Polacy narzekają na czarnoskórą Annę Boleyn i elfkę. Dehnel kpi: Podobnie jak w 1966, gdy faraona grał Polak, Zelnik

Jodie Turner-Smith to aktorka, która zwróciła na siebie uwagę polskich widzów, gdy Netflix ogłosił, że zagra elfkę w serialu osadzonym w uniwersum "Wiedźmina". Wiele osób miało kłopot z tym, że aktorka nie jest biała. Jeszcze więcej komentarzy posypało się, gdy do sieci trafiło jej pierwsze zdjęcie w charakteryzacji do roli Anny Boleyn. Pisarz Jacek Dehnel w satyrycznym wpisie odnosi się do sprawy.

Jodie Turner-Smith jest obecnie jedną z najbardziej rozchwytywanych brytyjskich aktorek. Niedługo zobaczyć ją będzie można w takich produkcjach jak nadchodzące "After Yang", gdzie zagrała u boku Colina Farrella czy w "Without Remorse", gdzie występuje z Michaelem B. Jordanem. Wielbicielom twórczości Andrzeja Sapkowskiego będzie znana z roli elfki Eile, którą zagra w serialu "The Witcher: Blood Origin" - to spin-off naszego "Wiedźmina", którego akcja osadzona została na 1200 lat przed wydarzeniami, których bohaterem jest Geralt. Co więcej, Turner-Smith wciela się także w rolę Anny Boleyn - jednej z licznych żon króla Henryka VIII w powstającym obecnie dla Chanel 5 mini serialu historycznym.

Zobacz wideo Cenzura w Polsce i za granicą. Te piosenki zostały uznane za kontrowersyjne [Popkultura Extra]

Polacy narzekają na czarnoskórą elfkę...

Już kiedy w styczniu 2021 roku Netflix zdradził, że Jodie Turner-Smith zagra elfkę, polscy widzowie pisali: "Widać, że Słowianka pełną, czarną gębą", "To jest naprawdę chore. Skąd pomysł na czarne elfy?! Poprawność polityczna czasami jest szkodliwa", "Słowiańska mitologia, nic dodać, nic ująć", "Nigdy nie widziałem czarnego elfa. Nie jestem rasistą, ale guys cmon".

>>> Czarnoskóra elfka w uniwersum Sapkowskiego. Polscy fani ruszyli do boju, Netflix z godnością odpiera ataki <<<

W lutym, gdy do sieci trafiło zdjęcie aktorki już ucharakteryzowanej i kostiumie Anny Boleyn, rozpoczęła się nowa fala zarzutów, choćby o brak historycznej dokładności i nadmierną poprawność polityczną. Pod zdjęciem na profilu "Variety" internatuci pisali: "Średniowiecze przewraca się w grobie", "Anna Boleyn była czarna? Nie mogę się doczekać filmu biograficznego Michelle Obamy z Charlize Theron w roli głónej", "Fajnie, ale nierzetelnie", "To nie jest różnorodność, której chcieliśmy, to tylko kiepski chwyt marketingowy", "Prowokacyjna obsada", "To jest śmieszne, czemu przepisujecie historię? Czy Anna była z Afryki? Jak to pomaga opowiadać historię? Przestańcie mieszać historyczne fakty i skupcie się na prawdziwej historii czarnej społeczności, jest pełno osób, które zasługują na swoje filmy".

 

Jacek Dehnel: Przypomnijmy ważniejsze inby z dziejów polskiej kinematografii

W sprawie kontrowersji, jakie wywołują role Jodie Turner-Smith, zabrał głos także polski pisarz Jacek Dehnel. W satyrycznym i nieco prowokacyjnym wpisie zwraca uwagę, że przez długie lata panował dokładnie odwrotny trend, który nikomu jakoś nie przeszkadzał. Literat podkreśla, że przecież niejednokrotnie na polskim podwórku filmowym nikt nie zadawał sobie trudu, by zatrudnić aktorów o odpowiednim pochodzeniu etnicznym:

Dziś, kiedy przez polski internet przetacza się histeria, że czarna aktorka, Jodie Turner-Smith, gra elfkę w spinoffie "Wiedźmina" oraz królową Annę Boleyn, przypomnijmy ważniejsze inby z dziejów polskiej kinematografii i teatru.
1966 – obchody Tysiąclecia przyćmione paleniem komitetów partyjnych, albowiem społeczeństwo nie zgadza się, żeby rolę Egipcjanina Ramzesa XIII grał nie dumny syn Afryki, tylko jakiś tam Polak, Zelnik.

Zwraca też uwagę, że choćby Daniel Olbrychski w swojej karierze grał np. krymskiego Tatara dwa razy (czyli Azję Tuhajbejowicza i jego ojca Tuhaj-Beja) w ekranizacjach sienkiewiczowskiej trylogii czy też czarnoskórego Maura w "Otellu" zrealizowanym przez Teatr Telewizji. Za niemniej kontrowersyjny dobór obsady można też uznać fakt, że Aleksandra Śląska - blodynka o jasnej karnacji - zagrała pochodzącą z Włoch królową Bonę. Pisarz przypomina też na sam koniec, że Jodie Turner-Smith nie jest pierwszą aktorką o innym niż biały kolorze skóry, która zagrała Annę Boleyn. Jako pierwsza zrobiła to Merle Oberon w "Życiu prywatnym Henryka VIII" w roku 1933 roku. "Prawie dziewięćdziesiąt lat temu" - kończy pisarz swoją refleksję.