Cenzura postaci LGBT w polskim dubbingu? Netflix reaguje i ma inne wytłumaczenie

Gazeta.pl dowiedziała się od biura prasowego Netflix, że w polskiej ścieżce dźwiękowej do animacji "Mitchellowie kontra maszyny" dokonano korekty. Brakowało w niej bowiem informacji, że jedna z głównych bohaterek jest w związku z inną dziewczyną. Po tym, jak sprawa została nagłośniona przez stowarzyszenie Miłość nie wyklucza, tłumaczenie zostało zmienione tak, by wierniej oddawać oryginał scenariusza.

16 maja stowarzyszenie Miłość nie wyklucza nagłośniło sprawę postaci LGBT+ w filmie "Mitchellowie kontra maszyny" - najnowszej animacji oryginalnej dostępnej na Netflix. "Polska wciąż nie radzi sobie z queerowością postaci w produkcjach filmowych - po "Naprzód" Disneya trafiło na kolejną po "She-Ra i księżniczki mocy" animację Netflix" - czytamy. Skontaktowaliśmy się w tej sprawie z biurem prasowym Netflix w Polsce.

Zobacz wideo "Mitchellowie kontra maszyny" [ZWIASTUN]

Netflix: doszło do błędu

Animacja dostępna jest na platformie od 30 kwietnia, a opowiada o rodzinie, która walczy ze zbuntowanymi robotami, by ocalić ludzkość od niechybnej zagłady. W oryginalnym scenariuszu twórcy umieścili informację, że Katie - starsza córka Mitchellów - uczy się na uniwerku i umawia się z niejaką Jade. Tego przez blisko dwa tygodnie nie mogli dowiedzieć się widzowie, którzy oglądali film z polskim dubbingiem. W polskiej ścieżce dźwiękowej kwestia "Czy ty i Jade jesteście parą? Przyjedziecie razem na święta?" została zastąpiona zdaniem "Czy to prawda, że Jade jest taka super? Przyjedziecie razem na święta?" - dodajmy, że w napisach pojawiało się już słowo "para". 

Sprawa jest o tyle zaskakująca, że Netflix jest firmą, która bardzo dba o różnorodność i godną reprezentację wszystkich grup społecznych, w tym osób LGBT+. Gazeta.pl napisała więc w tej sprawie do Netflix. Udało się nam uzyskać informację, że nie miała miejsca cenzura, lecz w trakcie prac nad polską ścieżką dźwiękową doszło do ludzkiego błędu

Ustaliśmy też, że do takiej sytuacji miało dojść, bo nad napisami i polskim dubbingiem pracuje bardzo liczny zespół, a sam proces tłumaczenia jest dość złożony. Na jednym z etapów prac miała wkraść się nieścisłość, której nie wyłapano na czas. Kiedy o sprawie zrobiło się głośno, pomyłka została szybko naprawiona.

Ten przypadek zdaje się korelować z tym, co czytamy w oficjalnym raporcie Netfliksa o różnorodności - "Wciąż mamy sporo do nadrobienia w kwestii reprezentacji osób ze społeczności LGBTQ oraz osób z niepełnosprawnościami".

Więcej o: