Willie Garson nie żyje. Aktor znany z serialu "Seks w wielkim mieście" miał 57 lat

Willie Garson zmarł w wieku 57 lat. O śmierci znanego aktora poinformował za pośrednictwem mediów społecznościowych jego syn.

"Bardzo cię kocham tato. Spoczywaj w pokoju i cieszę się, że podzieliłeś się ze mną wszystkimi swoimi przygodami i że udało nam się tak wiele osiągnąć. Jestem z ciebie taki dumny. Zawsze będę cię kochać, ale myślę, że nadszedł czas, abyś wyruszył na własną przygodę. Zawsze będziesz ze mną. Kocham cię bardziej niż kiedykolwiek to odczujesz. Zawsze byłeś najtwardszą, najzabawniejszą i najmądrzejszą osobą, jaką znałem. Cieszę się, że podzieliłeś się ze mną swoją miłością. Nigdy tego nie zapomnę ani nie stracę" - napisał syn aktora Nathen Garson.

 

Willie Garson nie żyje. Aktor miał 57 lat

Willie Garson zmarł w wieku 57 lat. Przyczyna jego śmierci nie została podana do wiadomości.

Garson urodził się w 1964 roku w New Jersey. Pierwsze role w telewizji przypadają na lata 80-te. Dostał wówczas angaż do takich produkcji jak "Zdrówko", "Family Times" czy "Prawnicy z Miasta Aniołów". Widzowie serialu "Przyjaciele" mogą go kojarzyć z roli gospodarza domu, który chciał od Rossa pieniądze na imprezę pożegnalną "pana złotej rączki".

Aktor najbardziej znany był z roli Stanforda Blatcha z serialu "Seks w wielkim mieście", gdzie wcielał się w rolę najlepszego przyjaciela jednej z bohaterek Carrie Bradshaw (w tej roli Sarah Jessica Parker). Ostatnio pojawił się też na planie serialu "And Just Like That", który jest kontynuacją kultowego serialu.

Seks w wielkim mieście"Seks w wielkim mieście" kończy 20 lat. Oto szczegóły z serialu, których mogliście nie zauważyć

Na planie tej produkcji występował od 1998 roku. Aktor Mario Cantone, który w serialu zagrał partnera Blatcha, napisał na Instagramie, że Willie Garson był "darem od bogów". "Nie mogłem mieć bardziej genialnego partnera telewizyjnego. Jestem zdruzgotany i po prostu przytłoczony smutkiem. Odpocznij mój słodki przyjacielu. Kocham cię" - napisał na Twitterze. 

Cynthia Nixon (w serialu zagrała Mirandę Hobbes) powiedziała natomiast, że "wszyscy go kochali i uwielbiali z nim pracować". Aktorka podkreślała, że na pewno każdy zapamięta jego wspaniałe poczucie humoru i dobrą atmosferę, jaką kreował na planie zdjęciowym.

 

Screen 'Seks w wielkim mieście'Nowa bohaterka w "Seksie w wielkim mieście". To jednak ona zastąpi Samanthę