PETA krytykuje "Wiedźmina", bo w serialu grały żywe zwierzęta. "Problem z potworami"

PETA nawołuje widzów, żeby nie oglądali najnowszego sezonu "Wiedźmina" na Netfliksie. "Serial ma problem z potworami. (..) Producenci bestialsko zdecydowali się wykorzystywać żywe zwierzęta, zamiast skorzystać z nowoczesnych i humanitarnych technologii" - czytamy w apelu organizacji, która uważa, że Netflix traktuje zwierzęta jak rekwizyty.

PETA (People for the Ethical Treatment of Animals czyli po polsku Ludzie na rzecz Etycznego Traktowania Zwierząt) to międzynarodowa organizacja non-profit, która powstała w 1980 roku i walczy o prawa zwierząt. Na swojej stronie podaje, że należy do niej ponad pięć milionów osób z całego świata, co czyni ją największą tego typu instytucją. Organizacja słynie z kontrowersyjnych kampanii i nieszablonowych sposobów działania: na jej plakatach występują nagie lub pół nagie osoby sprzeciwiające się noszeniu futer, wegetarianizm promowano filmami "Twoja mamusia zabija zwierzęta" i "Twój tatuś zabija zwierzęta", a w ramach sprzeciwu wobec picia krowiego mleka stworzono parodystyczną kampanię społeczną "Weź piwo". Teraz organizacja bojkotuje "Wiedźmina".

Zobacz wideo Jak wyglądała współpraca z Andrzejem Sapkowskim? Co zmienia się w 2. sezonie? Rozmowa z Lauren Hissrich, twórczynią serialu "Wiedźmin"

PETA: "Wiedźmin" ma problem z potworami

Organizacja umieściła w sieci apel i filmik, w których nawołuje:

"Wiedźmin" ma problem z potworami. Nie oglądajcie go. Od lemura, przez sowę, po wielbłąda, Netflix wybrał wykorzystywanie zwierząt z Kontynentu, podczas gdy inne produkcje używają efektów wizualnych. Nawet w świecie fantasy zwierzęta nie są aktorami: zostawcie je poza ekranem. Nawet w epoce efektów cyfrowych, w świecie Wiedźmina Netflix ciągle wykorzystuje zwierzęta i używa ich jak rekwizytów.

Na stronie PETY czytamy też: "Producenci wolą bestialsko wykorzystywać m.in. lemury i małpki Sajmiri wraz z innymi zwierzętami, zamiast użyć współczesnej i humanitarnej technologi cyfrowej. Zazwyczaj przemysł rozrywkowy bezmyślnie oddziela zwierzęta przedwcześnie od ich matek i zagłusza ich naturalne instynkty, by badać terytorium, wybierać partnerów i wychowywać młode, karmić je, dlatego też miłą publiczność powinna pominąć 'Wiedźmina" i zamiast tego 'grosza dać' tym filmom i serialom, które zawierają tylko dobrowolne występy ludzi".

>>> Więcej informacji ze świata popkultury na Gazeta.pl<<<

Twórcy serialu zapewniają z drugiej strony, że podczas realizacji "Wiedźmina" nie ucierpiało żadne zwierzę, a Netflix jeszcze nie odniósł się oficjalnie do zarzutów. Przypomnijmy jednak, że PETA nie pierwszy raz uderza w przemysł rozrywkowy. Przykładowo w szóstej części gry "Far Cry" jest opcja prowadzenia walk kogutów - to bardzo brutalne praktyki, w których czasie ptakom przyczepiane są żyletki do nóg, a zwierzęta są na siebie napuszczane. Wygrywa ten, który zabije przeciwnika. PETA zwracała uwagę, że jest to gloryfikowanie okrucieństwa i wzywała do zmiany tego elementu gry.

W 2020 roku działacze organizacji zwracali uwagę na to, że w popularnej grze "Animal Crossing" także dochodzi do nieprawidłowości. W ramach rozgrywki gracze mogą przekazywać do prowadzonego przez sowę muzeum różne eksponaty takie jak skamienieliny, szczątki ryb czy owadów. A to zdaniem PETY klasyczny przykład tego, jak niehumanitarnie traktowane są zwierzęta: ich zwłoki po śmierci nie powinny być traktowane, jak coś, co można oglądać. Organizacja w 2017 roku pozwała też fotografa, który umieścił na Wikipedii selfie małpy, która je sobie zrobiła jego aparatem. PETA walczyła o przyznanie zwierzęciu kreatywnych praw autorskich zwierzęciu i doprowadziło do bankructwa pozwanego.

Więcej o: