Netflix walczy ze stronami porno. Masowo wykorzystują sceny erotyczne z kostiumowych "Bridgertonów"

"Bridgertonowie" to jeden z większych globalnych hitów Netfliksa, który od grudniowej premiery obejrzały już 63 mln widzów na całym świecie. Choć akcja osadzona została w XIX-wiecznej Anglii, to nie brakuje tam odważnych scen miłosnych. I stały się pożywką dla rozlicznych stron pornograficznych, które wykorzystują je bez zgody twórców.

Netflix ruszył w krucjatę przeciwko pornograficznym stronom, które masowo i nielegalnie wyświetlają wycięte z kostiumowego serialu "Bridgertonowie" sceny erotyczne - informuje IndieWire. Jak z kolei donosi strona Page Six "skradzione sceny miłosne zebrały już setki tysięcy wyświetleń na platformach z filmami dla dorosłych. Teraz Netflix musi się z nimi szarpać, żeby skasowały nieautoryzowane materiały" - część z nich się do apelów dostosowała, część z nich po prostu zignorowała.

>>> Królowa amerykańskich seriali połączyła siły z Netfliksem. Efekt współpracy to "Bridgertonowie" <<<

Zobacz wideo "Bridgertonowie", czyli "Plotkara" w kostiumach? [ZWIASTUN]

Netflix walczy ze stronami porno

Netflix przypomina, że wyświetlanie skradzionych scen jest "nadużyciem własności intelektualnej". A brytyjskie "The Sun" cytuje wewnętrznego informatora, który twierdzi:

Sceny seksu z "Bridgertonów" pojawiają się w sieci obok najobrzydliwszych materiałów, jakie może znaleźć w internecie. To wywołało gniew i strach ekipy. Jasne, że pikantne sceny pomogły zyskać rozgłos, ale to prestiżowy dramat oparty na serii bestsellerowych książek. Pokazywane tych scen jako zwykłego porno jest niedopuszczalne.

Medium dodaje, że całą sytuacją bardzo zmartwiona grająca główną rolę Phoebe Dynevor, poirytowany jest też Rege-Jean Page. Informator komentuje, że młodzi aktorzy przecież zagrali w produkcji swoje życiowe role i nie zgadzali się, by wykorzystywano ich w ten sposób. Nie bez powodu Netflix zatrudnił przecież do tej produkcji koordynatora scen intymnych, który pomagał aktorom w realizacji trudnych ujęć, tak by czuli się w trakcie procesu jak najbardziej komfortowo. 

>>> Netflix zdradza, że kroi się nowy hit. "Lupin" bije rekordy w Polsce i na całym świecie <<<

"Bridgertonowie" nie są oczywiście jedynym serialem, z którego skradziono sceny erotyczne, by napędzały ruch na stronach pornograficznych. Do tego typu sytuacji dochodziło regularnie w czasie emisji "Gry o tron", ostatnio też w ten sposób potraktowano sekwencje z pokazywanego przez HBO serialu "Normalni ludzie". Kompilacja scen miłosnych z produkcji trafiła na PornHuba i usunięto ją dopiero po interwencji producenta. To było o tyle przykre dla twórców i obsady, że specjalnie nakręcono te sceny tak, by były jak najbardziej intymne i prawdziwe, by pokazać rozwój głębokiej relacji głównych bohaterów.

<<Reklama>> Książka dostępna jest w formie e-booka w Publio.pl >>