Wiesław Gołas mówił: "Nigdy nie chciałem niczego robić tylko po to, żeby mieć to z głowy". Przypominamy jego role

- Zawsze wykonywałem swoją pracę uczciwie, bardzo się starałem, czy to w teatrze, czy w filmie. Nigdy nie chciałem niczego robić tylko po to, żeby mieć to z głowy. Wolałem coś wymyślić, dodać, żeby było ciekawiej - mówił w jednym z wywiadów. Wiesław Gołas zmarł 9 września 2021 roku, ale pozostawił po sobie fantastyczne role.

W tym samym wywiadzie dla "Faktu", którego aktor udzielił w październiku zeszłego roku z okazji 90. urodzin, Gołas mówił, że wszystkie swoje role wspomina z jednakową nostalgią, ale postanowił jednak wyróżnić jedno ze swoich teatralnych wcieleń - Papkina w "Zemście" Aleksandra Fredry. "Jest on dla mnie tak bogaty, nie śmiesznością, ale całością swojej osobowości i mądrości życiowej. Kochałem tego bohatera. Jest śmieszny i smutny jednocześnie" - mówił.

- Kreowany na komika, jest w gruncie rzeczy o wiele głębszym aktorem niż wskazuje to, co dane mu było zagrać - mówił o Gołasie Gustaw Holoubek.

Wiesław GołasWiesław Gołas nie żyje. Aktor miał 90 lat

Wiesław Gołas nie żyje. Niezapomniany Czereśniak, fantastyczny u Barei

Trudno wybrać tylko kilka ról Wiesława Gołasa. Grał w teatrze, w filmie i telewizji u największych reżyserów, w jednych z najpopularniejszych produkcji. Można go było oglądać przecież w takich tytułach jak: "Pokolenie", "Czterej pancerni i pies", "Szkice węglem", "Lotna", "Ogniomistrz Kaleń", "Zezowate szczęście", "Kapitan Sowa na tropie", "Żona dla Australijczyka", "Chudy i inni", "Lalka", "Dzięcioł", "Hydrozagadka", "Poszukiwany, poszukiwana", "Potop", "Brunet wieczorową porą", "Droga" czy "Alternatywy 4".

Największą widownię miał być może Kabaret Starszych Panów... a może jednak "Czterej pancerni i pies"? W tym pierwszym (a także w kabarecie Dudek i "Divertimentach") Gołas dzięki skeczom i piosenkom stworzonym przez Jeremiego Przyborę i Jerzego Wasowskiego rozśmieszał, ale i dawał okazję do refleksji. Programy Kabaretu nadawano na żywo na antenie Telewizji Polskiej od 16 października 1958 do 22 lipca 1966 roku. Piosenki były nagrywane wcześniej i w trakcie emisji wykorzystywano playback. Jego wykonanie piosenek "Upiorny twist", "Czerwony Kapturek '62", "No co ja ci zrobiłem?" czy - może szczególnie - "W Polskę idziemy" przeszło do historii telewizji i kabaretu.

 

Elżbieta Smoleń-Wasilewska pisała o nim w "Filmie": 

Gołas tworzy postacie jakby od niechcenia, ale wiadomo, ile trudu kosztuje podobna lekkość.

Jeśli zaś chodzi o "Czterech pancernych", wcielił się w strzelca-radiooperatora z załogo czołgu "Rudy", który dołączył do ekipy w Gdańsku. Jego bohater był zdecydowanie kimś, kto miał wnieść do serialu lekkość i humor. O pracy przy serialu Gołas opowiadał oczywiście m.in. w książce napisanej przez jego córkę, Agnieszkę Gołas-Niers, zatytułowanej "Na Gołasa". - Na planie "Pancernych" wszyscy próbowaliśmy kierować czołgiem i, wstyd się przyznać, nawet ścinaliśmy Rudym 102 drzewa - wspominał. Co ciekawe, w innej popularnej roli musiał sporo czasu spędzić za kierownicą, choć nie miał prawa jazdy! - Odebrałem parę lekcji jazdy od instruktora, z którym jechaliśmy na trasę Wrocław-Berlin, żeby poćwiczyć. Kiedy wyjeżdżaliśmy jelczem na zdjęcia, zawsze towarzyszył nam milicjant na motorze, bo potrzebny był ktoś, kto zatrzymywałby ruch - wspominał swój udział w "Drodze". 

Zobacz wideo Kubek w "Grze o tron" i ciężarówka w "Panu Wołodyjowskim", czyli najsłynniejsze ekranowe wpadki

Wielu krytyków za jego być może najlepszą rolę uznaje Hipolita Kalenia w "Ogniomistrzu Kaleniu" Ewy i Czesława Petelskich. "Rola ta dała najpełniejszy obraz możliwości aktora. Stworzył bardzo dynamiczną postać żołnierza, który z frontowego wesołka zmienia się w bohatera tragedii" - można przeczytać w Culture.pl.

Lata 60. to także główna rola w niezwykle popularnym - pierwszym polskim serialu kryminalnym! - "Kapitanie Sowa na tropie". Powstało osiem odcinków (reżyserem był Stanisław Bareja), a wszystkie łączyły osoba kapitana Sowy (Gołas) i jego pomocnika, Albina (Michał Szewczyk), a także ich wspólna chęć walki z nałogiem tytoniowym.

Kapitan Sowa na tropieKapitan Sowa na tropie INPLUS/EAST NEWS

U Barei aktor pojawiał się zresztą wielokrotnie i za każdym razem - niezależnie od czasu spędzonego na ekranie - "wciskał się" swoimi kreacjami w głowy widzów, pozostając w nich na długo po seansie. To przecież choćby kapitan Prokosz z "Dotknięcia nocy", Robert "Żony dla Australijczyka", Karpiel, pierwszy "pan" Marysi w "Poszukiwany, poszukiwana" czy zamieniający mieszkanie Malinowski w "Nie ma róży bez ognia".

Majewski niczym Kmicic

No i wreszcie, Czesław Majewski vel. "Henryk Gwizdecki" z serialu "Alternatywy 4", najbardziej tajemniczy mieszkaniec bloku, w którym gospodarzem jest Anioł. Mieszkanie w bloku dostaje dzięki losowaniu za pomocą butelki, uwielbia wypytywać profesora Rozwadowskiego o historię. Na głównym zdjęciu tekstu widać go z operatorem dźwigu Zygmuntem Kotkiem (Kazimierz Kaczor).

Zbigniew ZamachowskiZapytałem Russella, co robił ostatnio, a on, że film o gladiatorach. "Ale to bullshit". Po czym ten bullshit przyniósł mu Oscara

To m.in. właśnie przez postać Gołasa "Alternatywy 4" miały problemy z cenzurą. Autorzy scenariusza Janusz Płoński i Maciej Rybiński napisali scenariusz sześciu odcinków, ale włączyli tam tyle żartów, by zostało ich wystarczająco dużo po ingerencji cenzora, że Barei starczyło materiału na dziewięć. Gdy komisja zaczęła oglądać "Alternatywy 4", po obejrzeniu kilku odcinków padło pytanie - kto na to pozwolił? - Nikt się nie przyznał i wtedy serial stał się "półkownikem", czyli trafił w odstawkę. Żeby jednak nie zmarnować pieniędzy, cenzura naciskała na Bareję. Dochodziło do absurdalnych sytuacji. Cenzorka zażądała usunięcia wątku, którego kompletnie nie rozumiała. Chodziło o Majewskiego, którego grał Wiesław Gołas. Problem w tym, że wątek ciągnął się przez wszystkie odcinki. Bareja zapytał wtedy cenzorkę czy wyobraża sobie, żeby z "Potopu" wyciąć Kmicica? I się poddała. Ale wycięto niektóre żarty - wspominał Płoński w rozmowie z Haloursynow.pl.

Na szczęście serial został w końcu wyemitowany. Dziś produkcja ma status serialu kultowego.

Więcej o: