Terroryści z ISIS grożą śmiercią aktorom z filmu Netfliksa. "Wiemy, gdzie mieszkasz"

"Mosul" od Netfliksa opowiada o specjalnej jednostce SWAT, która na ulicach irackiego miasta walczy z ISIS. Wyprodukowali go bracia Russo, twórcy głośnych "Avengersów", a film po premierze cieszył się ogromną oglądalnością w Europie i na Bliskim Wschodzie. W związku z tym obsada produkcji otrzymuje teraz pogróżki od terrorystów z tzw. Państwa Islamskiego.

Fabuła "Mosulu" oparta jest na faktach i opowiada o zbuntowanej jednostce SWAT irackiej policji. Uformowali ją mężczyźni, którzy przez tzw. Państwo Islamskie stracili rodziny, domy i swoje miasto. Połączyli siły, by przeprowadzić partyzancką operację przeciw ISIS i odzyskać Mosul. Film wyreżyserował odpowiedzialny za takie tytuły jak "Mroczne wody", "World War Z" czy "Królestwo" Matthew Michael Carnahan. Główne role zagrali Waleed Elgadi, Hayat Kamille, Thaer Al-Shayei, Suhail Dabbach, Adam Bessa, Is'haq Elias, Ben Affan i Mohimen Mahbuba. Jak donosi Deadline, teraz część z nich dostaje od ISIS pogróżki.

ISIS grozi śmiercią aktorom z filmu Netfliksa

"Mosul" premierę miał 26 listopada 2020 roku i szybko okazało się, że w Europie i na Bliskim Wschodzie uzyskał rekordowo wysoką oglądalność. Popularność produkcji przysporzyła jednak kłopotów aktorom, którzy w niej zagrali - za pośrednictwem social mediów dostają liczne wiadomości od terrorystów.

Zobacz wideo "Mosul". Zwiastun filmu, przez który terroryści z ISIS grożą śmiercią aktorom

Suhail Dabbach zagrał porucznika Jasema. Opisuje:

Już kiedy ogłaszałem datę premiery filmu, miałem mnóstwo wiadomości od ISIS. Zamieszczali na moich profilach nagrania, w których ostrzegali, że teraz mnie już znają i muszę na siebie uważać. Kazali mi codziennie dotykać głowy, żeby upewnić się, że ciągle jest na swoim miejscu. Powiedzieli mi 'Wiemy, gdzie mieszkasz i się do ciebie dorwiemy'.

Podobne wiadomości otrzymują także członkowie jego rodziny - terroryści zhakowali m.in. telefon jego żony. Inny z członków obsady, Adam Besa, dodaje, że włamano się na jego profil na Instagramie i go skasowano, a groźby przesyłano za pośrednictwem WhatsAppa. Producenci filmu - Netflix i AGBO - podeszli do sprawy poważnie i upewniają się, że wszyscy są bezpieczni. Joe Russo powiedział w rozmowie z Deadline:

To niewątpliwie bardzo stresujące doświadczenie dla aktorów. Pogwałcenie prywatności zawsze wiąże się z napięciem, a przysyłane z anonimowych źródeł groźby śmierci są przerażające. Mam jednak poczucie, że Netflix i nasza ekipa ochroniarska zajęli się sprawą odpowiednio.

Anthony Russo nie chce szerzej komentować sprawy, ale przekazał mediom: - Powiem tylko, że podeszliśmy do tego bardzo poważnie. Wiemy, że film był prowokacyjny i stanowi potencjalne niebezpieczeństwo dla wszystkich zaangażowanych w jego powstanie osób. Wdrożyliśmy najwyższe zabezpieczenia, jakie przyszły nam do głowy. Ta procedura jest nam znana po współpracy z Marvelem. To był nowy poziom utajnienia. Nie rozsyłaliśmy scenariuszy, wprowadziliśmy zakodowany tytuł filmu, a gdy scenariusz miał zostać komuś wręczony, usuwaliśmy wszelkie wzmianki o ISIS. Pracowali z nami ochroniarze, ale ciągle poziom ryzyka był wysoki, bo kręciliśmy na Bliskim Wschodzie. Wszyscy jednak czuliśmy, że warto ryzykować - zapewniał.

Matthew Michael Carnahan z kolei podkreśla, że chciałby, by jego aktorzy zamiast pogróżek otrzymywali kolejne propozycje ról filmowych i by doceniono ich talent:

Chciałbym, żeby ludzie byli świadomi ryzyka, jakiego Adam i reszta obsady się podjęli. Chcę, żeby ludzie pomyśleli o tym filmie i byli świadomi, że są bardzo niebezpieczne osoby, które są wściekłe, że ktoś go ogląda. Które są wściekłe, że ktoś opisał tę wojnę, że istnieje narracja, nad którą nie mają kontroli.