"Rojst '97" już w serwisie Netflix. To świetnie oddane realia lat 90., mrok i doskonałe aktorstwo [RECENZJA]

Na Netflix 7 lipca wjechał "Rojst '97". Wjechał chyba Polonezem Caro, produkowanym w latach 1978-2002. Nie wiem, nie znam się, ale znają się bez wątpienia ludzie z ekipy serialu, bo realia 1997 roku oddali świetnie. A Magdalena Różczka i Łukasz Simlat, którzy dołączyli do Andrzeja Seweryna i Dawida Ogrodnika, grają tak, jak się spodziewałam - rewelacyjnie.

Jeden z najciekawszych seriali ostatnich lat powraca. Pierwsze odcinki powstały dla serwisu Showmax, który nie działa już w naszym kraju. Całe szczęście, że Netflix kupił prawa do dystrybucji tamtych pięciu i zaufał Janowi Holoubkowi oraz reszcie ekipy, że warto wrócić do miasta, które okalają tajemnicze lasy na Grontach. Tym razem bohaterowie grani przez Dawida Ogrodnika i Andrzeja Seweryna uwikłani są w sprawę z 1997 roku. Roku, który wielu Polakom kojarzy się przede wszystkim z powodzią tysiąclecia.

"Rojst '97". Jan Holoubek: Scalającym tematem drugiego sezonu jest odkupienie

W lipcu 1997 roku woda wylała się na południową i zachodnią Polskę, Czechy, wschodnie Niemcy, północno-zachodnią Słowację oraz wschodnią Austrię. Na terenie Polski zginęło 56 osób, wiele osób potraciło dobytki, szkody oszacowano na ok. trzy i pół miliarda dolarów. W serialu Netfliksa widzimy, jak mieszkańcy miasta próbują podnieść się po kataklizmie - sprzątają, dyskutują o zniszczeniach, a także zastanawiają się, dlaczego musiał wydarzyć się straszny wypadek, w wyniku którego utonął młody chłopak... A może to nie był wypadek? Na sprawę zwracają uwagę dwie nowe postaci - policjanci Anna Jass i Adam Mika, dzięki którym do obsady dołączyli Magdalena Różczka i Łukasz Simlat.

Zobacz wideo "Rojst ‘97", czyli kolejna podroż w czasie - zwiastun

A jak w mieście znalazł się Piotr Zarzycki, który przecież 13 lat temu postanowił z niego wyjechać razem z ciężarną żoną? Oficjalnie, by objąć stanowisko redaktora naczelnego "Kuriera Wieczornego", ale oczywiście nie jest to jedyny powód. - Głównym, scalającym tematem drugiego sezonu jest odkupienie, zarówno w szerszym kontekście społecznym, jak i indywidualnym. Ono jest bowiem zasadniczą motywacją każdego z głównych bohaterów. Znani z pierwszego sezonu Piotr Zarzycki, Teresa Zarzycka oraz Witold Wanycz, ale też nowe postacie jak Anna Jass i Adam Mika - każde na swój sposób próbuje odkupić winę z przeszłości - zdradza współscenarzysta i reżyser Jan Holoubek, który w zeszłym roku zadebiutował w kinie jako reżyser głośnego i udanego filmu "25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy".

Tomasz SianeckiSianecki od 16 lat w "Szkle kontaktowym". "Na początku TVN24 to były 'świstaki'"

Netflix przenosi nas w lata 90. Na pierwszy plan wychodzą kobiety

Ogrodnik i Seweryn tworzą naprawdę idealny duet, to sama przyjemność obserwować ich razem na ekranie. Grani przez nich Zarzycki i Wanycz będą musieli zmierzyć się ze swoją przeszłością, a przy okazji bieżących wydarzeń ich drogi przetną się m.in. z bohaterami granymi brawurowo przez Różczkę oraz jąkającego się na potrzeby roli Simlata. Ona jest policjantką, która przyjechała z Warszawy na miesiąc w ramach wymiany, on jej partnerem "stąd" - wspólnie zajmują się właśnie sprawą śmierci dwunastolatka. Radząca sobie w typowo męskim świecie komisariatu Jass i Mika to duet, którego relacja jest fantastycznie napisana i zagrana, a ich działanie będzie miało wpływ także na sprawy już znanych postaci.

Swoje pięć minut w sześcioodcinkowym "Rojst '97" dostaje też Zofia Wichłacz. W pierwszej części jej rola była ważna, ale zdecydowanie drugoplanowa. W 1997 roku jej bohaterka podjęła pracę zawodową i twórcy poświęcają bohaterce zdecydowanie więcej czasu. - Lata 90. w ogóle są mało opowiedziane w polskiej kinematografii, a jak są, to te najbardziej znane są opowiedziane z bardzo męskiego punktu widzenia, o twardych facetach, którzy próbują poradzić sobie ze zrębami komunistycznymi albo jakieś dziwne komedie. Natomiast tak jak to kobiety widziały, z tego punktu widzenia - to było pociągające dla nas - opowiadał Gazeta.pl współscenarzysta produkcji Kasper Bajon. - Też ta pozycja kobiet stawała się coraz bardziej widoczna, stawały się coraz bardziej silne. To nam się wydawało interesujące, żeby zaczepić się tej perspektywy, a nie perspektywy dominującej we wszystkich opowieściach o latach 90. - tłumaczył.

Bodyguard i żona zawodowcaKino akcji tylko dla facetów i o facetach? Salma, Charlize i Helen udowadniają, że to już nie te czasy

Bajon i Holoubek, pracując nad scenariuszem kontynuacji, oparli się na ostatnim wspólnym scenariuszu zmarłego w 2015 roku Marcina Wrony i Pawła Maślony zatytułowanym "Mord". Film miał być kolejnym ich wspólnym dziełem, po bardzo dobrze przyjętym także poza granicami Polski "Demonie" z Agnieszką Żulewską, która w "Rojście" z kolei wciela się w Nadię. To opowieść o zbrodni, która - jak wspominał Maślona w rozmowie z Barbarą Hollender - wydarzyła się niemal na oczach Wrony, w jego rodzinnym Tarnowie. Sam Maślona po śmierci współpracownika myślał, czy nie nakręcić go samodzielnie. - Myślałem [o tym - red.]. Ale to był scenariusz, który pisałem dla Marcina. On chyba nie jest dla mnie. Za dużo w nim mroku. Na końcu brakuje mi tam światła, nadziei - opowiadał jej w książce "Od Munka do Maślony".

"Rojst '97" ten mrok w sobie ma. Zarówno w momentach, gdy wracamy z Wanyczem do lat wojny, by poznać kolejne tajemnice, które kryją lasy na Grontach, jak i w scenach rozgrywających się w 1997 roku. Duża zasługa w budowaniu klimatu to ponownie zdjęcia - ekipa pracowała pod wodzą Bartłomieja Kaczmarka, ale widać też tu lata operatorskiego doświadczenia Holoubka. Trudno było doskoczyć do poziomu pierwszej serii. Jestem jednak pewna, że obie będą miały zagorzałych fanów, dyskutujących o wyższości jednej nad drugą, bo obie są naprawdę dobre.

Więcej o: