Netflix. "Cowboy Bebop" - recenzje. "Kostiumy jak ze złego cosplay'u", "pozbawiony duszy"

"Cowboy Bebop" to aktorski serial, który jest oparty na kultowym anime z lat 90. 10-odcinkowa produkcja trafiła już do pierwszych recenzji, jednak nie zdobyła ona dużego uznania wśród krytyków. Serial opisywany jest m.in. jako "pozbawiony duszy remake".

"Cowboy Bebop" to serial w typie kosmicznego westernu, który przedstawia historię trójki "kowbojów" - łowców nagród, którzy uciekają przed demonami przeszłości. Premiera tego tytułu będzie mieć miejsce 19 listopada na Netfliksie. Wcześniej jednak z serialem zapoznali się zagraniczni krytycy. Jak w ich opinii wypada "Cowboy Bebop"?

 

"Cowboy Bebop" - jak Netfliksowi wyszła adaptacja serialu anime?

Pierwsze recenzje "Cowboy Bebop" nie są zbyt dobre. Na portalu Rotten Tomatoes produkcja ta została oceniona tak nisko, że plasuje się na wskaźniku "zgnilizny" (tylko 38 proc. pozytywnych ocen). Komentatorzy są zgodni, że produkcja Netfliksa nie zbliżyła się do kultowego oryginału. "Kostiumy wyglądają tanio, jak ze złego cosplay'u" - piszą użytkownicy Rotten Tomatoes.

Zobacz wideo Popkultura odc. 91

Krytykowane są także dialogi oraz samo przedstawienie głównych postaci. Najbardziej korzystna jest recenzja z portalu Collider, ale nawet w niej znajduje się sporo zarzutów do twórców. Według krytyka, adaptacja Netfliksa skupiona jest na scenach akcji, ale są one na tyle źle zmontowane, że całość wygląda na amatorską produkcję. "Serialowi brakuje palety kolorów, charakterystycznego języka wizualnego czy jakiejkolwiek próby oddania duszy anime" - czytamy w recenzji.

"To pozbawiony duszy remake przełomowej serii anime, który nieustannie kieruje naszą uwagę w stronę oryginału, jednocześnie zmieniając go na tyle, by odebrać całe znaczenie temu, co próbuje naśladować. Zniknęło podejście neo-noir i jego metodyczna narracja - w zamian netfliksowy serial live action czerpie inspirację z kina samochodowego lat 70., co sprawia, że ma szybsze tempo, ale wygląda tanio i brakuje mu kolorów" - czytamy w Collider.

Więcej na temat kultury na stronie głównej Gazeta.pl.

'Diuna' - kadr z filmu: Timothee Chalamet"Diuna" zadebiutuje dzień wcześniej na HBO Max. Zdjęcia pokazują, że jest na co czekać

"Najmocniejszą stroną serialu jest nie jego wartość dodana, a to, co czerpie garściami z pierwowzoru"

Judy Berman z magazynu "Time" dodaje, że serialowi zabrakło atmosfery, estetyki i odniesień kulturowych, dzięki któremu oryginalna anime zyskała taką popularność na całym świecie. Na plus wymieniany jest celowy "tandetny styl wizualny w stylu 'Doktora Who'" czy też "dynamiczna ścieżka jazzowa", której twórczynią jest Yoko Kanno - odpowiedzialna za muzykę także w oryginalnym "Cowboy Bebop".

"Flickering Myth" pisze o produkcji Netfliksa jako kolejnym miernym serialu opartym na anime. Mimo tego główni aktorzy - John Cho (Spike Spiegel), Mustafa Shakir (Jet Black) i Daniella Pineda (Faye Valentine) otrzymują całkiem przyzwoite noty.

Kadr z serialu anime 'Death Note'.Rosyjski sąd kazał usunąć seriale anime. "Szkodliwy wpływ animacji na dzieci"

"O ile 'Cowboy Bebop' stara się mieć oryginalne podejście do postaci i uniwersum zaprezentowanych w anime, to i tak najmocniejszą stroną serialu jest nie jego wartość dodana, a to, co czerpie garściami z pierwowzoru" - pisze recenzent portalu Polygon.

Więcej o: