednak pozostałe aktorki. Cheryl Ladd w programie "TV Tales" mówiła "Tylko dodam, że ja jednak nosiłam stanik" i podkreślała, że otrzymywała wiele listów od młodych kobiet, które czuły się zainspirowane jej bohaterką - chciały być jak ona. Śmiała się wręcz:

Aniołki były dorosłą wersją dziewczynek z Zuchów. Nigdy z nikim nie sypiałyśmy. Moja najbardziej soczysta scena polegała na siłowaniu się z aligatorem.

Jaclyn Smith, która jako jedyna zagrała we wszystkich sezonach, skwitowała:

To był przełomowy serial. Opowiadał o trzech emocjonalnie i finansowo niezależnych kobietach. (...) To naprawdę było coś, co mogła oglądać cała rodzina - nawet jeśli pojawiała się choćby sugestia sceny miłosnej, widz nigdy nic nie zobaczył. Każda bohaterka miała własną i unikalną osobowość, a jednak wszystko było bardzo spójne.

Różne oblicza "klątwy aniołków Charliego" 

Wyczerpujące warunki pracy odbiły się na życiu prywatnym aktorek, które jako pierwsze zagrały słynne "Aniołki" - każda z nich zaczynała pracę na planie serialu jako mężatka, jednak żaden ze związków się nie utrzymał: małżonkowie nie byli w stanie poradzić sobie z popularnością żon i ich ciągłą nieobecnością w domu - wtedy też prasa po raz pierwszy pisała o klątwie ciążącej nad produkcją. Z biegiem lat do matrymonialnych niepowodzeń doszły także choroby: zarówno Farrah Fawcett, Kate Jackson i Jaclyn Smith zachorowały na nowotwór. Fawcett jako jedyna z tego powodu zmarła.

Nie zapominajmy też o tym, że pomimo ogromnej popularności serialu, żadna z sześciu aktorek grających główne role nie była później w stanie odnieść podobnego sukcesu. Jaclyn Smith miała może najwięcej zawodowego szczęścia i dostała nawet nominację do Złotego Globu za rolę Jackie Onassis w słynnej "Dynastii" - jak widać jej jedynej dobrze układała się współpraca z Aaronem Spellingiem.

Sam Spelling także zmarł na raka w 2006 roku, a po zakończeniu zdjęć do "Aniołków Charliego" był bohaterem głośnej awantury nazywanej później "Angel Gate". Kiedy w 1976 roku zaczynały się prace nad serialem, cichymi inwestorami produkcji współpracującymi z firmą Spelling/Goldberg Productions byli aktor i producent Robert Wagner i jego żona Natalie Wood - na mocy umowy mieli prawo do połowy zysków. Wagner pozwał jednak Spellinga w 1981 roku, kiedy okazało się, że on i Goldberg po cichu odprowadzają zyski z "Aniołków", by sfinansować "Starsky'ego i Hutcha" bez wiedzy partnera. Kiedy serial został zawieszony, pieniądze dało się wytropić na papierze i tak doszło do głośnego procesu. Wagner próbował procesować się o prawa do "Aniołków" z wytwórnią Sony, która na rynek wypuściła jeden z kinowych rebootów, jednak pozew szybko oddalono. 

Niezbyt dużo szczęścia do kolejnych ról miała też Tanya Roberts. Po tym jak "Aniołki" zdjęto z anteny, trudno było jej znaleźć interesującą ofertę. Wydawać by się mogło, że sytuacja się zmieniła w 1985 roku, kiedy zaproponowano jej rolę dziewczyny Bonda - zagrała wtedy u boku Rogera Moore'a w "Zabójczym widoku", w tym samym filmie pojawiła się także Grace Jones. Jeszcze w 2015 roku wspominała, że nieco się wahała, zanim przyjęła tę propozycję. W rozmowie z "Daily Mail" tłumaczyła:

Miałam wrażenie, że żadna z dziewczyn, która grała 'dziewczynę Bonda' nie zrobiła potem kariery. Pamiętam, że mówiłam o tym swojemu agentowi. Zapytał, czy żartuję, bo przecież Glenn Close dałaby radę. Wtedy jeszcze nie wiedziałam tego, co wiem teraz i bądźmy szczerzy: kto by odrzucił taką rolę? Nikt.

Musiała poczekać następnych kilkanaście lat, by znowu zwrócić na siebie uwagę publiczności. W 1998 roku zaczęto nadawać "Różowe lata 70." - był to nostalgiczny serial komediowy o grupie nastolatków mieszkających w Winsconsin. Zagrali w nim tak obecnie popularni aktorzy i aktorki jak Mila Kunis, Ashton Kutcher, Danny Masterson, Laura Prepon czy Wilmer Valderrama. Tanya Roberts grała w nim matkę jednej z głównych bohaterek, Midge Pinciotti. Jednak i w tej produkcji nie zagrzała długo miejsca - regularnie pojawiała się jedynie w trzech pierwszych sezonach, gościnnie wraca w serii szóstej i siódmej; cała produkcja miała osiem serii.